Manchester United (zbiorczy) (cz.2)

Awatar użytkownika
piotrcies
Michael Carrick's Red Army
Michael Carrick's Red Army
Posty: 47698
Rejestracja: 03 maja 2008, 21:16
Reputacja: 8423
Lokalizacja: Wrocław

Manchester United (zbiorczy) (cz.2)

Post autor: piotrcies » 18 gru 2018, 22:58

Bassu pisze: Serio Piotrek. Porownujesz transfery Pepa do Mou? Głównie w kwestii obrońców jesteśmy za City lata świetlne. Miał być Godin, Aldiewierd - jest... Sam wiesz kto. Bez przesady już z tym jadem. Edward też dał dupy nie raz i braliśmy gorszy sort. Inna sprawa, że ta ekipa ma potencjał by mimo wszystko rywalizować z najlepszymi i Mou nie potrafił tego zrobić.


Wysłane z mojego EML-L29 przy użyciu Tapatalka
W którym miejscu porównałem transfery obu klubów?

Ja się po prostu nie zgadzam, że robiono transfery wbrew Mourinho, tzn. inaczej - poza letnim okienkiem przed sezonem 2018/19 transfery moim zdaniem były tak samo robione pod Mou jak w innych klubach pod ich szkoleniowców. Nagle się okazuje, że dostał nie swój zespół i w ogóle jak miał sobie poradzić...
Materiał ma znacznie lepszy niż to, co prezentuje ten zespół. Zgadzam się, że w obronie wyglądamy pokracznie, ale kurde no, tam grają piłkarze, którzy dawniej ogarniali, nagle ich jakaś pomroczność jasna ogarnęła i zapomnieli, jak się gra. Nie wiem, na ile ci zawodnicy po prostu się popsuli, a na ile tutaj jest wina sztabu, że pogorszyli formę, ale ja pamiętam, jak Smalling potrafił być naszym najpewniejszym obrońcą, a teraz to parodia samego siebie; Lindelof w klubie nie prezentuje tego, co w reprezentacji, a jestem pewien, że dobrze prowadzony grałby 2x lepiej (choć i tak bywa naszym najlepszym obrońcą); Bailly gra od wielkiego dzwonu, ale i tak nie jest obecnie najpewniejszym punktem, nawet jeśli zdrowy. Jakbyśmy latem ściągnęli Boatenga, dziś byśmy byli w tej samej sytuacji, bo Niemiec też jest poza formą... A nazwiska na letniej giełdzie - poza Tobym - jakoś nie przekonywały. Nie uważam, że jeden obrońca dorzucony do zespołu Mou znacząco poprawiłby naszą grę, bo problem jest szerszy niż słaba postawa pojedynczych graczy. Tzn. był szerszy, mam nadzieję, bo teraz zaczynamy nową erę, oby wreszcie zespół znalazł się na odpowiednim kursie.

Nie ukrywam, że po ludzku mi żal Mourinho, po wszystkich latach mam do niego wciąż sporo sympatii, bo to inteligentny gość, który dodał dużo kolorytu światowemu futbolowi, ale gdzieś po drodze się zagubił i sam sobie zrobił krzywdę. Jest taki obrazek, jak się wywala na lotnisku, świat zrobił z tego pośmiewisko "o, patrzcie, wywalił się i sobie rozwalił głupi ryj, gamoń jeden", wówczas tak naprawdę byłem najbardziej z nim, bo ja wiem, że miał cholernie ciężko, ze wszystkich stron w niego walono, musiał mieć naprawdę nieciekawie, że nawet taką pierdołę wyolbrzymiono, by mu dojebać. Jednakże nie potrafię zrozumieć, czemu on też walił we własny klub, konfliktując się po drodze chyba ze wszystkimi. To jest dla mnie niezrozumiałe, to pokazuje, że coś niedobrego stało się po drodze, że problem był szerszy niż same personalia graczy znajdujących się w talii zespołu. Dlatego też uważam, że decyzja o rozstaniu jest jak najbardziej słuszna.

Wróć do „Anglia”