DC United - Columbus Crew 3:1 (Acosta 27' Rooney 45+4'-karny, Arriola 61' - Hamid 75'-sam.)
W meczu na Audi Field zmierzyły się dwie drużyny Eastern Conference zajmujące obecnie miejsca premiowane grą w play-offach. Po słabszych pierwszych minutach przewagę uzyskali goście, którzy byli blisko zdobycia gola - po dośrodkowaniu z rzutu wolnego Bill Hamid końcami placów skierował piłkę na poprzeczkę. W 22 min. Pedro Santos trafił do siatki gospodarzy po kontrataku, skutecznie uderzając przy bliższym słupku, ale po konsultacji z VAR arbiter (który przeszkodził w tej akcji jednemu z piłkarzy DC United) uznał, że wcześniej był faul. Chwilę później zespół z Waszyngtonu objął prowadzenie - po wrzutce z rzutu wolnego w zamieszaniu w polu karnym piłka trafiła do Luciano Acosty, pierwszy strzał Argentyńczyka zablokował jeszcze Zardes, ale dobitka była skuteczna. Piłkarze Crew próbowali atakować, ale byli wyraźnie wybici z rytmu, a w doliczonym czasie gry dostali kolejny cios - zmierzający chyba w światło bramki strzał zablokował ramieniem Wil Trapp, z wyraźnym ruchem w kierunku piłki. Arbiter słusznie podyktował rzut karny (Trapp miał szczęście, że nie obejrzał drugiej żółtej kartki), który wykorzystał mocnym strzałem pod poprzeczkę Rooney. Zack Steffen wyczuł intencję Anglika, ale nie miał szans tego obronić. Po przerwie goście nadal grali ofensywną piłkę, która mogła się podobać, i w 52 min. byli bliscy zdobycia kontaktowego gola - po miękkiej wrzutce w pole karne strzał Zardesa obronił Hamid. Mimo przewagi Crew stracili kolejnego gola - po stracie w środku pola i kilkudziesięciometrowym rajdzie Leonardo Jary piłkę dostał w polu karnym Paul Arriola i strzałem w długi róg po lekkim rykoszecie pokonał Steffena. W 75 min. dobrze grający w tym meczu goście w końcu zdobyli gola, choć w kuriozalnych okolicznościach - po centrze Robinho z rzutu wolnego piłki nie zdołał złapać Bill Hamid, prześlizgnęła się ona między jego rękawicami do siatki. Więcej Crew już jednak nie zdziałali (mogli jeszcze stracić gola, Steffen obronił główkę Rooney’a) i trzy punkty zostały w Waszyngtonie.
Philadelphia Union rozgromiła 6:1 New England Revolution, jednego z goli zdobył Kacper Przybyłko. Po nieudanym ubiegłym sezonie Houston Dynamo idzie jak burza, tym razem pokonali FC Dallas (bardzo ładny drugi gol po dwójkowej akcji Memo Rodrigueza i Mauro Manotasa).



