Jak tam po meczu?
Myślę, że w pierwszej połowie wypadliśmy całkiem nieźle - było parę fajnych zagrań, nieźle cisnęliśmy. Szkoda, że w drugiej połowie tempo siadło, bo uważam, że mecz zdecydowanie był do wygrania. No, ale mieliśmy farta, bo kiedy Lisy przycisnęły w drugiej połowie, De Gea musiał się trochę napracować, żeby utrzymać wynik. Za to zawodnicy z pola stali się nieco niewidzialni. Żałuję, bo początek meczu zwiastował naprawdę mocne widowisko i można się było spodziewać, że na Old Trafford padnie więcej bramek.
Lingard i Rojo to ogólnie jakiś dramat, tragicznie się na nich patrzy. Dobrze, że sezon dobiega już końca. Może jak znowu obędziemy się smakiem w kwestii LM, coś zacznie się zmieniać, bo póki co, tkwimy w jakimś totalnym marazmie.
Rzadko miałam okazję widzieć w tym roku Leicester, ale jeśli drużyna prezentująca się w taki sposób zdobywa tytuł mistrzowski, to średnio do świadczy o poziomie ligi.


