Liverpool (zbiorczy) - Strona 777

Piłka nożna w Anglii | Premier League, Championship i FA Cup (Puchar Anglii) | Kluby (Manchester United, Liverpool, Manchester City, Arsenal, Leeds) | Reprezentacja Anglii | Transfery | Mecze, wyniki i inne wydarzenia związane z angielską piłką nożną
Awatar użytkownika
Sergek
Laureat Złotej Piłki
Laureat Złotej Piłki
Posty: 11693
Rejestracja: 07 lip 2010, 11:55
Reputacja: 973

Liverpool (zbiorczy)

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Sergek » 12 wrz 2017, 19:21



dzieje się

Awatar użytkownika
Sergek
Laureat Złotej Piłki
Laureat Złotej Piłki
Posty: 11693
Rejestracja: 07 lip 2010, 11:55
Reputacja: 973

Liverpool (zbiorczy)

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Sergek » 13 wrz 2017, 23:01

Zenada drugi raz w ciagu paru dni. Nie mam juz cierpliwosci do tej druzyny.

Sevilla przyjechała po remis i go dostala. Jakbym ogladal final LE po raz drugi.

W miedzyczasie Klopp byl bardziej zajety walka ze sztabem szkoleniowym Sevilli.

Awatar użytkownika
guru
Laureat Złotej Piłki
Laureat Złotej Piłki
Posty: 9141
Rejestracja: 28 lut 2006, 19:12
Reputacja: 335

Liverpool (zbiorczy)

Post Wyświetl pojedynczy post autor: guru » 13 wrz 2017, 23:11

Podpaski czy tam te czopki już masz kupione? Nie przeżywaj tak jak baba.

Awatar użytkownika
Sergek
Laureat Złotej Piłki
Laureat Złotej Piłki
Posty: 11693
Rejestracja: 07 lip 2010, 11:55
Reputacja: 973

Liverpool (zbiorczy)

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Sergek » 13 wrz 2017, 23:13

Napisalem prawde. Bo sie nigdy nie spinales na forum :wink:

Awatar użytkownika
matt_
Moderator
Moderator
Posty: 14240
Rejestracja: 04 sie 2016, 13:56
Reputacja: 3925

Liverpool (zbiorczy)

Post Wyświetl pojedynczy post autor: matt_ » 13 wrz 2017, 23:17

Niestety. Liverpoolowi odbił się czkawką niewykorzystany karny i zespół nie zrobił wszystkiego by wygrać dzisiaj. Gdzieś tak od bramki na 2:1 do czasu wyrównania, ofensywa wchodziła w obronę Sevilli jak masło. Odnoszę jednak wrażenie, że w wielu stworzonych wtedy okazjach, zbyt duży był nacisk na urodę ewentualnego gola niż na to, żeby po prostu ta zasrana piłka w gwiazdki przekroczyła linię bramkową. Padłby gol albo dwa i po sprawie, ale zamiast tego goście nagle z niczego doprowadzili do remisu, więc na hura trzeba było szukać zwycięskiego trafienia, a Andaluzyjczycy poprawili grę z tyłu, zacisnęli szyki. Jak zeszli Salah z Mane, a w ich miejsce weszli dwaj Angole to było już pozamiatane pod względem stwarzania sytuacji bramkowych.

Podsumowując, takie mecze powinno się po prostu zamykać, ponieważ Sevilla miała kryzysowy okres w swojej grze. Nie udało się, jest jedynie punkt.

Awatar użytkownika
Kamil232
Laureat Złotej Piłki
Laureat Złotej Piłki
Posty: 8989
Rejestracja: 15 kwie 2005, 13:51
Reputacja: 262

Liverpool (zbiorczy)

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Kamil232 » 13 wrz 2017, 23:34

Sergek pisze:Zenada drugi raz w ciagu paru dni. Nie mam juz cierpliwosci do tej druzyny.

Sevilla przyjechała po remis i go dostala. Jakbym ogladal final LE po raz drugi.

W miedzyczasie Klopp byl bardziej zajety walka ze sztabem szkoleniowym Sevilli.
Ale czemu? Zagraliście dobry mecz. Zabrakło skuteczności czy farta przy karnym Firmino.

Głupia strata punktów, ale z optymizmem bym patrzył dalej.

Awatar użytkownika
czarny samael
Laureat Złotej Piłki
Laureat Złotej Piłki
Posty: 8309
Rejestracja: 30 mar 2008, 16:33
Reputacja: 861
Kibicuję: Manchester United FC
Lokalizacja: Toruń

Liverpool (zbiorczy)

Post Wyświetl pojedynczy post autor: czarny samael » 14 wrz 2017, 7:14

matt_ pisze: Liverpoolowi odbił się czkawką niewykorzystany karny
Odwróciły się rolę z meczu z Hoffenheim.

Awatar użytkownika
ryba_82
Laureat Złotej Piłki
Laureat Złotej Piłki
Posty: 8557
Rejestracja: 11 sie 2010, 19:23
Reputacja: 804
Lokalizacja: Blue Moon

Liverpool (zbiorczy)

Post Wyświetl pojedynczy post autor: ryba_82 » 14 wrz 2017, 10:04

Z City czerwo i Liverpool wypiął tyłki,ale nad wczorajszym remisem specjalnie bym szat nie rozdzierał.Imo zdecydował niewykorzystany karny a Sevilla to nie jest jakiś ogórek.

Awatar użytkownika
matt_
Moderator
Moderator
Posty: 14240
Rejestracja: 04 sie 2016, 13:56
Reputacja: 3925

Liverpool (zbiorczy)

Post Wyświetl pojedynczy post autor: matt_ » 14 wrz 2017, 14:09

czarny samael pisze: Odwróciły się role z meczu z Hoffenheim.
Nie, bo Hoffenheim nie prowadziło w momencie obronienia karnego przez Mignolet.
ryba_82 pisze:Z City czerwo i Liverpool wypiął tyłki,ale nad wczorajszym remisem specjalnie bym szat nie rozdzierał.Imo zdecydował niewykorzystany karny a Sevilla to nie jest jakiś ogórek.
Jasna sprawa. Trzeba po prostu wyciągnąć wnioski, by nie popełniać tych samych błędów przy następnej takiej okazji.

Awatar użytkownika
masacra
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 7923
Rejestracja: 16 lip 2007, 15:20
Reputacja: 1682
Lokalizacja: Central Perk

Liverpool (zbiorczy)

Post Wyświetl pojedynczy post autor: masacra » 14 wrz 2017, 14:48

Swietny mecz, do dupy wynik.
Tak najkrocej mozna to opisac. Gra, szczególnie w pierwszej połowie była momentami fenomenalna. To jak gnietli hiszpanów, jak konstruowali ataki to jak dla mnie najlepsze co mozna w futbolu ogladać. Szybkie 3-4 podania i strzał. Wszystko w pełnym biegu, na pełnej szybkosci. To jest futbol totalny, taki futbol kocham i taki futbol moge ogladać. I za to Klopp ma moje pełne wsparcie nawet jesli kolejny sezon sonczy bez zadnego trofeum. Ja dorastałem i budowałem swoją sympatie do Liverpoolu na Houlierze i Benitezie i powiem wam jedno, przez ten cały czas jedyne czego załowałem to tego, ze nie urodziłem sie kilka lat wczesniej i nie mogłem ogladac ekipy Evansa. Bo prawde powiedziawszy tych druzyn Francuza i Hiszpana długimi momentami sezonu nie dało sie ogladąc. No przynajmniej na trzeźwo. A przeciez zarówno Houlier jak i Benitez swoje wygrali i po latach fajnie te momenty wspominac ale prawda jest taka, ze wiekszosc kibiców meczyła sie ogladając co tydzien Liverpool.
Jeeezu jaka to miła odmiana. To tak jakbym sie przesiadł ze zdezelowanego Uno to najnowszej 911. Jak dla mnie to to moze trwac jak najdłuzej.
Wracjąc do wczoraj. Gdyby nie błąd Lovrena i niewykorzystany karny, to po pierwszych 45 min byłoby 3:0 i prawdopodobnie po meczu i nikt nie mógłby powiedziec, ze Liverpool na to nie zasłuzył.
Tym bardiej nie kumam tego posta Sergeka. Takie narzekanie na wszystko i wszystkich miało przez pewien czas swój urok, ale na dłuzszą mete jest zwyczajnie wkurwiające. Jesli Ty ziomus jestes taki na codzien w realnym zyciu, to współczuje ludziom, którzy musza z Toba obcowac.
Liverpool zagrł naprawde dobry mecz, co jest delikatnie powiedziane i jedyne na co mozna ponarzekac, a nawet sie powkurwiac to te klopsy Lovrena w obronie. On w sumie nie jest złym piłkarzem ale wyraźnie ma cos nasrane we łbie albo ktos na górze go cholernie nie lubi, bo srenio co drugi mecz jebnie takiego farfocla, ze nic tylko siasc i zapłakac.
Jeszcze jedno co moze niepokoic to fakt, ze Klopp znowu dorzyna tę samą 11. Nie chce źle prorokowac ale przy takiej intensywnosi gry jaką oni prezentują znowu moze sie w połowie sezonu okazac ze brakło pary.

Awatar użytkownika
matt_
Moderator
Moderator
Posty: 14240
Rejestracja: 04 sie 2016, 13:56
Reputacja: 3925

Liverpool (zbiorczy)

Post Wyświetl pojedynczy post autor: matt_ » 14 wrz 2017, 16:54

Jestem zdecydowanie młodszym fanem Liverpoolu niż Ty (patrząc na staż kibicowski) i masz pewnie sporo racji w tym co piszesz o czasach Houlliera i Beniteza, jednak gdybym miał możliwość przeniesienia się do nich, poważnie bym to rozważył. Styl stylem, ale do historii przechodzą przede wszystkim wyniki. W każdym ich sezonie Liverpool ślizgał się po poszczególnych etapach pucharów, aczkolwiek w większości przypadków udawało się zajść daleko, co przełożyło się na jeden Puchar UEFA, Ligę Mistrzów i dwa Superpuchary Europy.

Nie skreślam jednak Kloppa, ma jeszcze czas na zdobycie czegoś.

Diamen23
Legenda Futbolu
Legenda Futbolu
Posty: 24125
Rejestracja: 25 wrz 2005, 21:09
Reputacja: 4681

Liverpool (zbiorczy)

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Diamen23 » 14 wrz 2017, 17:34

Liverpool Beniteza był jak Atletico Simeone teraz. Może nieatrakcyjny styl, ale żaden klub nie chciał na nich trafić. A wygranie LM z Djimim Traore na lewej obronie to majstersztyk ;)

Awatar użytkownika
Bassu
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 7156
Rejestracja: 20 lis 2005, 9:04
Reputacja: 677
Kibicuję: Manchester United
Lokalizacja: Mexico

Liverpool (zbiorczy)

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Bassu » 14 wrz 2017, 18:09

masacra pisze:Swietny mecz, do dupy wynik.
Tak najkrocej mozna to opisac. Gra, szczególnie w pierwszej połowie była momentami fenomenalna. To jak gnietli hiszpanów, jak konstruowali ataki to jak dla mnie najlepsze co mozna w futbolu ogladać. Szybkie 3-4 podania i strzał. Wszystko w pełnym biegu, na pełnej szybkosci. To jest futbol totalny, taki futbol kocham i taki futbol moge ogladać. I za to Klopp ma moje pełne wsparcie nawet jesli kolejny sezon sonczy bez zadnego trofeum. Ja dorastałem i budowałem swoją sympatie do Liverpoolu na Houlierze i Benitezie i powiem wam jedno, przez ten cały czas jedyne czego załowałem to tego, ze nie urodziłem sie kilka lat wczesniej i nie mogłem ogladac ekipy Evansa. Bo prawde powiedziawszy tych druzyn Francuza i Hiszpana długimi momentami sezonu nie dało sie ogladąc. No przynajmniej na trzeźwo. A przeciez zarówno Houlier jak i Benitez swoje wygrali i po latach fajnie te momenty wspominac ale prawda jest taka, ze wiekszosc kibiców meczyła sie ogladając co tydzien Liverpool.
Jeeezu jaka to miła odmiana. To tak jakbym sie przesiadł ze zdezelowanego Uno to najnowszej 911. Jak dla mnie to to moze trwac jak najdłuzej.
Wracjąc do wczoraj. Gdyby nie błąd Lovrena i niewykorzystany karny, to po pierwszych 45 min byłoby 3:0 i prawdopodobnie po meczu i nikt nie mógłby powiedziec, ze Liverpool na to nie zasłuzył.
Tym bardiej nie kumam tego posta Sergeka. Takie narzekanie na wszystko i wszystkich miało przez pewien czas swój urok, ale na dłuzszą mete jest zwyczajnie wkurwiające. Jesli Ty ziomus jestes taki na codzien w realnym zyciu, to współczuje ludziom, którzy musza z Toba obcowac.
Liverpool zagrł naprawde dobry mecz, co jest delikatnie powiedziane i jedyne na co mozna ponarzekac, a nawet sie powkurwiac to te klopsy Lovrena w obronie. On w sumie nie jest złym piłkarzem ale wyraźnie ma cos nasrane we łbie albo ktos na górze go cholernie nie lubi, bo srenio co drugi mecz jebnie takiego farfocla, ze nic tylko siasc i zapłakac.
Jeszcze jedno co moze niepokoic to fakt, ze Klopp znowu dorzyna tę samą 11. Nie chce źle prorokowac ale przy takiej intensywnosi gry jaką oni prezentują znowu moze sie w połowie sezonu okazac ze brakło pary.
Cytuje całość, bo mało kiedy zgadzam się w 100 % z czyjąś wypowiedzią. Świetnie napisane. Ale nie przyszedłem tu klepać masacry po tyłku, tylko dodać swoje kilka słów.

Futbol na którym wychowałem się ja, to radosne klepanie piłki przez graczy Fergusona. Lata 90-te i później. To za co kocham futbol, a czego robi się coraz mniej to właśnie takie podejście o której piszesz. Szczerze mówiąc, za łebasa, w dupie miałem wyniki jakie kręcił Ferguson. One oczywiście były istotne i tego tłumaczyć nie trzeba ale - szczena opadała jak Giggs i spółka darli kalesony na murawie i Ferguson grał z nimi do ostatniej sekundy. Stąd zresztą Fergie time. Nie ważne było czy mecz się przegrało, zremisowało, czy wygrało. Widać było, że oni co mecz idą na wojnę. I to się skończyło z odejściem Szkoda. Ostatnie lata były szokiem, bo po - ja wiem - 15 latach przyzwyczajeń - dowiedziałem się, że w piłce jest jakaś głębsza filozofia i ''proces". O ile Moyes był spadają gwiazdą i ten klub go przerósł, to już LVG i jego mecze, styl bycia, prowadzenia klubu, powodował że nawet jak wygrywaliśmy, to i tak w beznadziejny sposób. Rozumiem więc w pełni wzwody fanów L'poolu, bo Klopp może i nie kręci wyników takich, jakich się po nim oczekiwało, ale buduje zespół, który zrobi za chwile to, co robili piłkarze Fergusona. Ta analogia nie jest w żadnym wypadku naciągana. Mówię to jako ktoś, kto jednak zawsze L'pool i City oraz walkę z nimi, stawiał sobie jako cel nadrzędny. To chyba jasne. Odkąd jednak przyszedł Klopp, staram się oglądać większość meczów jego drużyny, bo tam jest pasja, której mało gdzie uświadczysz. W United, być może dopiero teraz Mou ze swoim wyrafinowaniem, zacznie osiągać coś podobnego i kręcić wynik, ale to zupełnie inna para kaloszy. L'pool, jeśli zachowa Niemca, to zbuduje na lata swoją nową tożsamość, a za nią przyjdą też wyniki.

Awatar użytkownika
Sergek
Laureat Złotej Piłki
Laureat Złotej Piłki
Posty: 11693
Rejestracja: 07 lip 2010, 11:55
Reputacja: 973

Liverpool (zbiorczy)

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Sergek » 14 wrz 2017, 18:41

Zagraliśmy super pierwszą połowę. Tylko co z tego, skoro po raz 327743278238432 pojawiają się te same bolączki i ostatecznie nie wygrywamy? Tak na wstępie, ja nie mam oczekiwań, że mamy wygrywać wszystko co leci po drodze, ale to, że po raz 327743278238432 od bardzo długiego czasu robimy te same błędy jest męczące. Szłoby oczekiwać, że przez ten czas jaki Klopp tu jest moglibyśmy oglądać jakikolwiek progres w niektórych kwestiach. Tego nie ma.

Raz po raz (i to już było za poprzedniego trenera) ten sam zawodnik sprawia, że w każdym meczu mamy pod górkę. Dodatkowo znów już od samego początku II połowy szło widzieć, że gra się nie klei i Sevilla wróciła. Dalej podążając za logiką można się domyśleć, że zaraz może być źle. No i Sevilla wyrównała na 2-2. Wtedy dopiero poszła jakakolwiek reakcja z ławki. I to naprawdę nie jest pierwszy czy trzeci raz, to jest (cytuję) 327743278238432 raz, kiedy możesz to zobaczyć. Zero nauki. Fajne, że gramy super piłkę z przodu, tylko co z tego, skoro wszyscy za plecami naszej atakującej trójki czekają tylko na okazję jak będą mogli coś spierdolić?

Ja rozumiem ten optymizm, że gramy fajnie, bla bla, ale co z tego skoro Sevilla mając 1/5 sytuacji co my wywozi z Anfield punkt. Watford strzeliło nam 3, Hoffenheim w 2 meczach 3, Sevilla w jednym (nie istniejąc w pierwszej połowie) 2. Zapowiada się kolejny świetny sezon pod względem defensywy. Możemy sobie tworzyć cuda z przodu, ale z takim czymś jedyne co będziemy mogli robić, to cieszyć się, że był ciekawy mecz.

No i z innej sprawy, to wczoraj Salah znowu świetnie.

Awatar użytkownika
masacra
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 7923
Rejestracja: 16 lip 2007, 15:20
Reputacja: 1682
Lokalizacja: Central Perk

Liverpool (zbiorczy)

Post Wyświetl pojedynczy post autor: masacra » 14 wrz 2017, 19:18

Diamen23 pisze: Liverpool Beniteza był jak Atletico Simeone teraz. Może nieatrakcyjny styl, ale żaden klub nie chciał na nich trafić. A wygranie LM z Djimim Traore na lewej obronie to majstersztyk ;)
Tak to prawda.
Fajnie było ogladać jak Benitez niszczy taktycznie Juventus, Barcelone czy Chelsea. Ale w miedzy czasie przychodziła ligowa rzeczywistosc, a tam czekały Portsmouth, Birmingham czy Aston Villa i okazywało sie, że ta druzyna oprócz żelaznej defensywy niema kibicowi niczego do zaoferowania. Rywale sie cofali na 30 metr przed własną bramkę a piłkarze Liverpoolu klepali medzy sobą przez wieksza czesc meczu, co z reguły kompletnie do niczego nie prowadziło. Benitez nazywał to controlling the game, a kibice rzygali juz tym kontrolingiem po kolejnym zremisowanym bądź wygranym jedną bramką meczu. I to było zaprzeczeniem tego na czym Liverpool, ten wielki Liverpool z lat 80-tych zbudował swoją popularnosc, bo:
Bassu pisze: to zbuduje na lata swoją nową tożsamość, a za nią przyjdą też wyniki.
to co zrobił Klopp z ta druzyną, a wczesniej, przez chwilke Rodgers to nie jest żadna nowa tozsamosc. To jest własnie to sławne Liverpool Way, czy Kick and Rush, czyli styl gry z którego słynęły druzyny Shanksa, Paisleya, Fagana i Dalglisha. Nawet despota Souness, przy całej jego nieudolnosci i ciepła klucha Evans starali sie ten styl kontynowac... na marginesie taka dygresja, jestem prawie pewien, ze gdyby tych gosci wybrac odwrotnie tzn najpierw dac szatnie Evansowi gdy rzadzili w niej jeszcze Barnes z Rushem, a potem Sounesowii gdy szaleli Spice Boys, to Liverpool nie popadłby az w taka przeciętnosc. Ale to temat na zupełnie inna rozmowe... dopiero gdy przyszli trenerzy z kontynentu, najpierw Houlier, potem Benitez to sie okazało, że futbol to szalenie skomplikowana gra, która wiecej wspólnego ma z szachami niz z jakakolwiek inną dyscyplina sportu. To było zaprzeczenie całej idei Liverpoolu. I tylko wczesne sukcesy obu panów, Houliera 5 trofeow, Beniteza Liga Mistrzów, potem FA Cup, pozwoliły im na zachowanie stołków na tak długi czas.
W kazdym innym przypadku, bez wyników z taką grą wytrzymali by na stołkach góra 2-3 sezony.

ODPOWIEDZ

Wróć do „Anglia”