tak tylko wtrace odnosnie tego, o czym pisal masacra, czyli tlumaczenia wynikow angoli w europie napietym terminarzem w kraju i dodatkowym pucharem. imo troche naciagany argument biorac pod uwage, ze np. w hiszpanii w pucharze hiszpanii gra sie dwumecze i koniec koncow przykladowa barcelona zagrala w pucharze dziewiec meczow (+kolejny dwumecz w superpucharze na poczatku sezonu) czyli dokladnie tyle, ile city czy united w fa cup+efl cup razem wzietych. to tak jak z innym klasycznym tekstem, czyli 'jak by ten real czy barcelona graly w anglii, to by musieli walczyc do upadlego o trzy punkty co weekend, w hiszpanii maja luzik', powtarzanym niegdys do znudzenia, obecnie juz troche nieaktualnym. okazuje sie, ze nie jest to kwestia ligi, a po prostu stworzenia mocnej ekipy wybijajacej sie ponad stawke - city w tym sezonie dziesiec razy wbijalo rywalom cztery gole lub wiecej, w ten niby superwyrownanej lidze. da sie? da
moim zdaniem na dzis napewno liga hiszpanska jest na czele, ale angielska napiera coraz bardziej, co jest calkowicie zrozumiale przy tej przewadze marketingowej i drenowaniu innych lig z najzdolniejszych chlopakow poprzez proponowanie im wiekszej kasy z tej przewagi marketingowej wynikajacej. po odejsciu messiego i ronaldo prawdopodobnie wroca na pierwsze miejsce. z perspektywy fana hiszpanskiej pilki pocieszajace jest to, ze niedlugo liga angielska bedzie angielska tylko z nazwy - naplyw zdolniejszych zawodnikow, a ostatnio rowniez trenerow nieskalanych brytolska wizja futbolu odciska coraz wieksze pietno na lidze - city grajace prawdopodobnie najlepszy sezon w historii ligi grajac w typowo hiszpanskim stylu jest tego koronnym przykladem



