Zabawne jakim dyplomatą w stosunkach z Atleti chce być Perez, podczas gdy Simeone ma wieczny ból dupy o Real, zresztą nie tylko on, a całe środowisko Atletico. To mają być te szczególne stosunki pomiędzy obiema drużynami.Wystarczyłoby, żeby francuski napastnik przystał na warunki proponowane przez Los Blancos, a wówczas można by się udać do siedziby LFP, założyć 100 milionów euro i spowodować rozwiązanie kontaktu z Atlético. Ot tak, żadne negocjacje między klubami nie byłyby potrzebne. Niemniej Florentino Pérez nie chce decydować się na tak radykalne posunięcie. Nic z tych rzeczy.







