Tottenham Hotspur (zbiorczy) - Strona 83

Piłka nożna w Anglii | Premier League, Championship i FA Cup (Puchar Anglii) | Kluby (Manchester United, Liverpool, Manchester City, Arsenal, Leeds) | Reprezentacja Anglii | Transfery | Mecze, wyniki i inne wydarzenia związane z angielską piłką nożną
ODPOWIEDZODP
×

Tottenham w tym sezonie ...

wygra lige
7
6%
zapewni sobie start w LM (1-4)
33
29%
wywalczy start w PUEFA
54
48%
nie wyjdzie już ze strefy spadkowj
18
16%
Awatar użytkownika
Kubski145
Skład B
Skład B
Posty: 114
Rejestracja: 07 maja 2016, 19:29
Reputacja: 8

Tottenham Hotspur (zbiorczy)

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Kubski145 » 07 maja 2016, 20:14

I tak trzeba powiedzieć drużyna Tottenhamu zrobiła postępy na przestrzeni ostatnich 5/6 lat. Pamiętam jak w sezonie 2008/2009 mieli kryzys, w lidze wszystko przegrywali i ledwo w kwalifikacjach do pucharu uefa(teraz liga europejska) pokonali Wisłę Kraków u siebie wygrywając 2-1, a w Krakowie remisując 1-1.

Awatar użytkownika
Morrow
Administrator
Administrator
Posty: 12926
Rejestracja: 15 maja 2006, 22:36
Reputacja: 2055

Tottenham Hotspur (zbiorczy)

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Morrow » 12 maja 2016, 17:31

Pochettino już z nowym kontraktem. Zero zaskoczenia.

Obrazek

W sumie dla samej ligi to dobrze, sam jestem bardzo ciekawy co pokaże jego Tottenham w przyszłym sezonie, w dodatku grając równolegle w LM.

Awatar użytkownika
HMK
Toni Kroos
Posty: 12404
Rejestracja: 20 paź 2013, 20:03
Reputacja: 2462
Kibicuję: Real Madryt i Urugwaj
Lokalizacja: 159 KM OD CLONERA (xD)
Kontakt:

Tottenham Hotspur (zbiorczy)

Post Wyświetl pojedynczy post autor: HMK » 21 maja 2016, 16:08

Slimani podobno za 30 mln (funtów) ma trafić do Tottenhamu. Mam nadzieję, że wypali, bo jednak te 27 bramek w lidze wygląda świetnie.

maxskr
Lider Drużyny
Lider Drużyny
Posty: 1781
Rejestracja: 20 paź 2013, 10:36
Reputacja: 35

Tottenham Hotspur (zbiorczy)

Post Wyświetl pojedynczy post autor: maxskr » 21 maja 2016, 16:17

Z kolei z klubem może pożegnać się niedługo Son. Sezon taki sobie, liczono na więcej i podobno są gotowi wysłuchać za niego oferty. Ja bym go jeszcze chyba przetrzymał, jeśli będzie w stanie regularnie pokazywać dobrą grę jak w niektórych meczach, to mogą sporo na tym zyskać.

Awatar użytkownika
Sergek
Laureat Złotej Piłki
Laureat Złotej Piłki
Posty: 11693
Rejestracja: 07 lip 2010, 11:55
Reputacja: 973

Tottenham Hotspur (zbiorczy)

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Sergek » 20 cze 2016, 19:56

Wanyama niedługo oficjalnie będzie zawodnikiem Totków. 10-11 milionów.

maxskr
Lider Drużyny
Lider Drużyny
Posty: 1781
Rejestracja: 20 paź 2013, 10:36
Reputacja: 35

Tottenham Hotspur (zbiorczy)

Post Wyświetl pojedynczy post autor: maxskr » 20 cze 2016, 20:48

Czyli idzie za ciut mniej niż kosztował Southampton przy transferze z Celticu, ale miał rok do końca kontraktu, stąd taka kwota. Dla Tottenhamu może to być bardzo dobry transfer. Wydane pieniądze jak na angielskie warunki żadne, piłkarz jeszcze dość młody z perspektywą rozwoju po przejściu do klubu z wyższego poziomu, ale już ograny w lidze i z wyrobioną marką. Dojdzie im teraz Liga Mistrzów, zakup pewnego zawodnika do rotacji na środek pomocy był konieczny.

Awatar użytkownika
sickstick
Legenda Futbolu
Legenda Futbolu
Posty: 23173
Rejestracja: 07 sty 2012, 19:07
Reputacja: 6222
Kibicuję: 4rsenal

Tottenham Hotspur (zbiorczy)

Post Wyświetl pojedynczy post autor: sickstick » 20 cze 2016, 22:08

janop pisze: Fajny ruch. Jeden z niewielu zawodników z wiadomego klubu, których lubię.
Drugim jest Kenny Miller? :lol2:

Awatar użytkownika
Dr.Football1
I Don't Need No Doctor
I Don't Need No Doctor
Posty: 29555
Rejestracja: 24 paź 2009, 22:51
Reputacja: 1668
Lokalizacja: Bruksela
Kontakt:

Tottenham Hotspur (zbiorczy)

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Dr.Football1 » 10 lip 2016, 18:25

Vincent Janssen w drodze do Londynu. Jutro ma oficjalnie zostac nowym pilkarzem Spurs.

Mam gleboka nadzieje, ze mu sie powiedzie w Premier League. Reprezentacja Holandii potrzebuje go jak cholera.

blackmore
Kapitan
Kapitan
Posty: 3853
Rejestracja: 28 wrz 2013, 21:11
Reputacja: 163

Tottenham Hotspur (zbiorczy)

Post Wyświetl pojedynczy post autor: blackmore » 27 sie 2016, 15:53

Tottenham Hotspur – FC Liverpool 1:1

przyjemne widowisko, aczkolwiek z dwiema różnymi połowami. W pierwszej dominowali The Reds, stawiając na bardzo wysoki pressing, co miało przełożenie na mniej aktywną w ich wykonaniu końcówkę spotkania, po przerwie natomiast do głosu doszli gospodarze. Na początku rywalizacji swoje szanse miał Coutinho, następnie dwa groźne indywidualne rajdy przeprowadził Mané, jeden z najaktywniejszych piłkarzy tego spotkania. Liverpool potrafił na dłuższy moment przycisnąć gospodarzy, zyskując przy tym dwa, z pięciu łącznie, rzuty rożne. Przed przerwą z drużyny Kogutów można byłoby na upartego wyróżnić Dele Alliego, który sporadycznie uderzał na bramkę Mingoleta, ale większość jego prób była skutecznie blokowana przez defensorów Kloppa. Podopieczni Pochettino w dobie długotrwałego ataku Liverpoolu wyprowadzili także obiecująco zapowiadającą się kontrę, ale ostatecznie nic z niej nie wyszło, co w pełni podsumowywało postawę trzeciej drużyny poprzedniego sezonu. W drugiej połowie Liverpool nie tak szybko oddał pole przeciwnikowi, wszak warto wymienić sytuację, w której Mané trafił do siatki bramki Vorma, ale sędzia dopatrzył się spalonego. Generalnie praca arbitra pozostawiała wiele do życzenia. Wspomniany Mané powinien opuścić boisko zdecydowanie wcześniej, wszak dopuścił się przynajmniej jednego faulu kwalifikującego się na drugą żółtą kartkę, z kolei ekipie Kloppa należał się przynajmniej jeden rzut karny (a możliwe, że dwa, ale akurat umknęła mi powtórka drugiej z sytuacji). Inna sprawa, że do takich sytuacji należy się powoli przyzwyczajać. Mamy trzecią kolejkę sezonu, a potknięć sędziowskich co nie miara, zatem popis Roberta Madley'a nie jest niczym innowacyjnym. Ostatnie 20, może 25, minut to już absolutna dominacja gospodarzy. Tak od strzału Eriksena, Koguty znacznie podkręciły tempo, aż w końcu udało się im wyrównać. Jeszcze przed tym dwukrotnie na poważnie został zatrudniony Mignolet i trzeba przyznać, iż belgijski golkiper wykazał się porcją znakomitych umiejętności bronienia. Może i szkoda, że na plac gry nie wszedł Sturridge, albowiem taki zawodnik mógłby nieco rozruszać towarzystwo i sprawić, że finał rywalizacji byłby bardziej wyrównany. Odnośnie Tottenhamu to są podstawy, aby psioczyć na ich postawę w tym sezonie. Przeciętna gra z Evertonem, a teraz szczęśliwy remis z The Reds. Nie oglądałem ich występu z Crystal Palace, ale z analiz wynika, że się męczyli. Mimo wszystko, przed jakąkolwiek krytyką byłbym powściągliwy. Zeszły sezon także zaczęli nie najlepiej, notując dużo remisów, a Harry Kane miał problem z celownikiem. Jak ruszyli, to awansowali do Ligi Mistrzów.

Awatar użytkownika
Sergek
Laureat Złotej Piłki
Laureat Złotej Piłki
Posty: 11693
Rejestracja: 07 lip 2010, 11:55
Reputacja: 973

Tottenham Hotspur (zbiorczy)

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Sergek » 19 wrz 2016, 13:29

Bojowy kogucik Alli z 6-letnim kontraktem. Ciekawe ile mu kasy tygodniowo dali, bo Tottenham akurat świetnie sobie radzi z zarządzaniem płacami w zespole.

Awatar użytkownika
Dr.Football1
I Don't Need No Doctor
I Don't Need No Doctor
Posty: 29555
Rejestracja: 24 paź 2009, 22:51
Reputacja: 1668
Lokalizacja: Bruksela
Kontakt:

Tottenham Hotspur (zbiorczy)

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Dr.Football1 » 22 wrz 2016, 0:14

Edwards :love:


blackmore
Kapitan
Kapitan
Posty: 3853
Rejestracja: 28 wrz 2013, 21:11
Reputacja: 163

Tottenham Hotspur (zbiorczy)

Post Wyświetl pojedynczy post autor: blackmore » 06 lis 2016, 15:09

Arsenal – Tottenham Hotspur 1:1

niezłe widowisko na Emirates Stadium, aczkolwiek mam wrażenie, że piłkarze rozkręcili się zbyt późno, przez co pozostaje pewien niedosyt. Po pierwszej połowie więcej pozytywnych opinii można wyrazić o gospodarzach. Koguty, jakby nieco speszone i dmuchające na zimno, nie starały się otworzyć, przez co trudno wskazać momenty, w których do interweniowania zostałby zmuszony Petr Čech. Arsenal natomiast trochę mi przypominał samego siebie z rywalizacji przeciwko Middlesbrough. Ta sama pełna kontrola nad piłką, dużo podań, wymian futbolówki na niewielkiej przestrzeni, ale w ostatecznym rozrachunku brakowało odpowiedniego zamknięcia długo konstruowanej akcji. Czasami strzały były blokowane (patrz: Alexis Sánchez), innym razem sędzia odgwizdał pozycję spaloną (patrz: ponownie Alexis Sánchez, ale również Özil). Po przerwie obraz gry uległ diametralnej przemianie. Tottenham od początku ruszył do przodu i zepchnięty do defensywy Arsenal miał kłopoty z zapanowaniem nad boiskowymi wydarzeniami. Świetnie zaczął dryblować Heung-Min Son, z którym Kanonierzy mieli nie lada problem, momentami zdając się na najprostsze rozwiązanie, jakim było sfaulowanie Koreańczyka. Wyżej zaczął podchodzić Wanyama, już nie tylko walcząc o odbiór futbolówki przy akcji rywala, lecz także wywierając presję na linii obrony przeciwnika. Wreszcie sędzia podyktował rzut karny, po którym jeszcze przez długie minuty Tottenham "siedział" na gospodarzach. Wynik nie uległ zmianie i duża w tym zasługa Petra Čecha, który albo skutecznie wykonywał paradę, np. po uderzeniu Eriksena, albo wykazywał się umiejętną grę poza obrębem własnej "szesnastki", bodajże dwukrotnie ją opuszczając i niwecząc atak przyjezdnych. Arsenal powrócił do postawy z pierwszej połowy na ostatnie 20. minut. Wówczas gra się wyrównała i mieliśmy atak za atak, lecz trzeba przyznać, że w wielu akcjach wraz z szybkim tempem, panował również niemały chaos. Nie doczekaliśmy się takich faktycznie klarownych okazji na gola, a wiele sytuacji kończyło się niedokładnym dośrodkowaniem bądź skutecznym blokiem uderzenia. Inna sprawa, że takiego obustronnego zaangażowania należało oczekiwać od pierwszego gwizdka Clattenburga, stąd mój lekki niedosyt. Patrząc personalnie, to w drużynie Arsenalu kolejne udane zawody Sáncheza, ale wyróżniłbym także Özila, który w swoim stylu często szukał nieszablonowych zagrań i doczepiłbym się tylko tych nieprecyzyjnych dośrodkowań. Były takie momenty, gdy Niemiec minął przeciwnika, przygotowując sobie odpowiednią pozycję do "wrzutki", a po chwili okazało się, że podanie kończyło się na najbliżej stojącym Kogucie. Słabiej z kolei wyglądał Ramsey, właściwie bezużyteczny. Mhm, remis, który wydaje się być rezultatem odwzorowującym wydarzenia na boisku.

Awatar użytkownika
League
Legenda Futbolu
Legenda Futbolu
Posty: 19584
Rejestracja: 24 lut 2011, 20:02
Reputacja: 2427

Tottenham Hotspur (zbiorczy)

Post Wyświetl pojedynczy post autor: League » 18 lis 2016, 10:27



Dembele, Genialny gracz

Awatar użytkownika
Carbon
Laureat Złotej Piłki
Laureat Złotej Piłki
Posty: 11283
Rejestracja: 05 lip 2013, 19:44
Reputacja: 1147
Lokalizacja: ALBQ, New Mexico, USA
Kontakt:

Tottenham Hotspur (zbiorczy)

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Carbon » 01 gru 2016, 13:31

Kane 2022.
http://www.bbc.com/sport/football/38170875
Będzie zarabiał 100k funtów tygodniowo. Dobry deal dla obu stron. Powiedzmy sobie szczerze - Kane nowym Balem raczej nie jest, niech osiądzie w tym Tottenhamie i buduje razem z Pochettino markę.

blackmore
Kapitan
Kapitan
Posty: 3853
Rejestracja: 28 wrz 2013, 21:11
Reputacja: 163

Tottenham Hotspur (zbiorczy)

Post Wyświetl pojedynczy post autor: blackmore » 11 gru 2016, 19:03

Manchester United – Tottenham Hotspur 1:0

druga w tym sezonie porażka Kogutów stała się faktem. Myślę, że za nami bardzo ciekawe widowisko i postronni kibice również mogli otrzymać dawkę niemałych emocji. Już na początku rywalizacji do wykonania parady zmusił Llorisa Pogba, który oddał płaskie uderzenie po precyzyjnym podaniu Ibrahimovicia. Na odpowiedź Kogutów nie należało długo czekać, albowiem przyjezdni z równie dużą ochotę przystąpili do akcji ofensywnych. Za najgroźniejszą próbę należy uznać bezpośrednie uderzenie z rzutu wolnego w wykonaniu Eriksena. Pomimo że de Gea był jeszcze w trakcie ostatnich ustaleń z kolegami odpowiedzialnymi za tworzenie muru, a pomocnik gości już uderzał na bramkę, to hiszpański golkiper nie dał się zaskoczyć i zaimponował świetnym refleksem. Ponadto, dosyć fajnie bocznym sektorem boiska podłączał się Danny Rose, zaś Alli płynnie wymieniał się pozycjami ze wspomnianym Eriksenem. Konto bramkowe otworzyli jednak gospodarze. Harry Kane zbyt długo holował futbolówkę w środku pola, w końcu zagrał ją na tyle niedbale, że Manchester przechwycił piłkę i wyprowadził zabójczą kontrę. Wykończenie Mchitarjana perfekcyjne. Warto zobaczyć, jak Ormianin zmieścił futbolówkę pod samą poprzeczką bramki Llorisa. Przed przerwą gospodarze mieli jeszcze kilka okazji na podwyższenie wyniku, choćby Ibrahimović, który znakomicie się odnajdywał w polu karnym, ale strzały Szweda były anemiczne i nie sprawiały większych problemów francuskiemu bramkarzowi.

W drugiej połowie Koguty na dłuższy czas zdominowały gospodarzy i pojawiła się statystyka nawet o 63% posiadania przez nie piłki. Niezłą zmianę dał Sissoko, ale duet stoperów Rojo – Jones nie dał się zaskoczyć i wciąż to Manchester był na prowadzeniu. Gra się ponownie wyrównała około 60. minuty, gdy z rzutu wolnego niebezpiecznie dla gości uderzał Paul Pogba. Myślę, że Francuz rozegrał dzisiaj relatywnie przyzwoite zawody, kilkakrotnie popisując się swoimi mierzonymi, długimi zagraniami, lecz trochę uciążliwa staje się jego nadmierna gestykulacja. Co prawda, w jednej z sytuacji arbiter rzeczywiście podjął niesłuszną decyzję i nie podyktował kornera dla Czerwonych Diabłów, niemniej jednak zgłaszanie reklamacji u byłego zawodnika Juventusu powoli staje się nawykiem.

Po przerwie mniej aktywny był Martial i Mourinho słusznie zastąpił Francuza Rashfordem. Młody zawodnik Manchesteru wniósł trochę ożywienia w poczynania gospodarzy i w efekcie ostatnie kilkanaście minut przestało być jednostronne. Lloris musiał bronić m.in. kolejny strzał Paula Pogby, a do akcji ofensywnych częściej zaczął się podłączać Valencia. Przykrym incydentem natomiast był faul Rose'a i na skutek tego wejścia kontuzja Mchitarjana. Reprezentant Anglii do końca spotkania musiał się zmagać z porcją gwizdów ze strony kibiców, zaś stan fizyczny Ormianina stoi pod znakiem zapytania.

Reasumując, Manchester przełamał złą passę meczów na własnym terenie i wreszcie wygrał. Skromnie, bo skromnie, lecz trzy punkty zainkasowane. Zresztą z nie byle kim.

ODPOWIEDZ

Wróć do „Anglia”