Finał LM 2018 Real Madryt - Liverpool FC - Strona 17

Europejskie puchary: Liga Mistrzów, Liga Europy, Liga Konferencji, Superpuchar Europy, UEFA | Mecze oraz inne pucharowe ciekawostki
ODPOWIEDZODP
×

Kto zwycięży

Real Madryt
7
64%
Liverpool FC
4
36%
Awatar użytkownika
Kamil232
Laureat Złotej Piłki
Laureat Złotej Piłki
Posty: 8989
Rejestracja: 15 kwie 2005, 13:51
Reputacja: 262

Finał LM 2018 Real Madryt - Liverpool FC

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Kamil232 » 27 maja 2018, 0:53

Bienias pisze:
podsumowujac - real ma lepsza druzyne od barcelony, messi jest lepszym pilkarzem od ronaldo
Amen.

Każdy kto ma pojęcie o piłce z tym się zgodzi.
Bardziej wszechstronnym pewnie tak czy lepszym....

No nie. Wyniki na to nie wskazują.

Awatar użytkownika
emski
Kapitan
Kapitan
Posty: 2713
Rejestracja: 12 cze 2014, 21:30
Reputacja: 546

Finał LM 2018 Real Madryt - Liverpool FC

Post Wyświetl pojedynczy post autor: emski » 27 maja 2018, 0:54

Nie wiem co jest piękniejsze, przewrotka Bale’a czy ból dupy Barceloniarzy :think:
Wspaniały to był wieczór, nie zapomnę go nigdy.
P.S. Kibice Liverpoolu nie mają się czego wstydzić po meczu. Poza ręcznikiem na bramce.

Awatar użytkownika
Keres
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 6576
Rejestracja: 03 maja 2008, 19:32
Reputacja: 1542
Kibicuję: FC Barcelona
Lokalizacja: Niezlokalizowany

Finał LM 2018 Real Madryt - Liverpool FC

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Keres » 27 maja 2018, 0:59

No i ziścił się mokry sen kibiców Realu i koszmar Barcelony. Czwarta LM dla Realu w 5 lat to jest KOSMOS. Za samego gola Bale'a Real powinien wygrać trofeum. :brawo: Gratulacje i szczerze zazdroszczę, wkurw przejdzie mi pewnie za parę dni.
Co do Ramosa, to wiadomo, że ma swoje za uszami, ale w starciu z Salahem wg mnie nie zawinił na tyle dużo by go kamieniować.

A posty Carbona w tym temacie to już przechodzą ludzkie pojęcie.

Kamil232, może bym i się zgodził z Twoimi słowami odnośnie Messiego, który nieco spuścił z tonu, ale chłop tyle daje tej drużynie, że naprawdę nie ma co wymagać Bóg wie czego. CR spina się na kilka meczy LM, a Messi jedzie z koksem przez całą ligę...

Awatar użytkownika
Bienias
Vamos Blaugrana
Posty: 10284
Rejestracja: 16 maja 2005, 22:28
Reputacja: 677
Lokalizacja: Magna Wola Varsoviensis

Finał LM 2018 Real Madryt - Liverpool FC

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Bienias » 27 maja 2018, 1:01

MazurXIII, Jako Cule pamiętam gorsze czasy niż obecne, które uważam za bardzo dobre. Niech każdy sam sobie odpowie co trudniej wygrać ligę czy puchar.
Co do medali Messiego i Ronaldo czekam aż podasz źródło na podstawie którego Ronaldo ma więcej medali. Nie pomijaj IO :P
No nie. Wyniki na to nie wskazują.
nic bardziej mylnego.

Awatar użytkownika
Kamil232
Laureat Złotej Piłki
Laureat Złotej Piłki
Posty: 8989
Rejestracja: 15 kwie 2005, 13:51
Reputacja: 262

Finał LM 2018 Real Madryt - Liverpool FC

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Kamil232 » 27 maja 2018, 1:04

Keres pisze: amil232, może bym i się zgodził z Twoimi słowami odnośnie Messiego, który nieco spuścił z tonu, ale chłop tyle daje tej drużynie, że naprawdę nie ma co wymagać Bóg wie czego. CR spina się na kilka meczy LM, a Messi jedzie z koksem przez całą ligę...

Cóż. Jak to w życiu. Docenia się tylko teo fragmenty gdy naprawdę trzeba pokazać jaja, a nie codzienną szarość.

Ja cenie strasznie Messiego, ale dał się przycmić w ostatnich latach. Taka prawda.
Bienias pisze: nic bardziej mylnego.
Chodzi ci o mistrzostwa Hiszpanii. Ale wiesz? Zdaje się, żę inteueszujesz się NBA. Liga to trochę jest tak jak faza zasadnicza NBA. A Liga MIstrzów jak Play-Off. Wszyscy to czują. Leo też. I mam wrażenie,że on też wie, że dał dupy. A wy go przed tym bronicie.

Awatar użytkownika
Bernabeu
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 6501
Rejestracja: 25 lip 2017, 15:27
Reputacja: 1772

Finał LM 2018 Real Madryt - Liverpool FC

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Bernabeu » 27 maja 2018, 1:05

Bienias pisze: Niech każdy sam sobie odpowie co trudniej wygrać ligę czy puchar.
Popraw mnie, bo mogłem źle zrozumieć. Sugerujesz, że trudniej wygrać ligę niż LM?

Diamen23
Legenda Futbolu
Legenda Futbolu
Posty: 24125
Rejestracja: 25 wrz 2005, 21:09
Reputacja: 4681

Finał LM 2018 Real Madryt - Liverpool FC

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Diamen23 » 27 maja 2018, 1:12

masacra pisze:
Bernabeu pisze: ale też najlepszą linię obrony i pomocy na świecie.
True

Paradoksalnie Liverpool dzisiaj w obronie nie ustepował Realowi. Lovren rozegrał mecz GENIALNY, van Dijk b.dobry, Robertson genialny, Tren Arnold b.dobry. Zauwaz, ze wielu strzałów Realu w tym meczu nie było (gdyby strzelali czesciej padło by iwecej bramek..), wielu klarownych sytuacji tez nie. Mi sie kojarzy jedynie poprzecka Isco. Nawet w momentach gdy zawodnicy z Madrytu wychodzili na dogodne pozycje do zdobycia gola to piłkarze Liverpoolu jakimis ostatnimi siłami, cudownymi interwencjami wybijali im piłki spod nog. Obrona na najwyzszym swiatowym poziomie wg mnie.

Dlatego jest mi tych chłopaków cholernie żal. Bo oni wszyscy, wszyscy piłkarze Liverpoolu zagrali mecze genialne lub przynajmniej bardzo dobre. W zasadzie jedynie Firmino przez pierwsza godzine okresliłbym mianem lekko dobrego, no i Adam Lallana zagrał słabo ale to sie mozna było tego spodziewac. A reszta? Reszta na conajmniej 8 w skali do 10. Jest mi ich szkoda bo cały ich niebywały wysiłek został zniweczony przez indywidualne błedy bramkarza... ale o tym troche za chwile.
Popatrzcie na ten mecz. Do 30 minuty, do zejscia Salaha, Liverpool dominował, grał swoja piłke, Real mozna by rzec, nie istniał. Ok, ktos powie, ze Real to Real, ze to swiadoma taktyka tej druzyny i oni by to przetrwali, a w drugiej połowie cos wcisneli i, i tak wygrali ten finał. I moze by tak było, ja sie z tym kłócic nie zamierzam. Pisze jedynie o fakcie, który widziałem. Liverpool póki był w swoim optymalnym zestawieniu, był zespołem lepszym od Krolweskich, bardziej zdeterminowanym, odwazniejszym... Potem była to nieszczesliwa kontuzja Mo po której, The Reds lekko spanikowali (tu mała dygresja, nie ma co sie dziwic. O sile ofensywnej kazdego zespołu decydują, w róznym stopniu, wszyscy jej piłkarze. A Liverpool stracił po zejsciu Salaha spokojnie jakies 20% swojej siły. Po 15% maja Firmino i Mane, miedzy 5 a 10 boki obrony, a reszte pozostali zawodnicy) wracjąc, lekko spanikowali , niewiedzili co robic w ataku, cały plan im sie posypał. Ale przetrwali nacisk Realu do konca tej połowy. A po niej wyszli juz z innym nastawieniem. Nie tak odwaznie. Chcieli bronic i robili to, jak pisałem wyzej, niemal perfekcyjnie. Atak zostawili na barkach Mane, który, co tez trzeba powiedziec, udzwignął ten ciezar wzorowo. Senegalczyk napędzał pozostałych piłakrzy swoja determinacją i wola wygrajnej. Czapki z głów. Liverpool miał trzy krytyczne momeny w tym spotkaniu. Pierwszy, o którym juz wspomniałem, to kontuzja Salaha. Drugi to pierwszy wielbłąd bramkarza, po którym jednak jeszcze sie podniesli. Szybko odpowiedzieli i to dodało im nowych sił co było gołym okiem widac. Trzeci krytyczny moment, to drugi (a w zasadzie trzeci, ale o tym za moment) bład bramkarza, po którym juz z psychiki liverpoolczyków nie było co zbierac. Karius ich po prostu zniszczył.

I tu dochodze do momentu w którym w zasadzie nie wiem co mam napisac. :|

Klopp w jednym z wielu wywiadów przed finałem, chyba w rozmowie z Balague, gdy temat zszedł na Alexa Arnolda, powiedział, ze za błedy tego dzieciaka w meczu z United na Old Trafford bierze pełna odpowiedzialnosc, bo nie przypomniał mu przed spotkaniem, ze Rashford bedzie scinał do srodka podczas dryblingu, by przełozyc piłke na swoja lepsza noge. Powinien to zrobic, a o tym zapomniał i dlatego błedy Trenta, to tak naprawde jego własny bład. Do czego zmierzam. Mysle, ze wszystkie błedy Kariusa, to tak naprawde jeden wielki błąd Kloppa. Niektorzy piłkarze nie są stworzeniu do grania w takich klubach. Do grania w meczach o taka stawke. I to niestety było widac.
Powiedzmy sobie tak. Oba kuriozalne zachowania Niemca to nie gył efekt braku umiejetnosci. Aby ich uniknąć to nietrzeba byc odrazu De Gea, czy inny Oblak. Mysle, ze przecietny bramkarz z niedzielnej ligi amatorów takich błedów nie robi. Wiec to nie kwestia umiejetnosci czy ich braku.. Błedem swiadczącym o braku umiejetnosci bramkarza Liverpoolu był gol na 2:1 dla Realu. Bo przy całym szacunku dla cudownego uderzenia Garetha Bale'a, to jestem wiecej niz pewny, ze topowy bramkarz by ten strzał wyjął, sparował na rzut rozny. Dlatego napisałem wyzej, ze gdyby obroncy i pomocnicy The Reds pozwolili Hiszpanom na wieksza ilosc celnych strzałów, to padłoby wiecej bramek. Karius dzisiaj był w takim stanie, ze podejrzewam wpusicłby kazde uderzenie, które nie byłoby skierowane prosto w niego (zresztą przepuscił tez takie, które było skierowane prosto w niego, wiec...).
Są piłkarze, którzy potrafią poradzic sobie z presją grania o cos wiecej niz srodek tabeli, a sa tacy, których to wyniszcza. I mysle, ze tym drugim przypadkiem są obaj bramkarze Liverpoolu. Ja jestem wiecej niz pewny, ze gdyby zarówno Migniolet, jak i Karius zostali w swoich poprzednich miejscach pracy, to dalej byliby niezwykle cenionymi fachowcami. Oni juz to pokazali, ze potrafią byc w czołówce brmkarzy w lidze jesli... jesli graja dla mniejszych klubów. Nie wiem z czego to wynika, nie znam sie na psychologii, a juz co siedzi w psychice bramkarza to juz zupełnie czarna magia dla mnie, ale widac, ze tak jest. Tak samo jest z Fabianskim i ieloma innymi, którzy w mniejszych klubach regalrnie potrafili byc top class, a po transferze do zespołu grajacego o cos wiecej niz srodek tabeli, nagle zaczeli wygladac jak totalni amatorzy. Byc moze, tylko byc moze, w przypadku Kariusa jest to wina jego młodego wieku. Byc moze on bedzie jak van Der Sar, kiedys jeszcze pokaze w jakims klubie z czołówki, ze jest top class. Byc moze. Ale ja sie o tym na Anfiled nie chce przekonywac.

Liverpool potrzebuje nowego bramkarza, dobrego bramkarza. Bo to serce sie kraja, jak taki wysiłek całej druzyny jest w ten sposob niweczony. Dlatego nie dziwi mnie, ze nikt z chłopaków nie podszedł do Kariusa po meczu. To po prostu było zbyt duzo. Choc nam moze byc go zal, bo jak ktos słusznie napisał, Niemiec doszedł do takiej granicy [ch**], po przekroczeniu której juz nie masz siły by byc na niego wkurwionym, to jednak ja, ani ten ktos, ani nikt inny orócz tych 10 chłopaków z Liverpoolu, nie wypruwał sobie dzisiaj płuc by zrealizowac marzenia i to nie mój gigantyczny wysiłek Niemiec zniweczył.
To jest ewidentny bład Kloppa, który tym razem zaufał, wyraźnie nieodpowiedniej osobie. Zrobił tym sposobem krzywde nie tylko sobie, nie tylko swojej druzynie ale byc moze najwiekszą krzywde zrobił wałsnie Llorisowi Kariusowi. Niestety

Wielkie gratulacje wszytskim kibicom Realu na forum. Macie moment w historii, o którym bedą krązyły legendy jeszcze długo po waszej smierci. Zazdroszcze w ciul.
Jak pisałem na długo przed finałem, przegrac z Realem Madryt, to zadna ujma na honorze, zaden wstyd. A przegrac z byc moze najlepszym Realem Madryt w historii to niemal zaszczyt. Jeszcze raz gratuluje.
W punkt, brawo

Wysłane z mojego Lenovo K910 przy użyciu Tapatalka

Awatar użytkownika
Bienias
Vamos Blaugrana
Posty: 10284
Rejestracja: 16 maja 2005, 22:28
Reputacja: 677
Lokalizacja: Magna Wola Varsoviensis

Finał LM 2018 Real Madryt - Liverpool FC

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Bienias » 27 maja 2018, 1:12

Popraw mnie, bo mogłem źle zrozumieć. Sugerujesz, że trudniej wygrać ligę niż LM?
Tak uważam i chyba kążdy kto grał w piłkę. No chyba że teraz kibic Realu będzie stawiał CdR> La LIga. Tak jak wcześniej napisałem czas na pokłoń Realu dla mistrza w lidze krajowej :D

Kamil należę do tej grupy kibiców, którzy w czasach $$$ gardzą europejskimi rozgrywkami jako wyznacznikiem zajebistości. Tak jak wcześniej wspominaniem dublet to jest klasa i potwierdzenie dominacji.

Awatar użytkownika
Kamil232
Laureat Złotej Piłki
Laureat Złotej Piłki
Posty: 8989
Rejestracja: 15 kwie 2005, 13:51
Reputacja: 262

Finał LM 2018 Real Madryt - Liverpool FC

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Kamil232 » 27 maja 2018, 1:17

Bienias pisze: Kamil należę do tej grupy kibiców, którzy w czasach $$$ gardzą europejskimi rozgrywkami jako wyznacznikiem zajebistości. Tak jak wcześniej wspominaniem dublet to jest klasa i potwierdzenie dominacji.
Pewnie tak.

To jest 100% prawdy.

Ale jednak mimo wszystko. W dzisiejszych czasach Liga MIstrzów stała się najważniejsza.

Myślę, że wiekszość ma takie wrażenie.

Wy czy City co wygrali Ligę jednak mają jakiś gul że to LM wygrał Madryt.

Tak już się przyjęło LM to jest jednak coś najważniejszego.

Awatar użytkownika
Sergek
Laureat Złotej Piłki
Laureat Złotej Piłki
Posty: 11693
Rejestracja: 07 lip 2010, 11:55
Reputacja: 973

Finał LM 2018 Real Madryt - Liverpool FC

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Sergek » 27 maja 2018, 1:18

Cholernie mi smutno, ale na trzezwo to jsstem mega dumny z druzyny. Rozjechani jak niektorzy pisali nie zostalismy.

Wyciagnac wnioski i lecimy znowu.

Awatar użytkownika
Bernabeu
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 6501
Rejestracja: 25 lip 2017, 15:27
Reputacja: 1772

Finał LM 2018 Real Madryt - Liverpool FC

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Bernabeu » 27 maja 2018, 1:22

W jednym sezonie masz 1 triumfatora LM i 4 triumfatorów Serie A/LL/Bundes/PL, grających w LM. Nie przez przypadek takie Juve ma 33 scudetto i 2 LM.

Ale w pewnym stopniu masz rację, bo Barcelona to potwór w rozgrywkach ligowych, dlatego zgadzam się z opinią, że to wciąż całkiem dobry okres dla Barcy. Ba, gdyby LM wygrywali inni, a nie Real, to Barca ze względu na ligowe podwórko byłaby wyżej od samego Realu. Barca to potworny zespół w rozgrywkach ligowych i sprowadzenie całej klasy zawodnika do kilku meczów LM jest błędne, ale też LM jest nieporównywalnie trudniejsze od tytułu ligowego.

O ile porównanie CR i Messiego jest znacznie bliższe niż się wydaje fanom Barcy, o tyle sprowadzanie go do wyników drużyn w sporcie zespołowym jest błędne.

Zresztą, nie ogarniam czemu po każdym zwycięstwie Realu tutaj kończy się na ''patrzcie jaki Ronaldo był [ch**]'' albo ''wprawdzie dzisiaj zagrał zajebiście, ale generalnie jest [ch**]''. :P

Awatar użytkownika
sickstick
Legenda Futbolu
Legenda Futbolu
Posty: 23392
Rejestracja: 07 sty 2012, 19:07
Reputacja: 6319
Kibicuję: 4rsenal

Finał LM 2018 Real Madryt - Liverpool FC

Post Wyświetl pojedynczy post autor: sickstick » 27 maja 2018, 1:28

Ciekawe to, w jednym temacie czytam że Ernesto Valverde to ogórek i lamus mimo że zdobył prawie bez porażki ligę, ponieważ poległ sromotnie w LM.

Zaś w innym temacie czytam wpisy tych samych osób, że wygranie ligi jest trudniejsze i ogólnie ważniejsze, niż triumf (potrójny!!) w LM.

Cóż, jebać logikę :lol2:

Awatar użytkownika
Kluchman
Legenda Futbolu
Legenda Futbolu
Posty: 18627
Rejestracja: 30 kwie 2006, 19:06
Reputacja: 2445
Lokalizacja: Poznań
Kontakt:

Finał LM 2018 Real Madryt - Liverpool FC

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Kluchman » 27 maja 2018, 1:30

Gratulacje dla Liverpoolu, bo to niesamowita drużyna. Patrzysz na ten skład na grafice przedmeczowej i myślisz, że po prostu brakuje tam wielkich nazwisk, wybitnych piłkarzy. Solidne chłopaki i nic więcej. A oni wychodzą na Real Madryt i zakładają taką presję na wyprowadzenie piłki, że ten Real Madryt, teoretycznie mający zawodników dwie klasy lepszych na większości pozycji, nie może wyjść z piłką z własnej połowy. Żadnej kalkulacji. Liverpool robił to cały sezon i zrobił w finale. Szacun.

Inna rzecz, że Real był przygotowany i to kolejny raz pokazuje, jak niesamowicie rozwinął się Zidane jako trener. On być może już jest większa legendą jako trener niż jako piłkarz, a naprawdę niełatwo to przebić. Jako piłkarz wygrał wszystko, miał Ligę Mistrzów, mistrzostwa Europy i świata, złotą piłkę, ale to co robi jako trener jest nawet bardziej wyjątkowe. Nie unika błędów, ale wyciąga z nich wnioski. W tym sezonie mógł być spalony, gdyby tylko powinęła mu się noga na Paryżu, może nawet w rewanżu z Juventusem. Nic nie uratowałoby jego posady w połączeniu z wynikami w lidze i Pucharze Króla. On jednak odbudował tę drużynę i znów pokazał, że w Realu Madryt nie wystarczy być dobrym trenerem. Trzeba mieć autorytet, bo trenujesz gości, którzy są najwięksi i też wygrali wszystko.

Real był przygotowany, bo choć Liverpool chciał grać swoje, to nie mógł. Obrona Realu była za głęboko, za dobrze się asekurowała, zostawiała za mało wolnego miejsca. Główny plan Realu na mecz to grajmy piłką i nie podejmujmy ryzyka. Rozgrywajmy tak, by strata piłki nas nie zabiła. Zmniejszyło to liczbę okazji w ataku, bo Madryt faktycznie grał zachowawczo zdecydowanie ponad normę, ale Liverpool ani razu nie zagrał typowej dla siebie akcji w ataku. Detale będące osiągnięciem zawodników, ale też Zidane'a, który zrobił coś, czego wielu innych utytułowanych trenerów nie potrafi i myślę, że nie trzeba tutaj wskazywać palcem.

Fakt, ten mecz miał swoje detale jak półfinały z Bayernem i wiele innych spotkań. Pechowa kontuzja Salaha na pewno wpłynęła na grę i to natychmiastowo. Kontuzja Carvajala trochę zmieniła plany ofensywne zespołu, ale Nacho zdecydowanie dal radę. Karius rzeczywiście został antybohaterem finału. Trudno zrozumieć jego zachowanie przy pierwszym golu, bo w ogóle nie przemyślał tego podania i źle ocenił ryzyko. Przy ostatnim trafieniu chciał za dobrze, bo mógł tę piłkę wybić przed siebie i nic by się nie stało, a chciał wybić do boku i się przeliczył. Miał trochę pecha, tylko to już nic nie zmieni. Wolę nie myśleć, jak on się teraz czuje, ale ogólnie chyba nawet bez tych błędów nie jest bramkarzem na poziomie gry w zespole finalisty Ligi Mistrzów z ambicjami. Błędy Kariusa przyćmiły nieco bramkę Bale'a na 2:1, a szkoda, bo to naprawdę wyjątkowy gol.

Trochę paradoksalne, że ten puchar dały Realowi bramki Bale'a i Benzemy, czyli dwóch zawodników, których większość kibiców chętnie by wymieniła na nowsze i ładniejsze modele. Walijczyk w ostatnich tygodniach i w tym finale udowodnił, że gdy jest zdrowy, to jest naprawdę znakomitym piłkarzem. Szkoda, że nie miał tych kontuzji mniej, bo być może jego status w zespole byłby inny.

Liverpool ma taki styl, że po prostu się wypompował i już po stracie drugiej bramki nie bardzo był w stanie odpowiedzieć przejęciem inicjatywy. Zabrakło im sił i w ewentualnej dogrywce też mieliby trudną przeprawę. Tu Real pokazał swoją klasę, bo potrafił naprawdę panować na boisku w decydujących momentach i kontrolować mecz. Jednocześnie potrafił przetrwać początek meczu i krótką szarżę optymizmu Liverpoolu po wyrównującej bramce. Szarżę optymizmu, którą udało się po mistrzowsku ugasić.

Indywidualne nie oceniam, choć na pewno mógłbym. Większość zawodników zagrała dobrze lub bardzo dobrze. Nieliczni wypadli nieco poniżej swojego najwyższego poziomu, ale też zrobili swoje.

Ta drużyna napisała niezwykle piękną i wyjątkową historię. Coś niemal niemożliwego. Pokolenie piłkarzy, którzy kiedyś będą równie legendarni jak Di Stefano z kolegami. Może nawet bardziej. Wygrywanie ligi jest fajne, ale jednak Liga Mistrzów to inny poziom. Najlepiej świadczy o tym odbiór krajowego dubletu Barcelony. Niby ogromne osiągnięcie i to w pełni zasłużone, a jednak jeden puchar Madrytu jest jakby bardziej znaczący. Nie zmienia to tego, że skład Realu dla utrzymania się na tym szczycie w kolejnych latach wymaga lekkiego przewietrzenia, ale to temat na inną rozmowę.

Awatar użytkownika
sickstick
Legenda Futbolu
Legenda Futbolu
Posty: 23392
Rejestracja: 07 sty 2012, 19:07
Reputacja: 6319
Kibicuję: 4rsenal

Finał LM 2018 Real Madryt - Liverpool FC

Post Wyświetl pojedynczy post autor: sickstick » 27 maja 2018, 1:35

Na dobranoc pytanie dla chętnych za przysłowie 100pkt:
Spoiler:

Awatar użytkownika
Chlopaczek
Ten obcy
Posty: 13080
Rejestracja: 16 lip 2004, 13:00
Reputacja: 3357
Lokalizacja: Blizej ciebie niz myslisz

Finał LM 2018 Real Madryt - Liverpool FC

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Chlopaczek » 27 maja 2018, 1:44

Moj glos idzie na DDG ktory jeszcze nigdy w finale LM bramki nie puscil.

ODPOWIEDZ

Wróć do „Puchary Europejskie”