Major League Soccer (MLS) - Strona 31

Wszystko o piłce w pozostałych rejonach nie tylko Europy ale i Świata. Ciekawostki, Wyniki, Transfery oraz inne wydarzenia powiązane z piłką nożną.
Awatar użytkownika
Cement
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 4374
Rejestracja: 25 lut 2012, 15:26
Reputacja: 2617
Kibicuję: Cementarnica 55 Skopje

Major League Soccer

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Cement » 08 paź 2018, 18:34

Real Salt Lake - Portland Timbers 1:4 (Savarino 55' - Ebobisse 33' Blanco 70' 73' Melano 88')
W kluczowym dla układu tabeli Western Conference meczu piłkarze ze stanu Utah podjęli Drwali z Oregonu. Goście nadal muszą sobie radzić bez Jeff'a Attinelli w bramce, którego ponownie zastępował Steve Clark. Pierwsza połowa była jedną z gorszych jakie oglądałem w tym sezonie MLS, obie drużyny grały wolno, dużo było podań w poprzek boiska i do tyłu. Dopiero w 30 min. zrobiło się naprawdę groźnie - Brooks Lennon przedarł się prawym skrzydłem wzdłuż linii końcowej i dograł w pole karne, a tam po błędzie obrony Timbers do piłki doszedł wenezuelski napastnik Jefferson Savarino, trafił w nią jednak nieczysto. Już trzy minuty później Timbers objęli prowadzenie - mało widoczny do tego momentu gwiazdor drużyny ze stanu Oregon Diego Valeri obsłużył świetnym podaniem Jeremy'ego Ebobisse, który tylko przystawił nogę z bliska. Przez resztę 1. połowy Real Salt Lake próbował atakować, ale niewiele z tego wynikało. W 2. połowie działo się zdecydowanie więcej. Już Kilka minut po przerwie goście mogli podwyższyć prowadzenie, ale w dogodnej sytuacji Sebastian Blanco nie zdołał pokonać Rimando. W 52 min. gorąco zrobiło się pod bramką Timbers - z dystansu uderzył Joao Plata, a Clark niepewnie odbił piłkę, która wylądowała na poprzeczce. W 55 min. padło wyrównanie - obrońcy gości pozostawili zbyt dużo miejsca w polu karnym Jeffersonowi Savarino, który nie dał szans Clark'owi. Już w pierwszej akcji po wznowieniu gry mógł paść kolejny gol dla Realu, ale tym razem Kolumbijczyk Diego Chara do spółki z Clark'iem zażegnali niebezpieczeństwo. Timbers odpowiedzieli świetnym dośrodkowaniem Valeriego i główką Tuilomy, ale Rimando poradził sobie bez zarzutu. Gospodarze kontynuowali ataki, i kiedy wydawało się, że do oni przechylą szalę zwycięstwa na swoją stronę, w 70 min. Sebastian Blanco wykorzystał zbyt krótkie wybicie piłki z pola karnego Realu Salt Lake i strzałem od słupka pokonał RImando. Trzy minuty później Timbers dobili rywala - Diego Valeri zaliczył kolejną asystę w tym meczu, wykładając piłkę Blanco, a były piłkarz Metalista Charków po raz kolejny wpisał się na listę strzelców. Piłkarze z Portland zdobyli jeszcze czwartego gola, i to w kuriozalnych okolicznościach - jeden z piłkarzy gospodarzy wrzucił piłkę z autu do własnego bramkarza, przechwycił ją jednak rezerwowy Lucas Melano, minął Rimando i trafił do pustej bramki.

Dzięki zwycięstwu Timbers powiększyli przewagę nad szóstym Realem Salt Lake do pięciu punktów i są bardzo blisko awansu do play-offów (obie drużyny spotkają się ponownie 21 października, tym razem w Portland). Atlanta United utrzymała pozycję lidera Eastern Conference po zwycięstwie 2:1 nad New England Revolution.

Awatar użytkownika
Cement
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 4374
Rejestracja: 25 lut 2012, 15:26
Reputacja: 2617
Kibicuję: Cementarnica 55 Skopje

Major League Soccer

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Cement » 14 paź 2018, 1:02

DC United - FC Dallas 1:0 (Canouse 86')
Piłkarze z Waszyngtonu zajmowali przed tym meczem siódmą pozycję (pierwszą która nie daje awansu do play-offów) w Eastern Conference, tracąc dwa punkty do szóstego Montreal Impact i mając dwa rozegrane mecze mniej, spotkanie przeciwko Dallas było więc dla nich arcyważne. W pierwszym kwadransie inicjatywa była po stronie DC United, już w 3 min. po poważnym błędzie obrony gości przed stuprocentową szansą stanął Rooney, ale Anglik uderzył obok bramki. W 12 min. Rooney próbował ponownie, tym razem nad bramką, a chwilę później arbiter nie uznał gospodarzom gola. Liderujące w Western Conference Dallas odpowiedziało strzałem Michaela Barriosa - Kolumbijczyk dobrym zwodem ograł rywala na lewej stronie pola karnego i uderzył przy bliższym słupku, ale Bill Hamid zdołał obronić. Z czasem Dallas atakowało coraz groźniej, uzyskując wyraźną przewagę. Strzałów z dystansu próbowali Santiago Mosquera, Ryan Hollingshead i Abel Aguilar, wszyscy bezskutecznie. Ekipa z Waszyngtonu zgasła w ataku, mało widoczny był kluczowy dla ofensywy DC United zawodnik jakim jest Luciano Acosta. Po przerwie oglądaliśmy żywy, wyrównany mecz w którym obie drużyny miały swoje sytuacje. W pierwszych minutach lepsi byli goście - Santiago Mosquera uderzył nad bramką, a po błędzie Yamila Asada Michael Barrios trafił w boczną siatkę. Asad zrehabilitował się, kiedy po szybkiej kontrze DC United efektownie ograł dwóch obrońców, ale jego strzał zablokował były reprezentant Szwajcarii Reto Ziegler. W 75 min. aktywny w 2. połowie Asad wypracował sytuację Rooney'owi, ale po strzale Anglika i rykoszecie piłka minęła bramkę Dallas. Chwilę później Teksańczycy wyprowadzili świetną kontrę 3 na 2 zakończoną mocnym strzałem przez Barriosa, ale Bill Hamid zdołał obronić. W 86 min. padł jedyny gol - Russell Canouse najpierw trafił w poprzeczkę, a później celnie poprawił głową, zdobywając swojego pierwszego gola w MLS. Dzięki zwycięstwu DC United wyprzedzili Montreal Impact i wskoczyli na premiowane grą w play-offach 6. miejsce.

Awatar użytkownika
sickstick
Legenda Futbolu
Legenda Futbolu
Posty: 23298
Rejestracja: 07 sty 2012, 19:07
Reputacja: 6271
Kibicuję: 4rsenal

Major League Soccer

Post Wyświetl pojedynczy post autor: sickstick » 14 paź 2018, 21:48

DC United przed przyjściem Rooneya: 2 zwycięstwa w 10 meczach i ostatnie 11 miejsce w swojej dywizji.
DC United po przyjścio Rooneya: 10 zwycięstw w 17 meczach i awans na 6, premiowane plaoffami miejsce.
9 goli i 7 asyst.
Pięknie wszedł Rooney do ligi, robi prawdziwą furorę :bicz:

Awatar użytkownika
Cement
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 4374
Rejestracja: 25 lut 2012, 15:26
Reputacja: 2617
Kibicuję: Cementarnica 55 Skopje

Major League Soccer

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Cement » 22 paź 2018, 14:15

Orlando City - Columbus Crew 2:1 (Yotun 57'-karny, Kljestan 90+6'-karny - Higuain 54')
W przedostatniej kolejce Columbus Crew walczyli o zapewnienie sobie awansu do play-offów, natomiast dla zamykającej tabelę Eastern Conference drużyny z Florydy spotkanie to było już tylko meczem o honor. Po dość sennych pierwszych 10 minutach mecz otworzył się, głównie dzięki Crew. W 14 min. po centrze z rzutu rożnego Adam Grinwis źle piąstkował piłkę, ale naprawił swój błąd broniąc strzał głową z bliskiej odległości. W 17 min. sprowadzony do Columbus Crew z LA Galaxy Zardes efektownym zwodem ograł obrońcę i oddał celny strzał, ale Grinwis zdołał sparować piłkę. Gospodarze odpowiedzieli w 19 min. szybkim atakiem zakończonym minimalnie niecelnym strzałem przez Scott'a Sutter'a. W 22 min. Will Johnson kąśliwym strzałem po koźle z dystansu sprawił problemy bramkarzowi gości Zack'owi Steffenowi. W ostatnim kwadransie 1. połowy mecz stracił na płynności - sporo było ostrych fauli, przepychanek i przerw w grze, a dobrych akcji brakowało. Po przerwie Crew wreszcie objęli prowadzenie - Federico Higuain kapitalnie uderzył z rzutu wolnego nad murem. Gospodarze wyrównali już trzy minuty później - po ewidentnym zagraniu ręką w polu karnym reprezentant Peru Yoshimar Yotun zdobył gola z rzutu karnego efektowną podcinką a'la Panenka. Gol wyrównujący wyraźnie dodał Orlando skrzydeł, piłkarze z Florydy kontynuowali ataki i stwarzali sobie kolejne sytuacje, choć i goście mogli przechylić szalę zwycięstwa na swoją stronę - w 74 min. po dośrodkowaniu Pedro Santosa z lewego skrzydła piłka trafiła do Higuaina, który uderzył jednak wysoko nad bramką. W końcówce mecz był bardzo dobry, ataki sunęły raz na jedną, to na drugą bramkę. Ostatnie minuty zdominowali gospodarze, i ich wysiłki zostały uwieńczone sukcesem. Po faulu na rezerwowym Chrisie Muellerze w polu karnym Sacha Kljestan zdobył zwycięskiego gola z rzutu karnego w końcówce doliczonego czasu gry.

Porażka nieco komplikuje sytuację Columbus Crew, bo Montreal Impact pokonał Toronto, jednak zajmujący szóstą pozycję w Eastern Conference (ostatnią premiowaną grą w play-offach) podopieczni Gregga Berhaltera mają nad kanadyjskim zespołem jeszcze punkt przewagi przed ostatnią kolejką, i w perspektywie mecz u siebie z Minnesotą.

Awatar użytkownika
Cement
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 4374
Rejestracja: 25 lut 2012, 15:26
Reputacja: 2617
Kibicuję: Cementarnica 55 Skopje

Major League Soccer

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Cement » 29 paź 2018, 21:01

Wyróżnienie dla frajerów sezonu (chyba nie tylko w USA, ale i na świecie) prawdopodobnie powędruje do Los Angeles Galaxy. Aby być pewnym gry w play-offach piłkarze z Kalifornii musieli w ostatniej kolejce pokonać u siebie pozbawione już od dawna szans na awans Houston Dynamo. Do przerwy gospodarze prowadzili 2:0, by w drugiej połowie stracić trzy gole i utracić niemal pewne miejsce w play-offach (jednego z goli dla Houston zdobył były Wiślak Romell Quioto).

Atlanta jednak nie zdobyła Supporters Shield, w ostatnim meczu United przegrali z Toronto FC, co wykorzystali New York Red Bulls i po zwycięstwie nad Orlando City wygrali sezon zasadniczy.

Awatar użytkownika
Cement
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 4374
Rejestracja: 25 lut 2012, 15:26
Reputacja: 2617
Kibicuję: Cementarnica 55 Skopje

Major League Soccer

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Cement » 03 lis 2018, 1:33

Runda knockout

Los Angeles FC - Real Salt Lake 2:3 (Danilo Silva 30' Ramirez 55' - Kreilach 21' 58' Zimmerman 69'-sam.)
W 1. połowie mecz rundy knockout (tym terminem określają Amerykanie rywalizację czterech par z miejsc 3-6 obu konferencji, w każdej rozgrywany jest jeden mecz) między drużyną z Los Angeles a Realem Salt Lake wyglądał tak, jak można się było spodziewać. Inicjatywa i posiadanie piłki było po stronie Los Angeles FC, a ekipa ze stanu Utah była skupiona na defensywie i czyhała na szybkie kontry. Pierwszą okazję dla LAFC miał Diego Rossi, który po dobrze wyprowadzonym szybkim ataku uderzył celnie, ale wprost w Rimando. W 21 min. po jednym ze swoich nielicznych ofensywnych wypadów w pierwszych 45 minutach Real Salt Lake objął prowadzenie - Brooks Lennon dośrodkował z prawego skrzydła, a Damir Kreilach przyjął piłkę na klatkę piersiową i nie dał szans Tylerowi Millerowi. Prowadzenie gości nie trwało długo, bo już w 30 min. były wieloletni piłkarz Dynama Kijów Danilo Silva głową przedłużył centrę z rzutu wolnego, zdobywając wyrównującego gola. Los Angeles FC kontynuowało ataki, groźnie pod bramką Rimando było w doliczonym czasie gry, ale do przerwy utrzymał się remis. Po wznowieniu gry przewagą gospodarzy udokumentował golem wprowadzony na boisko w przerwie Christian Ramirez, fantastycznym uderzeniem pod poprzeczkę wyprowadzając LAFC na prowadzenie. Od tego momentu sprawy przybrały nieoczekiwany obrót - najpierw po zbyt krótkim wybiciu piłki przez obrońców gospodarzy Kreilach wyrównał strzałem sprzed pola karnego, a w 69 min. po zagraniu Wenezuelczyka Jeffersona Savarino piłka odbiła się rykoszetem od Walkera Zimmermana, nie dając szans Millerowi. Zespół LAFC rzucił się do odrabiania strat, ale goście skutecznie przeszkadzali im i wybijali z rytmu. Ataki podopiecznych Boba Bradley'a nie przyniosły bramkowego efektu, choć w ósmej minucie doliczonego czasu gry groźnie główkował jeszcze Jordan Harvey, i niespodzianka stała się faktem - w półfinale Western Conference przeciwko Sportingowi Kansas City zagra Real Salt Lake.

W innych meczach rundy knockout triumfowały zespoły Portland Timbers, Columbus Crew i New York City FC, i w półfinałach swoich konferencji zmierzą się odpowiednio ze Seattle Sounders, New York Red Bulls i Atlantą United.

Awatar użytkownika
Cement
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 4374
Rejestracja: 25 lut 2012, 15:26
Reputacja: 2617
Kibicuję: Cementarnica 55 Skopje

Major League Soccer

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Cement » 26 lis 2018, 11:52

Finał Eastern Conference, pierwszy mecz

Atlanta United - New York Red Bulls 3:0 (Martinez 32' Escobar 72' Villalba 90+5')
W półfinale konferencji wschodniej zmierzyły się dwie najlepsze drużyny sezonu zasadniczego, jednak rozgrywane przy zamkniętym dachu spotkanie nieco rozczarowało. W 1. połowie działo się niewiele, obie drużyny grały ostrożnie, próbując przedostać się pod bramkę rywala prostymi środkami, bez ryzyka. Red Bulls sprawiali wrażenie, jakby przyjechali po remis i chcieli rozstrzygnąć sprawę u siebie. Przez pierwsze kilkanaście minut nie było żadnej godnej odnotowania akcji, dopiero w 15 min. Larentowicz uderzył z dystansu nad bramką gości. W 24 min. Atlanta wyprowadziła groźną kontrę, zakończoną zablokowanym strzałem Darlingtona Nagbe. Piłkarze z Nowego Jorku praktycznie nie istnieli w ofensywie, zupełnie niewidoczny był ich snajper Bradley Wright-Phillips. Atlanta też nie grała wielkiego meczu, ale w 32 min. objęła prowadzenie - Larentowicz dokładnie dośrodkował, a w polu karnym rozgrywający niesamowity sezon Josef Martinez przyjął piłkę na klatkę piersiową i strzałem pod poprzeczkę nie dał szans Luisowi Roblesowi. Utrata gola nie zmieniła nastawienia Red Bulls, którzy dalej skupiali się na defensywie i nie stwarzali zagrożenia pod bramką Brada Guzana. Dopiero po przerwie zespół z Nowego Jorku zagrał ofensywniej, i w 53 min. Bradley Wright-Phillips mając swoją pierwszą sytuację bramkową w tym meczu trafił do siatki. Po użyciu VAR arbiter nie uznał jednak gola, gdyż stojący na spalonym Alex Muyl zasłaniał Brada Guzana i utrudniał mu interwencję. W 72 min. Atlanta podwyższyła prowadzenie - Gressel dostał świetne prostopadłe podanie, wycofał piłkę na środek pola karnego, a Argentyńczyk Franco Escobar mocnym strzałem pod poprzeczkę wykończył akcję. Red Bulls nadal prezentowali się bardzo mizernie w ataku i w ostatniej minucie podstawowego czasu gry byli bliscy utraty bramki, kiedy to Villalba po kontrataku trafił w słupek, mijając wcześniej dwóch obrońców. W doliczonym czasie gry Atlanta dołożyła trzecie trafienie - tym razem Villalba już się nie pomylił, płaskim strzałem przy słupku sprzed pola karnego zaskakując Roblesa. Atlanta nie zagrała aż tak dobrego meczu jak wskazywałby na to wynik, natomiast rozczarowali Red Bulls - zbyt zachowawcza gra i próba przetrwania na gorącym terenie w Atlancie okazały się zgubne. Z tego co kojarzę, w historii MLS chyba nikt nie odrobił jeszcze trzybramkowej straty z pierwszego meczu, i choć Red Bulls są drużyną własnego boiska, to ich szanse są nikłe.

Awatar użytkownika
cloner
Legenda Futbolu
Legenda Futbolu
Posty: 65109
Rejestracja: 08 mar 2005, 11:33
Reputacja: 8726
Kontakt:

Major League Soccer

Post Wyświetl pojedynczy post autor: cloner » 26 lis 2018, 12:01

Cement pisze: półfinale konferencji wschodniej zmierzyły się dwie najlepsze drużyny sezonu zasadniczego, jednak rozgrywane przy zamkniętym dachu spotkanie nieco rozczarowało
Oglądam mecze MLS często w Eurosport, to było chyba najlepsze co widziałem do tej pory. Wcześniej to było kopanie rodem z ekstraklasy. Wczoraj parę osób pokazało, że technikę ma na niezłym poziomie, choć rzuty różne (Atlanta) wykonać potrafią dokładnie tak jak w Polsce ;)

Awatar użytkownika
Cement
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 4374
Rejestracja: 25 lut 2012, 15:26
Reputacja: 2617
Kibicuję: Cementarnica 55 Skopje

Major League Soccer

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Cement » 26 lis 2018, 12:16

cloner pisze:
Cement pisze: półfinale konferencji wschodniej zmierzyły się dwie najlepsze drużyny sezonu zasadniczego, jednak rozgrywane przy zamkniętym dachu spotkanie nieco rozczarowało
Oglądam mecze MLS często w Eurosport, to było chyba najlepsze co widziałem do tej pory. Wcześniej to było kopanie rodem z ekstraklasy. Wczoraj parę osób pokazało, że technikę ma na niezłym poziomie, choć rzuty różne (Atlanta) wykonać potrafią dokładnie tak jak w Polsce ;)
Nie no, mecz nie był zły, ale mając w pamięci świetną postawę obu drużyn w sezonie zasadniczym (zwłaszcza Atlanty - takie mecze jak 2:2 z NYFC czy 4:3 na wyjeździe z San Jose Earthquakes zapadają w pamięć) oczekiwałem jednak więcej, zwłaszcza w grze ofensywnej.

Awatar użytkownika
cloner
Legenda Futbolu
Legenda Futbolu
Posty: 65109
Rejestracja: 08 mar 2005, 11:33
Reputacja: 8726
Kontakt:

Major League Soccer

Post Wyświetl pojedynczy post autor: cloner » 26 lis 2018, 12:28

To był pierwszy mecz, być może nie chcieli aż tak mocno się otworzyć. Mimo wszystko, 3-0 robi wrażenie, ilość kibiców też, pokaz latarek również zrobił fajny efekt :mrgreen:

Awatar użytkownika
Cement
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 4374
Rejestracja: 25 lut 2012, 15:26
Reputacja: 2617
Kibicuję: Cementarnica 55 Skopje

Major League Soccer

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Cement » 09 gru 2018, 7:47

Finał MLS Cup

Atlanta United - Portland Timbers 2:0 (Martinez 39' Escobar 54')
Po dość jednostronnym finale Atlanta pokonała u siebie Portland Timbers, w drugim sezonie istnienia klubu sięgając po MLS Cup. W 1. połowie gospodarze dominowali, już w 3 min. po dograniu Escobara z prawego skrzydła obok bramki uderzył Josef Martinez.W 14 min. wybrany MVP sezonu Wenezuelczyk był chyba faulowany w polu karnym, ale arbiter nie skorzystał nawet z VAR. W 29 min. po centrze z lewego sektora boiska Miguel Almiron kapitalnie złożył się do strzału, ale jego uderzenie z woleja obronił Jeff Attinella. W 39 min. Atlanta w końcu udokumentowała swoją przewagę - Martinez uniknął spalonego, w sytuacji sam na sam minął wychodzącego z bramki Attinellę i trafił do pustej bramki. Kilka minut później stłamszeni Timbers stworzyli sobie pierwszą sytuację w meczu - po dośrodkowaniu z prawego skrzydła główkował Ebobisse, ale jego strzał obronił efektowną paradą Brad Guzan. Po przerwie drużyna ze stanu Oregon wreszcie ruszyła do przodu, przejmując inicjatywę i przebywając na połowie Atlanty, ale zryw ten został zgaszony drugim golem dla gospodarzy. W 54 min. dośrodkowanie z rzutu wolnego przedłużył głową Martinez, a czający się przy dalszym słupku Franco Escobar z kilku metrów nie dał szans Attinelli. Ten gol zabił już emocje w meczu, bo choć Timbers próbowali jeszcze atakować, nic z tego nie wynikało, niewidoczny był lider Drwali Diego Valeri. Jedna z niewielu godnych odnotowania sytuacji miała miejsce w 62 min., kiedy to z dystansu uderzył Sebastian Blanco, Guzan odbił piłkę przed siebie, ale nikt nie zdołał dobić. W końcówce Atlanta kontrolowała mecz i mogła jeszcze podwyższyć wynik, i zasłużenie zdobyła MLS Cup. Była to zdecydowanie najlepsza drużyna sezonu, pokazująca bardzo dobry futbol i mająca takie indywidualności jak Josef Martinez (ustanowił rekord MLS w liczbie zdobytych goli w sezonie) czy Miguel Almiron.

Awatar użytkownika
ryba_82
Laureat Złotej Piłki
Laureat Złotej Piłki
Posty: 8561
Rejestracja: 11 sie 2010, 19:23
Reputacja: 806
Lokalizacja: Blue Moon

Major League Soccer

Post Wyświetl pojedynczy post autor: ryba_82 » 09 gru 2018, 8:24

Cement widzę, że oglądasz MLS dosyć często, więc mam pytanko :) Jakie perspektywy przed New York City w najbliższych latach? Mają szanse coś namieszać w play offach czy to tylko średniak który wyżej nie podskoczy?

Awatar użytkownika
Cement
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 4374
Rejestracja: 25 lut 2012, 15:26
Reputacja: 2617
Kibicuję: Cementarnica 55 Skopje

Major League Soccer

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Cement » 09 gru 2018, 23:55

ryba_82 pisze: Cement widzę, że oglądasz MLS dosyć często, więc mam pytanko :) Jakie perspektywy przed New York City w najbliższych latach? Mają szanse coś namieszać w play offach czy to tylko średniak który wyżej nie podskoczy?
W ostatnich trzech sezonach zawsze kończyli w czołowej trójce Eastern Conference, do play-offów powinni się w najbliższym czasie kwalifikować. Problemem może być to, że kilku spośród ich kluczowych graczy są już dość zaawansowanych wiekowo (David Villa, Maximiliano Moralez) i prędzej niż później trzeba będzie ich kimś zastąpić, ale w całej MLS tego typu zawodników nie brakuje.

Awatar użytkownika
ryba_82
Laureat Złotej Piłki
Laureat Złotej Piłki
Posty: 8561
Rejestracja: 11 sie 2010, 19:23
Reputacja: 806
Lokalizacja: Blue Moon

Major League Soccer

Post Wyświetl pojedynczy post autor: ryba_82 » 12 gru 2018, 16:18

Cement(ewentualnie ktoś kto ogląda MLS) ten cały Zack Steffen to ma papiery na taki klub jak City? Jak się prezentował w zakończonym niedawno sezonie? Mile widziane dobre i złe strony Amerykanina.

Awatar użytkownika
Cement
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 4374
Rejestracja: 25 lut 2012, 15:26
Reputacja: 2617
Kibicuję: Cementarnica 55 Skopje

Major League Soccer

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Cement » 29 gru 2018, 12:36

Jak wiadomo już od dość dawna, od nowego sezonu dołączy do MLS zespół FC Cincinnati. Będą występować w Eastern Conference, dzięki czemu wschód i zachód będą teraz miały po 12 zespołów. Sądząc po zakontraktowanych dotychczas zawodnikach, zespół będzie całkiem ciekawy - zawodnikiem Cincinnati będzie m.in. nie kto inny, jak Przemysław Tytoń. W ataku Cincinnati zagra Nigeryjczyk Fanendo Adi, który wyrobił sobie markę w Portland Timbers i dotarł z nimi do tegorocznego finału MLS Cup. Warto też zwrócić uwagę na Belga Rolanda Lamaha, który w swoim czasie nie przebił się w Anderlechcie, ale występował w różnych klubach europejskich, oraz stopera Kendalla Wastona - reprezentanta Kostaryki, który przez ostatnie sezony był stoperem Vancouver Whitecaps. Jeszcze za wcześnie, by mówić, że będą kandydatami do gry w play-offach, ale szykuje się drużyna, która raczej nie będzie dostarczycielem punktów.
ryba_82 pisze: Cement(ewentualnie ktoś kto ogląda MLS) ten cały Zack Steffen to ma papiery na taki klub jak City? Jak się prezentował w zakończonym niedawno sezonie? Mile widziane dobre i złe strony Amerykanina.
Bardzo solidny bramkarz, dobry przede wszystkim na linii, ale miewał też świetne interwencje w stylu Neuera w okolicach 40-tego metra. Wydaje się też być bardzo regularny, nie przypominam sobie z tego sezonu żadnej poważniejszej wpadki w jego wykonaniu.

ODPOWIEDZ

Wróć do „Piłka nożna na świecie”