Major League Soccer (MLS) - Strona 30

Wszystko o piłce w pozostałych rejonach nie tylko Europy ale i Świata. Ciekawostki, Wyniki, Transfery oraz inne wydarzenia powiązane z piłką nożną.
Awatar użytkownika
Cement
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 4373
Rejestracja: 25 lut 2012, 15:26
Reputacja: 2617
Kibicuję: Cementarnica 55 Skopje

Major League Soccer

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Cement » 23 sie 2018, 12:42

New York City FC - New York Red Bulls 1:1 (Villa 52' - Wright-Phillips 37')
Po raz drugi w tym sezonie obejrzałem derby Nowego Jorku, podobnie jak w lipcu rozgrywane na Yankee Stadium - tym razem mecz był zdecydowanie bardziej emocjonujący. W 1. połowie tempo było niezłe, wyraźną przewagę mieli Red Bulls którzy prowadzili grę i zdominowali rywali. W 12 min. po stracie gospodarzy w środku pola goście wyprowadzili szybką kontrę, którą zakończył strzałem Royer - Austriak uderzył jednak obok spojenia słupka z poprzeczką. W 19 min. prostopadłe podanie w pole karne dostał Bradley Wright-Phillips, ale jego strzał obronił Sean Johnson. Piłkarze City mieli problem ze skonstruowaniem jakiegokolwiek ataku pozycyjnego, pierwsze zagrożenie pod bramką Roblesa stworzyli dopiero w 26 min., kiedy to David Villa huknął z linii pola karnego minimalnie obok prawego słupka. Red Bulls w końcu udokumentowali swoją przewagę w 37 min. - Royer dośrodkował z lewego skrzydła, a Wright-Phillips świetnie złożył się do strzału głową i nie dał szans Johnsonowi. Kilka minut później sytuacja City stała się jeszcze trudniejsza, bowiem były wieloletni gracz Girony Eloi Amagat obejrzał bezpośrednią czerwoną kartkę za brutalny faul na Rzatowskim w środku pola. Niespodziewanie, gospodarze mogli wyrównać jeszcze przed przerwą - David Villa efektowną ruletą ograł dwóch obrońców w polu karnym i trafił w słupek. Po przerwie obraz gry uległ diametralnej zmianie, w pierwszych minutach inicjatywę przejęło grające w osłabieniu City. W 52 min. po długim podaniu Moraleza piłkę zgrał głową Jo Inge Berget, a David Villa mocnym strzałem po rękach Roblesa wyrównał. Kilka minut później Red Bulls mogli powrócić na prowadzenie - Wright-Phillips przedarł się prawą stroną i dograł na środek pola karnego do Royera, który uderzył jednak wprost w dobrze ustawionego Johnsona. Po City nie było za bardzo widać gry w osłabieniu, grali wyraźnie lepiej niż w 1. połowie. W 66 min. Wallace zagrał nieco wyrzucającego crossa do Villi, Hiszpan dopadł jednak do piłki, wpadł w pole karne i dograł wzdłuż bramki, ale zamykający akcję Wallace fatalnie spudłował z kilku metrów. Minutę później szalejący w 2. połowie Villa potężnie uderzył, jednak Robles zdołał obronić. Od 72 min. gospodarze musieli sobie jednak radzić w dziewięciu - Ofori sfaulował wychodzącego na czystą pozycję Wright-Phillipsa, a arbiter po konsultacji z VAR wyrzucił reprezentanta Ghany z boiska. Jak można było się spodziewać, grający w zdecydowanej już przewadze liczebnej Red Bulls ruszyli do ataku. W 79 min. po dośrodkowaniu Andreasa Ivana Lawrence zamykał akcję na dalszym słupku, ale spudłował. Mimo przewagi dwóch graczy Red Bulls grali zbyt wolno i często niedokładnie, a gospodarze skutecznie wybijali ich z rytmu. W końcówce na bramkę City sunął atak za atakiem, ale kolejne strzały albo były niecelne, albo blokowane. W sumie doliczony czas gry trwał ponad osiem minut, ale Red Bulls nie zdołali znaleźć drogi do siatki. Drużyny z Nowego Jorku pozostają na 2. i 3. miejscu w Eastern Conference.

Awatar użytkownika
sickstick
Legenda Futbolu
Legenda Futbolu
Posty: 23292
Rejestracja: 07 sty 2012, 19:07
Reputacja: 6267
Kibicuję: 4rsenal

Major League Soccer

Post Wyświetl pojedynczy post autor: sickstick » 23 sie 2018, 12:48

Prawda to że nowo powstały klub Beckhama z Miami ma grać pod nazwą Miami Beckham United ?

Awatar użytkownika
Cement
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 4373
Rejestracja: 25 lut 2012, 15:26
Reputacja: 2617
Kibicuję: Cementarnica 55 Skopje

Major League Soccer

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Cement » 23 sie 2018, 12:53

sickstick pisze: Prawda to że nowo powstały klub Beckhama z Miami ma grać pod nazwą Miami Beckham United ?
Oficjalna nazwa jeszcze nie jest znana, nie jest też pewne, kiedy przystąpią do rozgrywek. Póki co nie mają jeszcze stadionu i sprawa się ciągnie, więc w przyszłym sezonie pewnie też ich nie zobaczymy.

Awatar użytkownika
Cement
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 4373
Rejestracja: 25 lut 2012, 15:26
Reputacja: 2617
Kibicuję: Cementarnica 55 Skopje

Major League Soccer

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Cement » 24 sie 2018, 12:04

Houston Dynamo - FC Dallas 1:1 (Pena 88' - Barrios 83')
Mające za sobą fatalną passę pięciu porażek z rzędu Houston Dynamo podjęło w derbach Teksasu FC Dallas, lidera Western Conference. W 1. połowie oba zespoły grały bardzo uważnie w obronie, angażując stosunkowo niewielką liczbę zawodników w akcje ofensywne. Skutkiem tego była niewielka liczba sytuacji bramkowych, choć gospodarze prezentowali się pod tym względem nieco lepiej. W 25 min. po ładnie rozegranej przed polem karnym gości akcji Tomas Martinez uderzył obok lewego słupka. W 34 min. piłkarze z Dallas stworzyli sobie w sumie jedyną sytuację bramkową w pierwszych 45 minutach - po stracie gospodarzy na własnej połowie i dośrodkowaniu z lewego skrzydła Akindele główkował prosto w dobrze ustawionego Willisa. W końcówce inicjatywa była po stronie Houston, i w doliczonym czasie gry piłkarze gospodarzy mieli stuprocentową sytuację - w polu karnym Manotas zwodem na zamach ograł obrońcę i wyłożył piłkę Martinezowi, który jednak zmarnował absolutną patelnię uderzając obok bramki z okolic jedenastego metra. W sumie oba zespoły zanotowały w 1. połowie zaledwie po jednym celnym strzale. Kilka minut po przerwie ekipa z Houston wyprowadziła kolejny groźny atak, który zakończył strzałem w boczną siatkę były piłkarz Wisły Kraków Romell Quioto. W 54 min. do siatki gospodarzy trafił po długim podaniu Michael Barrios, ale liniowy zasygnalizował spalonego (powtórka była z kiepskiego kąta, ale wydaje się, że chyba jednak faktyczne był minimalny ofsajd). Generalnie rzecz biorąc Dallas grało w 2. połowie nieco bardziej otwartą piłkę aniżeli w pierwszych 45 minutach, angażując większą liczbę zawodników w akcje ofensywne i uzyskując więcej stałych fragmentów gry pod bramką przeciwnika. W 68 min. Argentyńczyk Maximiliano Urruti technicznym uderzeniem sprzed pola karnego zmusił Willisa do sporego wysiłku, a w 80 min. Figueroa strzałem z rzutu wolnego po raz kolejny przetestował bramkarza gospodarzy. W 83 min. drużyna z Dallas objęła prowadzenie - wydawało się, że Wenger i bramkarz Willis mają sytuację pod kontrolą, ale Michael Barrios zdołał wbiec między nich, przejąć piłkę i posłać ją do siatki między nogami golkipera Houston. Chwilę później goście mogli dobić rywala, ale po idealnej centrze Barriosa niepilnowany w polu karnym rezerwowy Cristian Colman główkował niecelnie. Wydawało się, że słabo grające w 2. połowie Dynamo nic już nie wskóra, ale w 88 min. piłkę dostał przed polem karnym rezerwowy Ronaldo Pena, przy biernej postawie obrony Dallas obrócił się z nią i mocnym "szczurem" przy słupku wyrównał, zdobywając tym samym swojego pierwszego gola w MLS. Tym samym Dynamo przerwało passę pięciu porażek, ale remis niewiele im daje – awans do play-offów oddala się coraz bardziej. FC Dallas pozostaje na pozycji lidera Western Conference, ale jeśli Sporting Kansas City pokona u siebie Minnesotę United, to przewaga Dallas stopnieje do jednego punktu.

W drugim meczu rozegranym ostatniej nocy Chicago Fire zremisowało z Columbus Crew 1:1. Gola dla Fire zdobył były legionista Nemanja Nikolić, wykorzystując katastrofalnego babola obrony Crew.

Awatar użytkownika
Cement
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 4373
Rejestracja: 25 lut 2012, 15:26
Reputacja: 2617
Kibicuję: Cementarnica 55 Skopje

Major League Soccer

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Cement » 03 wrz 2018, 22:53

New England Revolution - Portland Timbers 1:1 (Caldwell 58' - Olum 70')
W spotkaniu tym zmierzyły się dwie ekipy, które ostatnio przeżywają kryzys - gospodarze nie wygrali w poprzednich ośmiu meczach, a Drwale z Oregonu dopiero po czterech porażkach z rzędu pokonali Toronto FC. Przez pierwsze 20 minut dominowali gospodarze, a Timbers praktycznie nie wychodzili ze swojej połowy. Większość dośrodkowań i wrzutek piłkarzy Revolution była jednak niedokładna, bądź padała łupem obrońców. W 9 min. prawą stroną przedarł się aktywny w tej połowie Ekwadorczyk Penilla, ale po jego dograniu powstrzymywany Rowe nie dał rady oddać strzału. Dopiero po 20 minutach Timbers zdołali otrząsnąć się i zacząć atakować, ale i oni nie potrafili stworzyć zagrożenia pod bramką rywala. W efekcie do przerwy sytuacji bramkowych było jak na lekarstwo, jeśli dobrze pamiętam to w 1. połowie nie padł chyba celny strzał. Po przerwie boisko opuścić musiał z pwodu kontuzji bramkarz Drwali Jeff Attinella, który cierpiał już w pierwszych minutach meczu. Zastępujący go Steve Clark szybko musiał wciągać piłkę z siatki, i to nie brez swojej winy - po dośrodkowaniu Bunbury'ego i efektownym strzale Rowe'a Clark odbił piłkę przed siebie, prosto pod nogi Caldwella, który szansy nie zmarnował. Mimo słabej, momentami wręcz beznadziejnej gry Timbers wyrównali - po dośrodkowaniu z rzutu rożnego strzelał Lawrence Olum, a obrońca wygarnał piłkę już zza linii bramkowej. W końcówve ekipa Revolution atakowała, ale poważniejszych sytuacji bramkowych już nie było. Mimo słabych wyników w ostatnich tygodniach piłkarze Timbers wciąż liczą się w walce o awans do play-offów.

Awatar użytkownika
sickstick
Legenda Futbolu
Legenda Futbolu
Posty: 23292
Rejestracja: 07 sty 2012, 19:07
Reputacja: 6267
Kibicuję: 4rsenal

Major League Soccer

Post Wyświetl pojedynczy post autor: sickstick » 05 wrz 2018, 14:28

Klub Bekchama z Miami będzie się nazywał... Inter :angry2:

Czyli co, Modric na emeryturkę do USA ?

Awatar użytkownika
cloner
Legenda Futbolu
Legenda Futbolu
Posty: 65090
Rejestracja: 08 mar 2005, 11:33
Reputacja: 8716
Kontakt:

Major League Soccer

Post Wyświetl pojedynczy post autor: cloner » 05 wrz 2018, 14:31

Club Internacional de Futbol Miami

Awatar użytkownika
sickstick
Legenda Futbolu
Legenda Futbolu
Posty: 23292
Rejestracja: 07 sty 2012, 19:07
Reputacja: 6267
Kibicuję: 4rsenal

Major League Soccer

Post Wyświetl pojedynczy post autor: sickstick » 05 wrz 2018, 14:33

Naprawdę liczyłem na to że będą grali jako Miami Beckham, to by było grube :mrgreen:

Awatar użytkownika
Cement
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 4373
Rejestracja: 25 lut 2012, 15:26
Reputacja: 2617
Kibicuję: Cementarnica 55 Skopje

Major League Soccer

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Cement » 10 wrz 2018, 6:23

Portland Timbers - Colorado Rapids 2:0 (Ebobisse 45' Valeri 65')
Po czterech porażkach z rzędu Drwale wracają na właściwe tory, w ostatnich trzech meczach zdobyli siedem punktów. W meczu z Colorado nie mógł zagrać kontuzjowany w spotkaniu z Revolution bramkarz Attinella, do składu powrócił za to kapitan i największa gwiazda Diego Valeri. Na początku meczu Rapids starali się przenieść ciężar gry na połowę rywala, głównie za pomocą ataków pozycyjnych. Jak to często bywa w przypadku słabszych drużyn brakowało jednak ostatniego podania i przyspieszenia. Timbers wyprowadali groźne kontry - po pierwszej z nich strzał Sebastiana Blanco bronił weteran Tim Howard, a w 7 min. kolejny kontratak zakończył strzałem Valeri, ale Howard końcami palców wybił piłkę na róg. W 11 min. arbiter nie uznał gola dla gospodarzy (Ebobisse chyba nie był jednak na spalonym). W 30 min. Valeri trafił do siatki głową, ale z minimalnego spalonego. Chwilę później Argentyńczyk wystąpił w roli dogrywającego, ale Blanco nie zdołał skierować piłki do siatki. Ostatni kwadrans 1. połowy to już przewaga Timbers, którą udokumentowali golem. W 45 min. Blanco idealnie w tempo dograł przed bramkę do Ebobisse, który ubiegł Howarda i z bliska trafił do siatki. Po przerwie nadal obserwowaliśmy wyższość ekipy z Oregonu, strzelał m.in. Peruwiańczyk Andy Polo (dobra interwencja Howarda). Wydawało się, że losy meczu mogą się jeszcze odwrócić po tym, jak arbiter podyktowal rzut karny za interwencję bramkarza Timbers Steve'a Clark'a, ale po konsultacji z VAR i obejrzeniu powtórki zmienił decyzję, przyznając rzut wolny Drwalom - Clark faulował McBean'a, ale wcześniej był faul na płkarzu Timbers. W 65 min. świetny rajd lewą stroną przeprowadził Blanco (dla mnie zawodnik meczu) i idealnie dograł piłkę na głowę Valeriego, który z bliska podwyższył wynik. W końcówce Rapids próbowali jeszcze dojść do głosu, m.in. z dystansu strzelał sprowadzony z Wolverhampton Jack Price, ale Timbers mieli boiskowe wydarzenia pod kontrolą (podwyższyć mógł jeszcze Armenteros, który dał niezłą zmianę) i pewnie wygrali.

Awatar użytkownika
Cement
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 4373
Rejestracja: 25 lut 2012, 15:26
Reputacja: 2617
Kibicuję: Cementarnica 55 Skopje

Major League Soccer

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Cement » 17 wrz 2018, 0:16

Real Salt Lake - Minnesota United 1:1 (Kreilach 11' - M. Ibarra 84')
Po serii efektownych zwycięstw piłkarze z Salt Lake City zostali niespodziewanie zatrzymani u siebie przez słabo spisującą się Minnesotę. Po pierwszych minutach, kiedy Real grał wolno i bez pomysłu, gospodarze nieco przyspieszyli. W 11 min. po akcji prawą stroną piłkę dostał w polu karnym Damir Kreilach i uderzył obok bramki. Jeszcze w tej samej minucie były gracz Rijeki strzałem po ziemi sprzed pola karnego, przy biernej postawie obrońców, pokonał Shuttleworth'a. Choć gospodarze nie poszli za ciosem, Minnesota nie potrafiła odpowiedzieć, atakując zbyt małą liczbą zawodników, a szukający pozycji Quintero był łapany na spalonym. Dopiero w 34 min. po szybkiej kontrze Ekwadorczyk Romario Ibarra dograł spod linii końcowej przed bramkę, ale żaden z nadbiegających graczy Minnesoty nie zdołał zamknąć akcji strzałem. Chwilę później gospodarze mogli podwyższyć, aktywny w 1. połowie Joao Plata uderzył z dystansu w słupek. Po przerwie przewagę miał zespół ze stanu Utah, ale to Minnesota stwarzała sobie lepsze sytuacje. Kilka minut po przerwie Romario Ibarra dostał podanie z głębi pola i uderzył obok wychodzącego z bramki Rimando, ale interwencja obrońcy uratowała sytuację. Romario Ibarra miał jeszcze jedną okazję, kiedy to w sytuacji sam na sam trafił prosto w bramkarza gospodarzy. W końcówce Minnesota przycisnęła, przejmując inicjatywę. W 81 min. nad bramką uderzył Miguel Ibarra, a trzy minuty póniej ten sam gracz miękką podcinką nad Rimando wyrównał. W 87 min. po ekwilibrystycznym podaniu Quintero Miguel Ibarra znów trafił do siatki, tym razem z ostrego kąta pakując piłkę pod poprzeczkę, ale oglądając powtórkę arbiter wychwycił, że asystujący Quintero był na spalonym. Mimo sprawienia niespodzianki, Minnesota jest już praktycznie bez szans na play-offy.

Awatar użytkownika
moody
Laureat Złotej Piłki
Laureat Złotej Piłki
Posty: 9000
Rejestracja: 03 wrz 2011, 12:06
Reputacja: 2397

Major League Soccer

Post Wyświetl pojedynczy post autor: moody » 17 wrz 2018, 9:27

Cement, fajnie opisujesz spotkania, ale mam pytanie - ogladasz czasem cos, do czego ktokolwiek z forum moglby sie odniesc, czy tylko takie hipsterskie sprawy typu MLS, Copa Libertadores czy kobiecy mundial Cie interesuja? :P

Awatar użytkownika
Cement
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 4373
Rejestracja: 25 lut 2012, 15:26
Reputacja: 2617
Kibicuję: Cementarnica 55 Skopje

Major League Soccer

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Cement » 17 wrz 2018, 11:39

moody90 pisze: Cement, fajnie opisujesz spotkania, ale mam pytanie - ogladasz czasem cos, do czego ktokolwiek z forum moglby sie odniesc, czy tylko takie hipsterskie sprawy typu MLS, Copa Libertadores czy kobiecy mundial Cie interesuja? :P
Przede wszystkim właśnie te mniej medialne obszary mnie interesują, ale dość regularnie wrzucam też relacje z La Liga (w temacie Primera Division) i z Bundesligi (pozostałych spośród głównych lig europejskich nie oglądam na co dzień), a także z europejskich pucharów (choć tu też koncentruję się na meczach mniej popularnych drużyn, głównie z Europy Wschodniej).

Awatar użytkownika
Cement
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 4373
Rejestracja: 25 lut 2012, 15:26
Reputacja: 2617
Kibicuję: Cementarnica 55 Skopje

Major League Soccer

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Cement » 23 wrz 2018, 17:37

San Jose Earthquakes - Atlanta United 3:4 (Lima 13' Hoesen 43' Kazaiszwili 58' - Villalba 45+3' Martinez 70'-karny, 90+5' Almiron 73')
Niesamowity mecz w Kalifornii i remontada świetnie spisującej się w tym sezonie Atlanty. Earthquakes stracili już wcześniej szanse na awans do play-offów, a mimo to zagrali z ogromną ambicją. Prowadzenie objęli już w 13 min., kiedy to dośrodkowanie Salinasa wykorzystał Lima i głową posłał piłkę do siatki. Atlanta próbowała odpowadać atakami, ale defensywa Earthquakes spisywała się nieźle. W 27 min. rozgrywający genialny sezon Josef Martinez dostał prtostooadłe podanie, minął wychodzącego z bramki Marcinkowskiego (Andrew Tarbell tym razem zasiadł na ławce), ale za daleko wypuścił sobie piłkę i musiał ją wycofać do Hectora Villalby, którego strzał zablokował na linii Gruzin Guam Kaszia. W 37 min. po centrze Almirona z rzutu rożnego obok bramki gospodarzy główkował Larentowicz. Jeszcze przed przerwą Earthquakes podwyższyli prowadzenie - Danny Hoesen dostał długie podanie, wygrał pojedynek z obrońcą, jego pierwszy strzał obronił jeszcze Brad Guzan, ale techniczna dobitka znalazła drogę do siatki. W doliczonym czasie gry Atlanta uzyskała gola kontaktowrego - po dograniu Gressela Villalba huknął z dystansu niemal w okienko. Po przerwie lepiej wyglądali goście i wydawało się, że to oni pokuszą się o wyrównanie. Wbrew przebiegowi gry gola zdobyli Earthquakes - były legionista Kazaiszwili w indywidualnej akcji minął trzech obrońców i nie dał szans Guzanowi. Kluczowa dla losów meczu była sytuacja, w której arbiter skorzystał z VAR. W sytuacji sam na sam z Guzanem wprowadzony na boisko Chris Wondolowski (ikona Earthquakes) trafił do siatki, ale arbiter dopatrzył się spalonego (jeśli był, to centymetrowy). Tymczasem na drugim końcu boiska United wywalczyli jedenastkę, którą zamienił na gola lekkim strzałem po ziemi Josef Martinez. Tak więc zamiast 4:1 zrobiło się 3:2 i Atlanta wróciła do gry. Kilka minut później wyrównał Almiron i zwycięstwo gości po powrocie z niemal beznadziejnej sytuacji stawało się coraz bardziej realne. W 78 min. Almiron mógł trafić po raz kolejny, ale uderzył obok bramki. W końcówce obie drużyny szukały zwycięskiego gola. W ostatniej minucie podstawowego czasu gry piłka odbiła się od ręki jednego z piłkarzy Atlanty, ale arbiter (raczej słusznie) nie podyktował jedenastki. W piątej minucie doliczonego czasu gry po dośrodkowaniu Almirona Josef Martinez uderzeniem głową zapewnił trzy punkty gościom, którzy wygrali w nieprawdopodobnych okolicznościach. Podopieczni Gerardo Martino są niewątpliwie jednymi z kandydatów do wygrania MLS w tym sezonie.

Awatar użytkownika
Cement
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 4373
Rejestracja: 25 lut 2012, 15:26
Reputacja: 2617
Kibicuję: Cementarnica 55 Skopje

Major League Soccer

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Cement » 24 wrz 2018, 8:28

New York Red Bulls - Toronto FC 2:0 (Romero 70' Etienne 90+3')
Broniący tytułu zespół z Toronto przegrał po raz kolejny, tym razem z wiceliderem Eastern Conference. Goście musieli sobie radzić bez kontuzjowanego Sebastiana Giovinco. W 1. połowie tempo meczu nie porywało, obie drużyny grały dość wolno i bez pomysłu, toteż sytuacji bramkowych było niewiele. Lepiej zaczęli gospodarze, w 6 min. Bradley Wright-Phillips przetestował Bono uderzeniem, jednak dobrze ustawiony bramkarz Toronto nie miał problemów. W 10 min. po fatalnej stracie gości na własnej połowie strzelał Romero, ale i tym razem Bono poradził sobie. Z czasem spotkanie wyrównało się Toronto atakowało coraz częściej, ale poza jednym celnym strzałem po podaniu Altidore'a niewiele z tego wynikło. Po przerwie tempo było nieco lepsze, ale ogólny obraz meczu nie zmienił się - nadal brakowało sytuacji bramkowych, a rywalizacja była dość wyrównana. Dobrą zmianę w drużynie Red Bulls dał Haitańczyk Derrick Etienne. W 70 min. urwał się on lewą stroną i dośrodkował, Bono źle wyszedł z bramki i nie przechwycił piłki, a w zamieszaniu Romero wpakował ją do bramki (futbolówkę odbił jeszcze kapitan Toronto Michael Bradley, ale gola ostatecznie zapisano reprezentantowi Paragwaju). Toronto próbowało odrabiać straty, groźną główkę Ricketts'a wybronił Robles, a w 81 min. bramkarz Red Bulls poradził sobie zmocnym uderzeniem Victora Vazqueza z okolic linii pola karnego. W doliczonym czasie gry po podaniu Wright-Phillips'a Etienne podcinką nad Bono trafił do siatki od poprzeczki, ustalając wynik meczu. Red Bulls nadal mają szanse na dogonienie Atlanty (zagrają z nimi bezpośredni mecz) i wygranie Eastern Conference, natomiast szanse Toronto na awans do play-offów są już iluzoryczne.

Awatar użytkownika
Cement
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 4373
Rejestracja: 25 lut 2012, 15:26
Reputacja: 2617
Kibicuję: Cementarnica 55 Skopje

Major League Soccer

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Cement » 02 paź 2018, 9:05

New York Red Bulls - Atlanta United 2:0 (Royer 39'-karny, Parker 74')
W meczu na szczycie Eastern Conference, zapowiadanym jako najważniejszy mecz tegorocznego sezonu zasadniczego MLS, wicelider z Nowego Jorku pokonał liderującą Atlantę. Gospodarze musieli sobie radzić baz najlepszego strzelca - Bradley Wright-Phillips pauzował za żółte kartki. W 1. połowie inicjatywa była po stronie Red Bulls, a schowana za podwójną gardą Atlanta czekała na kontry. W 10 min. Almiron dostał świetne prostopadłe podanie i popędził na bramkę gospodarzy, ale interwencja wychodzącego z bramki Luisa Roblesa zażegnała niebezpieczeństwo. W 26 min. miała miejsce kontrowersyjna sytuacja - po szybko rozegranym przez Red Bulls rzucie wolnym piłkę dostał w polu karnym Alex Muyl, zdwrzył się z Guzanem, ale arbiter nie podyktował jedenastki. Niedługo później Red Bulls trafili w końcu do siatki, ale z wyraźnego spalonego. Gospodarze w końcu objęli prowadzenie w 39 min. - po faulu w polu karnym jedenastkę mcnym strzałem w lewy górny róg wykorzystał Royer. Po przerwie Atlanta zagrała zdecydowanie ofensywniej, angażując w ataki większą liczbę graczy i próbując ataków pozycyjnych. W 53 min. po dośrodkowaniu z rzutu wolnego uderzał bez przyjęcia Larentowicz, ale bardzo niecelnie. Mimo przewagi United to gospodarze zdobyli gola - Rzatkowski zagrał świetne podanie do Muyl'a, ten dograł wzdłuż bramki do Tima Parkera, który z najbliższej odległości wpakował piłkę do siatki. Zwycięstwo Red Bulls mogło być jeszcze okazalsze, bowiem po zagraniu ręką w polu karnym arbiter podyktował jedenastkę. Do piłki podszedł Paragwajczyk Romero, ale jego strzał był zbyt słaby i Brad Guzan obronił go bez problemu. W końcowych minutach Atlanta stworzyła sobie jeszcze dwie sytuacje bramkowe ale ostatecznie opuściła Nowy Jork bez zdobyczy bramkowej. Dzięki zwycięstwu Red Bulls zmniejszyli stratę do lidera do jednego punktu i wygranie Eastern Conference nadal jest w ich zasięgu.

ODPOWIEDZ

Wróć do „Piłka nożna na świecie”