Co skusiło Cię by pójść na to do kina? Masz za friko bilety?
Zamierzam obejrzeć.blackmore pisze: (1924) Sherlock Jr. – tylko 44 minuty, ale za to czystej rozrywki. Właściwie to każda scena jest zabawna, ale co ważniejsze, szalenie nowatorska. Buster Keaton miał pomysł na to, jak ubarwić kino i doskonalić jego możliwości. Mnie najbardziej podobały się skecze z przesłuchaniem podejrzanych o kradzież zegarka, przy stole bilardowym, a także szalona jazda (dosłownie) przez trzymanki bez całe miasto i jeszcze dalej
"Fitzcarraldo"
Ten film to taki Wojciech Cejrowski plus statek. Takie pierwsze skojarzenia. To nie jest film akcji. Bardzo dużo ładnych widoczków. Herzog przenosi nas nad rzekę Amazonki. Ciekawe postacie, chociaż rysowane grubym flamastrem. Bardzo wyraziste. No i Caruso. Opera w środku puszczy to całkiem dobry pomysł na film. Scena ze statkiem... Niemożliwe do nakręcenia w ten sposób w obecnych czasach. Zaraz jakieś Greenpeace czy jakieś stowarzyszenie ratowania drzew/zwierzątek/Amazonki udaremniłoby taką scenę.
To nie będzie mój ostatni film tego reżysera.



