
Nie podzielam aż takich zachwytów piwusa ale film jest na pewno warty uwagi i poświęcenia mu tych 95 minut żeby wyrobić sobie opinię. Zdecydowanie jest oryginalny, trochę szalony (choć zapowiedzi, trailery i opis tego nie sugerują) i pokazuje świeże podejście do tematu. No i ewidentnie to pozycja jednego aktora. Zresztą tu zostało wszystko napisane:
Gyllenhal po Nightcrawlerze wziął kolejny scenariusz gdzie samotnie, z powodzeniem panuje nad filmem i w zasadzie w pojedynkę go ciągnie. Świetny aktor, z całą pewnością jeden z najciekawszych do obserwowania w tej chwili. Choć zwróciłbym tu też uwagę na młodego Judaha Lewisa, który nie zostaje daleko z tyłu. Młody ewidentnie ma to "coś" co przyciąga do ekranu i jestem pewny, że jeszcze o nim usłyszymy. Zgodzę się, że soundtrack świetnie dopasowany i wkomponowany, jest nierozerwalną i istotną częścią całego obrazu.
To co mi przeszkadzało to IMO brak odpowiedniego wyważenia całego przekazu. Mimo, że film jest krótki to reżyser przekroczył tę barierę kiedy już wiemy, że bohater osiągnął już apogeum szaleństwa i destrukcji i że można pójść dalej z historią. Tu mi tego zabrakło i brnęliśmy w to dalej co zaczęło mnie w pewnym momencie nużyć. Sama historia choć dziwna i nieco przejaskrawiona to jednak budzi zainteresowanie i wydaje się dość spójna. Wątpię abym wracał do tego filmu ale nie mam poczucia straty po obejrzeniu.
Sausage Party

Jednak spore rozczarowanie. Naprawdę spodziewałem się fajnej, śmiesznej i ostrej animacji. Potencjał w związku z tematem ogromny ale zdecydowanie niewykorzystany. Kilka gagów powodujących bardziej uśmiech pod nosem niż wybuch śmiechu i orgia (w przenośni i dosłownie) wulgaryzmów. Moje rozczarowanie wynika stąd, że spodziewałem się, że film będzie jednak śmieszny sam w sobie a nie będzie próbował rozbawić widza jedynie przesadzoną wulgarnością wylewającą się z ekranu a tak niestety było. Sama historia też nie porywa. Liczyłem na coś zdecydowanie lepszego ale Rogen tu mnie zawiódł.



