Umre.
W piatek dostalem zastrzyk w bark z Diprophos. Nie wiem co to za gowno, ale kilka godzin pozniej chcialem dzwonic po karetke - nadcisnienie, dusznosci, pikawa jak Ferrari. Od tamtej pory praktycznie nie zmruzylem oka, a to juz trzeci dzien. Czuje sie jakbym wycpal z 5 gramow amfy na raz i teraz mial zjazd. A najgorsze - reka nadal boli i mam wrazenie, ze bol sie rozprzestrzenil i nawet dretwieja mi palce czego wczesniej nie bylo. Jestem wycienczony fizycznie i psychicznie.
Jutro wracam do tego lekarza i boje sie, ze zalatwi mi spotkanie z grabarzem tym razem jakims innym specyfikiem. Chociaz moze lepszy grabarz niz kontynuacja tej gehenny.



