Major League Soccer (MLS) - Strona 33

Wszystko o piłce w pozostałych rejonach nie tylko Europy ale i Świata. Ciekawostki, Wyniki, Transfery oraz inne wydarzenia powiązane z piłką nożną.
Awatar użytkownika
sickstick
Legenda Futbolu
Legenda Futbolu
Posty: 23371
Rejestracja: 07 sty 2012, 19:07
Reputacja: 6296
Kibicuję: 4rsenal

Major League Soccer

Post Wyświetl pojedynczy post autor: sickstick » 07 maja 2019, 10:05

Kacpe Przybyłko znów trafił na Filadelfii Union (to chyba tereny Magnuma?) i został wybrany do 11 kolejki!
Spoiler:
W USA dobrze spisuje się też Frankowski, wygląda na to że polskim graczom pasuje liga MLS ;)

Awatar użytkownika
Cement
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 4376
Rejestracja: 25 lut 2012, 15:26
Reputacja: 2621
Kibicuję: Cementarnica 55 Skopje

Major League Soccer

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Cement » 12 maja 2019, 20:14

Los Angeles Galaxy - New York City FC 0:2 (Heber 44' Moralez 45+6'-karny)
Po słabym początku sezonu drużyna z Bronxu zaczęła w końcu wygrywać, wywiozła też trzy punkty z Kalifornii. Przez większą część 1. połowy na murawie nie działo się zbyt wiele ciekawego, choć nieco lepiej prezentowali się goście, którzy groźniej atakowali. Dobre zawody rozgrywał Anton Tinnerholm, i to on wypracował pierwszego gola dla ekipy z Nowego Jorku - po jego strzale sprzed pola karnego piłkę odbił Bingham, a Brazylijczyk Heber skutecznie dobił. Galaxy odpowiedzieli minutę później rzutem wolnym i niecelną główką Ibrahimovicia. W doliczonym czasie gry świetną piłkę w pole karne dostał Tinnerholm, dograł przed bramkę, ale po drodze piłkę odbił ręką Uriel Antuna - był ewidentny ruch ręką w kierunku piłki, w związku z czym arbiter słusznie podyktował jedenastkę. Rzut karny wykorzystał as New York City FC Maximiliano Moralez, stawiając gospodarzy w bardzo trudnej sytuacji. Po przerwie gospodarze zagrali ofensywniej, z biegiem czasu coraz częściej przebywając na połowie drużyny z Bronxu. Niewiele z tego jednak wynikało. Zlatan szukał gry i pokazywał się na pozycjach, ale raz p oraz czegoś brakowało aby znalazł się z piłką w dobrej sytuacji. Dopiero w 80 min. Szwed ładnie przelobował zbyt daleko wysuniętego przed bramkę Seana Johnsona, ale jeden z obrońców uratował sytuację i wybił piłkę głową na rzut rożny. W 86 min. Zlatan wreszcie dostał świetną prostopadłą piłkę, ale trafił w poprzeczkę, a Pontius dobił nad bramką. Mimo kolejnych ataków zespół z Kalifornii nic nie wskórał i przegrał po raz trzeci z rzędu, pozostaje jednak na drugiej pozycji w Western Conference.

Awatar użytkownika
Cement
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 4376
Rejestracja: 25 lut 2012, 15:26
Reputacja: 2621
Kibicuję: Cementarnica 55 Skopje

Major League Soccer

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Cement » 27 maja 2019, 11:16

Sporting Kansas City - Seattle Sounders 3:2 (Russell 29' 45+1' 68' - Ruidiaz 63' Leerdam 71')
Po emocjonującym meczu przedostatnia drużyna Western Conference sprawiła niespodziankę pokonując Seattle Sounders. Gospodarze od początku dominowali, już w 3 min. mogli objąć prowadzenie, ale Kelyn Rowe uderzył obok bramki. Kilka minut później Ronald Torres dotknął piłki ręką we własnym polu karnym, ale arbiter nie podyktował jedenastki, nie było też sygnalizacji od VAR (a chyba powinna). Inicjatywa była po stronie Sportingu, a kiedy Seattle zaczęło grać odważniej, straciło gola - Yohan Croizet dobrze zastawił się i wyłożył piłkę Russellowi, a szkocki napastnik mocnym uderzeniem pokonał Stefana Freia. Gospodarze mogli podwyższyć prowadzenie w 36 min., kiedy to Rowe uderzył nad bramką. Sporting udokumentował swoją przewagę kolejnym golem jeszcze przed przerwą - Russell zakończył swoją indywidualną akcję świetnym finiszem. Tuż po przerwie gospodarze mieli kolejną szansę, tym razem Yohan Croizet główkował obok bramki. 2. połowa była bardziej emocjonująca od pierwszych 45 minut - faworyzowani Sounders w końcu zaczęli coś grać i stwarzać sobie sytuacje bramkowe Rozgrywający dobry mecz Kelvin Leerdam ograł rywala efektowną ruletą w polu karnym i wyłożył piłkę Ruidiazowi, który trochę zwlekał ze strzałem, ale ostatecznie umieścił piłkę pod poprzeczką. Odpowiedź Sportingu była szybka - po ładnie rozegranej akcji lewą stroną Russell uderzył bez przyjęcia nie dając szans Freiowi. Nie był to jednak koniec emocji - trzy minuty później po dośrodkowaniu z rzutu rożnego Leerdam uderzeniem głową zdobył kontaktowego gola. Końcówka należała do Sounders, którzy przycisnęli i zepchnęli Sporting do głębokiej obrony. Najbliżej zdobycia gola byli po złym wprowadzeniu piłki do gry przez Tima Melię, po którym Nicolas Lodeiro próbował lobować byłego bramkarza Realu Salt Lake, jednak ten naprawił swój błąd dobrą interwencją. W doliczonym czasie gry Sporting miał jeszcze okazję na dobicie rywala - piłka odbiła się od słupka. Ostatecznie zespół z Kansas City dowiózł korzystny wynik do końcowego gwizdka i odniósł dopiero trzecie zwycięstwo w tym sezonie.

Wciąż grający swoje mecze na wyjazdach Portland Timbers wygrali 3:1 w Philadelphii (kolejnego gola dla Union zdobył Kacper Przybyłko) i powoli zbliżają się do miejsc dających grę w play-offach. Nadal doskonale spisuje się Los Angeles FC, tym razem łatwo odprawili Montreal Impact i liderują w łącznej tabeli z ośmioma punktami przewagi nad Seattle Sounders.

Awatar użytkownika
cloner
Legenda Futbolu
Legenda Futbolu
Posty: 65227
Rejestracja: 08 mar 2005, 11:33
Reputacja: 8750
Kontakt:

Major League Soccer

Post Wyświetl pojedynczy post autor: cloner » 05 lip 2019, 11:31

Obrazek

:roftl3: :roftl3:

nawet koszulki nie potrafią te amerykańce przygotować :roftl3:

Awatar użytkownika
Cement
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 4376
Rejestracja: 25 lut 2012, 15:26
Reputacja: 2621
Kibicuję: Cementarnica 55 Skopje

Major League Soccer

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Cement » 27 lip 2019, 20:00

Los Angeles FC - Atlanta United 4:3 (Diomande 33' Rossi 39' Vela 42'-karny, Atuesta 45' - Adams 2' Martinez 45+2' Segura 51'-sam.)
Ależ to było meczysko :). Pojedynek lidera tabeli z obrońcą tytułu nie zawiódł, gospodarze zrehabilitowali się po porażce w derbach Los Angeles przeciwko Galaxy. Goście szybko objęli prowadzenie, już w 2 min. po dośrodkowaniu z prawego skrzydła i zgraniu piłki głową trafiła ona do Mo Adamsa, który efektownym uderzeniem po przyjęciu dał prowadzenie mistrzom MLS z ubiegłego roku. Po zdobyciu gola Atlanta cofnęła się do obrony, oddając inicjatywę w ręce LAFC. Piłkarze z Kalifornii przez dłuższy czas nie potrafili jednak zagrozić bramce gości, którzy bronili się umiejętnie. Wyprowadzali też kontry, bodaj najgroźniejszą w 22 min., jednak Gonzalo Martinez przegapił najlepszy moment by oddać strzał lub wyłożyć piłkę pokazującemu się na pozycji koledze - ostatecznie oddał celny strzał, ale bez szans na pokonanie Sisniegi. Los Angeles przełamało w końcu obronę Atlanty w 33 min., kiedy to prostopadłe podanie otrzymał Adama Diomande i zmieścił piłkę przy bliższym słupku bramki Brada Guzana (mam wątpliwości, czy nie był na minimalnym spalonym). Od tego momentu obrona gości rozsypała się, a worek z bramkami rozwiązał się na dobre. W 39 min. po centrze Veli i nieudanej próbie wybicia piłki przez obrońców trafiła ona pod nogi nadbiegającego Rossiego, który strzałem po rękach Guzana zdobył drugiego gola dla zespołu z Kalifornii. Na 3:1 podwyższył Vela, najlepszy strzelec LAFC w tym sezonie, wykorzystując rzut karny podyktowany po faulu na linii pola karnego. Obrona Atlanty wyglądała jak amatorzy z okręgówki, popełniając fatalne błędy i nie nadążając za dynamicznymi akcjami gospodarzy. W ostatniej minucie podstawowego czasu gry 1. połowy Diomande dograł w pole karne do niepilnowanego Atuesty, który miał dość czasu i miejsca by obrócić się z piłką i pokonać Guzana. Atlanta wydawała się zupełnie rozbita, ale jeszcze przed przerwą nadzieję dał gościom powracający do wielkiej formy Josef Martinez, który po podaniu Gressela strzałem pod poprzeczkę nie dał szans bramkarzowi LAFC. Po przerwie padł gol kontaktowy, po mocnym dograniu w pole karne Segura próbując interweniować skierował piłkę do własnej bramki. Przez resztę meczu lepsze wrażenie sprawiała ekipa gospodarzy, i to ona była bliższa zdobycia gola aniżeli Atlante wyrównania. Strzał Nguyena świetnie obronił Guzan, reprezentant USA w znakomitym stylu wybronił także główkę Zimmermana. Atlanta miała swoją szansę na uratowanie remisu w ostatniej minucie podstawowego czasu gry - po dośrodkowaniu z prawego skrzydła piłkę dostał w polu karnym Gressel, ale jego strzał został zablokowany przez interweniującego wślizgiem piłkarza gospodarzy. Bardzo dobry, emocjonujący mecz z wieloma bramkami i efektownymi akcjami. Los Angeles FC jest coraz bliżej zdobycia Supporters' Shield (trofeum za wygranie sezonu zasadniczego MLS), nad drugą w tabeli Philadelphią mają 10 punktów przewagi.

Awatar użytkownika
Cement
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 4376
Rejestracja: 25 lut 2012, 15:26
Reputacja: 2621
Kibicuję: Cementarnica 55 Skopje

Major League Soccer

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Cement » 04 sie 2019, 1:07

Atlanta United - Los Angeles Galaxy 3:0 (Romney 23'-sam., Gonzalez 43'-sam., Martinez 72'-karny)
Po porażce z Los Angeles FC obrońcy MLS Cup zmerzyli się z innym zespołem z Kalifornii. Galaxy przystąpili do tego meczu mocno osłabieni, z powodu żółtych kartek pauzować musieli Ibrahimović oraz Urugwajczyk Diego Polenta. Braki te, zwłaszcza Zlatana, było widać - gra ofensywna Galaxy wyglądała słabo, a zastępujący Szweda Meksykanin Antuna był niewidoczny. Gospodarze atakowali z animuszem. Już w 5 min. Irakijczyk Meriam przedarł się lewą stroną pola karnego, jak pachołki mijając obrońców - mógł strzelać, ale zdecydował się na podanie do Josefa Martineza, piłka nie dotarła jednak do najlepszego strzelca MLS ubiegłego sezonu. W 22 min. gospodarze udokumentowali przewagę - no, nie do końca oni, gdyż po dograniu Gonzalo Martineza Romney skierował piłkę do własnej bramki. Atlanta kontynuowała ataki i była bliska zdobycia kolejnych goli - Barco trafił w poprzeczkę, a chwilę później po kolejnej dobrej akcji mocny strzał Martineza po ziemi obronił Bingham. Pity Martinez trafił w słupek, a po kolejnej świetnej akcji Merama lewą stroną i jego dograniu do Josefa Martineza Giancarlo Gonzalez strzelił drugiego swojaka Galaxy w tym meczu. Chwilę później mógł paść trzeci gol - Meram znów świetnie dograł z lewej strony, a Gonzalo Martinez uderzył po ziemi obok bramki. W 2. połowie nadal lepsza była Atlanta, kontynuując ataki i naciskając przeciętnie spisującą się dziś obronę Galaxy. Giancarlo Gonzalez faulując Josefa Martineza do samobója dołożył jeszcze sprokurowanego karnego, a gola z wapna zdobył sam wenezuelski snajper strzelając precyzyjnie przy lewym słupku. Zespół z Los Angeles był bezrady, a w końcówce prowadzenie Atlanty mógł jeszcze podwyższyć Gonzalo Martinez, uderzył jednak wysoko nad bramką. Dzięki zwycięstwu gospodarze objęli chwilowo prowadzenie w Eastern Conference.

Dla Galaxy była to druga z rzędu wysoka porażka, w poprzednim meczu przegrali 0:4 z Portland Timbers. Teraz czeka ich kolejny trudny mecz, wyjazdowe spotkanie z DC United.

Awatar użytkownika
Cement
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 4376
Rejestracja: 25 lut 2012, 15:26
Reputacja: 2621
Kibicuję: Cementarnica 55 Skopje

Major League Soccer

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Cement » 11 sie 2019, 3:33

Seattle Sounders - New England Revolution 3:3 (Shipp 2' 65' Lodeiro 66' - Mancienne 27' Bou 35' Gil 87'-karny)
Wicelider łącznej tabeli MLS był faworytem meczu z siódmą drużyną Eastern Conference, ale nie udało im się odnieść zwycięstwa. W 2 min. gospodarze objęli prowadzenie - Jordan Morris dostał świetnego crossa z głębi pola, dograł w pole karne, a tam niepilnowany Harry Shipp zamknął akcję mocnym strzałem. Goście odpowiedzieli niecelnym strzałem Gustavo Bou oraz efektowną próbą strzału przewrotką w wykonaniu Bunbury’ego, z kolei Sounders zagrażali rywalom głównie szybkimi atakami i prostopadłymi podaniami rozrywającymi obronę New England. W 25 min. piłkarze ze Seattle byli bliscy podwyższenia prowadzenia - po dośrodkowaniu z rzutu wolnego Arreaga główkował w słupek. W 27 min. wbrew przebiegowi gry goście wyrównali. Po centrze z rzutu wolnego Michael Mancienne, który niegdyś nie sprawdził się w HSV, nabiegając na piłkę mocnym uderzeniem głową skierował ją do siatki. W 34 min. po kolejnym świetnym podaniu przecinającym obronę gości sytuację miał Nicolas Lodeiro, ale uderzył obok dalszego słupka. Także i tym razem piłkarze Revolution skarcili gospodarzy za nieskuteczność - po wrzutce w pole karne Gustavo Bou uprzedził wychodzącego z bramki Stefana Freia i głową zdobył drugiego gola dla gości. W doliczonym czasie gry było jeszcze kilka okazji na podwyższenie wyniku, raz piłka wylądowała nawet w siatce Freia, ale arbiter słusznie nie uznał gola (w zamieszaniu piłka została wybita spomiędzy rękawic szwajcarskiego bramkarza Sounders). Po przerwie Lodeiro dwukrotnie groźnie uderzał, za każdym razem przegrywając jednak pojedynki z Mattem Turnerem. W 57 min. przed szansą stanął Raul Ruidiaz, ale jego uderzenie bez przyjęcia ponownie obronił Turner. Wysiłki Sounders w końcu przyniosły efekt, dwie minuty wstrząsnęły New England - najpierw po dośrodkowaniu rezerwowego Joevina Jones’a Harry Shipp głową zdobył swojego drugiego gola, a minutę później Ruidiaz trafił do siatki po lekkim rykoszecie. Revolution odpowiedzieli atakami i próbami przejęcia inicjatywy, ale w 81 min. mogło być już po wszystkim - po dobrej kontrze Sounders Ruidiaz główkował w słupek. Podobnie jak w 1. połowie gospodarze zapłacili za nieskuteczność. Arbiter podyktował karnego za zagranie ręką w polu karnym Freia (był powiększony obrys ciała, ale ręka ewidentnie nabita z bliskiej odległości - trudno nie odnieść wrażenia, że czasem te nowe zasady są zbyt sztywno interpretowane), a Carles Gil pewnie wykorzystał jedenastkę. W doliczonym czasie gry obie drużyny miały po świetnej sytuacji na rozstrzygnięcie meczu na swoją korzyść, ale w obu przypadkach górą byli bramkarze.

Cenne zwycięstwo odnieśli piłkarze New York City FC, pokonując u siebie 3:2 Houston Dynamo - jeszcze na 10 minut przed końcem przegrywali, ale dwa gole Valentina Castellanosa dały 3 punkty drużynie z Bronxu, która zajmuje 3. miejsce w Eastern Conference.

Awatar użytkownika
Cement
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 4376
Rejestracja: 25 lut 2012, 15:26
Reputacja: 2621
Kibicuję: Cementarnica 55 Skopje

Major League Soccer

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Cement » 20 sie 2019, 23:17

Portland Timbers - Atlanta United 0:2 (Gonzalez 14' Martinez 46')
Po remoncie Providence Park i rozegraniu kilkunastu meczów na wyjeździe Portland Timbers w końcu mogą regularnie występować na własnym stadionie. W pierwszych minutach spotkania z Atlantą United Drwale przeważali, inicjatywa była po ich stronie. Już w 2 min. po dograniu Blanco z prawego skrzydła Diego Valeri był o centymetry od zamknięcia akcji i zdobycia gola z bliska. W 8 min. gospodarze wyprowadzili szybką kontrę która zakończył już sam Blanco, ale uderzeniem nad bramką. Po pierwszych 10 minutach rozpoczął się jednak okres przewagi obrońców MLS Cup, którzy potrafili zamknąć Timbers na ich połowie. W 14 min. po dośrodkowaniu z rzutu rożnego Clark obronił strzał Josefa Martineza, ale Leandro Gonzalez nieco szczęśliwie z bliska skierował piłkę do bramki. Po utracie gola Timbers znów ruszyli do ataków – Brian Fernandez trafił głową do siatki, ale ze spalonego, a w 41 min. po dośrodkowaniu z lewego skrzydła Ebobisse główkował prosto w ręce Brada Guzana. W końcówce 1. Połowy Atlanta powinna byłą podwyższyć prowadzenie. W 44 min. Bill Tuiloma wyciął w polu karnym wychodzącego na czystą pozycję Gonzalo Martineza, ale arbiter po konsultacji z VAR podjął zdumiewającą decyzję i nie podyktował oczywistego karnego. Chwilę później świetną sytuację miał Ezequiel Barco, ale przegrał pojedynek z Clark’iem. Tuż po przerwie padł w końcu drugi gol dla ubiegłorocznych triumfatorów MLS - Julian Gressel zagrał kapitalne podanie z głębi pola do Josefa Martineza, a ten pokonał ustawionego zbyt daleko przed bramką Clarka. Po utracie gola Timbers mieli problemy z pozbieraniem się, ale w końcu ogarnęli się i zaczęli stwarzać sytuacje bramkowe. W 57 min. z dystansu huknął Zambrano, jednak Guzan był dobrze ustawiony i obronił. W 64 min. Diego Valeri ograł na prawym skrzydle rywala i dośrodkował na głowę Tuilomy (który nie powinien już w tym momencie grać - patrz faul z 44 min.), jednak po mocnym uderzeniu głową Nowozelandczyka Guzan popisał się świetnym refleksem. Ambitna walka do końca nie dała Drwalom choćby honorowego gola i przegrali z Atlantą w takim samym stosunku jak w finale MLS Cup w ubiegłym sezonie.

Awatar użytkownika
Cement
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 4376
Rejestracja: 25 lut 2012, 15:26
Reputacja: 2621
Kibicuję: Cementarnica 55 Skopje

Major League Soccer

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Cement » 30 paź 2019, 20:18

Finał Western Conference

Los Angeles FC - Seattle Sounders 1:3 (Atuesta 17' - Ruidiaz 22' 64' Lodeiro 25')
W finale konferencji zachodniej doszło do niespodzianki, bo za taką trzeba uznać porażkę na własnym stadionie Los Angeles FC, zdobywców Supporters Shield. Początek był dość spokojny z obu stron, a w 17 min. zespół z Kalifornii objął prowadzenie - Atuesta znakomicie uderzył z rzutu wolnego nad murem, nie dając szans Freiowi. Wydawało się, że gospodarze mają mecz pod kontrolą, ale wtedy nastąpiły cztery minuty które wstrząsnęły Los Angeles. Najpierw Raul Ruidiaz świetnie uwolnił się od obrońcy i atomowym strzałem pod poprzeczkę wyrównał, a później Nicolas Lodeiro precyzyjnym strzałem przy słupku dał prowadzenie Sounders. Skonsternowani gospodarze nie potrafili odpowiedzieć, a dobrze współpracujące linie obrony i pomocy drużyny ze Seattle skutecznie zneutralizowały najważniejsze ofensywne atuty Los Angeles FC. Mało widoczny był najlepszy snajper gospodarzy Carlos Vela, a i jego koledzy nie dochodzili do sytuacji bramkowych - z kolejnych ataków LAFC niewiele wynikało. Nie zmieniło się to w 2. połowie, gospodarze nadal byli bezsilni. Decydująca okazała się sytuacja z 64 min., kiedy to Raul Ruidiza po dograniu z lewej flanki zmieścił piłkę przy lewym słupku bramki Tylera Millera. Inicjatywa (prawie 70% posiadania piłki) i desperackie ataki Los Angeles FC nie przynosiły efektów, nie prowadząc nawet do sytuacji bramkowych, za to goście wyprowadzali groźne kontry. Najlepszą okazję do podwyższenia na 4:1 miał rezerwowy Nouhou Tolo, który w doliczonym czasie w sytuacji sam na sam trafił w Tylera Millera. Tym samym jedni z głównych faworytów do zdobycia MLS Cup odpadają z rozgrywek, w okolicznościach które stanowią pewne zaskoczenie.

Dziś w nocy finał Eastern Conference, broniąca trofeum Atlanta United zmierzy się z Toronto FC.

Awatar użytkownika
Cement
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 4376
Rejestracja: 25 lut 2012, 15:26
Reputacja: 2621
Kibicuję: Cementarnica 55 Skopje

Major League Soccer

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Cement » 31 paź 2019, 3:35

Finał Eastern Conference

Atlanta United - Toronto FC 1:2 (Gressel 4' - Benezet 14' DeLeon 78')
Zespół z Atlanty nie obroni MLS Cup, mimo przewagi gospodarze przegrali z Toronto FC, co jest kolejną niespodzianką w tegorocznych finałach konferencji. United objęli prowadzenie w 4 min. - Pity Martinez dostał świetne prostopadłe podanie, urwał się obrońcom i odegrał do Juliana Gressela, który posłał piłkę do pustej bramki. Wkrótce mógł paść kolejny gol dla Atlanty - Pity Martinez znów dostał prostopadłe podanie i został sfaulowany w polu karnym. Do piłki podszedł Josef Martinez, ale wenezuelska gwiazda Atlanty zawiodła, jego strzał obronił Quentin Westberg. Wbrew przebiegowi gry goście wyrównali - Nicolas Benezet uderzył kapitalnym rogalem z okolic narożnika pola karnego. Inicjatywa w dalszym ciągu była po stronie obrońców MLS Cup - w 20 min. po sprytnie rozegranym rzucie rożnym obok bramki uderzył Darlington Nagbe, później nieskutecznie uderzał Ezequiel Barco, a strzał Gressela z ostrego kąta obronił Westberg. Po przerwie gospodarze wciąż atakowali, ale długo konstruowali swoje akcje, a drużyna z Toronto umiejętnie broniła się. W 78 min. decydujący, jak się okazało, cios zadał Nick DeLeon - sprowadzony z DC United pomocnik popisał się kapitalnym uderzeniem z dystansu, trafiając prawie w okienko bramki Brada Guzana. Gospodarze mogli odpowiedzieć już minutę później, ale w dobrej sytuacji Josef Martinez przestrzelił, ewidentnie nie był to mecz Wenezuelczyka. W końcówce Toronto broniło się już całą drużyną na własnej połowie, odpierając kolejne ataki obrońców trofeum. Raz po raz kotłowało się w polu karnym gości, w 92 min. piłka nieco przypadkowo trafiła w polu karnym do Gonzaleza Pireza, jego strzał obronił jednak nogą Westberg.

W finale MLS Cup obejrzymy zatem powtórkę finałów z 2016 i 2017 r., kiedy to również mierzyły się ze sobą drużyny Toronto FC i Seattle Sounders. W obu tamtych meczach przewagę własnego boiska miało Toronto, tym razem jednak mecz zostanie rozegrany w Seattle (w sezonie zasadniczym Sounders zajęli wyższą lokatę od swoich finałowych rywali).

Awatar użytkownika
Cement
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 4376
Rejestracja: 25 lut 2012, 15:26
Reputacja: 2621
Kibicuję: Cementarnica 55 Skopje

Major League Soccer

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Cement » 11 lis 2019, 11:38

Finał MLS Cup

Seattle Sounders - Toronto FC 3:1 (Morrow 57'-sam., Rodriguez 76' Ruidiaz 90' - Altidore 90+3')
Drużyna Briana Schmetzera wykorzystała przewagę własnego boiska i zdobyła najważniejsze piłkarskie trofeum w Stanach Zjednoczonych. W 1. połowie obserwowaliśmy okresy lepszej gry raz jednej, raz drugiej drużyny. Początek należał do piłkarzy Toronto FC, którzy oddali kilka celnych strzałów na bramkę Freia, ale i Sounders w 9 min. wyprowadzili groźną kontrę którą zakończył celnym uderzeniem po dobrym przyspieszeniu Jordan Morris. Później inicjatywę przejęli gospodarze, w 22 min. po dośrodkowaniu z rzutu rożnego minimalnie nad bramką uderzył Roman Torres. Końcówka ponownie należała do zespołu z Kanady, w 36 min. Frei sparował groźny strzał po ziemi w wykonaniu Benezeta. Także po przerwie dominowało Toronto, spychając Sounders do obrony, ale nie przekładało się to na sytuacje bramkowe dla gości, którzy nie potrafili stworzyć realnego zagrożenia pod bramką Freia. Mimo przewagi Toronto, zupełnie wbrew przebiegowi gry, gospodarze objęli prowadzenie - po przerzucie na prawe skrzydło strzał oddał Leerdam - piłka minęłaby dalszy słupek, ale po niefortunnej interwencji Justina Morrowa wylądowała w siatce. Po tym golu Sounders złapali wiatr w żagle i w 76 min. podwyższyli prowadzenie - Nicolas Lodeiro fantastycznie wyłożył piłkę przed polem karnym Victorowi Rodriguezowi, który precyzyjnym uderzeniem przy słupku nie dał szans Quentinowi Westbergowi. Toronto walczyło o bramkę kontaktową, ale w ostatniej minucie podstawowego czasu gry nadziali się na kontrę - Raul Ruidiaz dostał dalekie prostopadłe podanie, wygrał pojedynek biegowy z Richie Laryeą i przerzucił wysuniętego przed bramkę Westberga. W doliczonym czasie gry Toronto uzyskało jeszcze honorowe trafienie - dośrodkowanie Alejandro Pozuelo wykorzystał mocnym strzałem głową wracający po kontuzji doświadczony Jozy Altidore.

Warto dodać, że zespoły Seattle Sounders i Toronto FC spotkały się w finale MLS Cup po raz trzeci na przestrzeni ostatnich czterech sezonów, było to drugie zwycięstwo Sounders.

Awatar użytkownika
sickstick
Legenda Futbolu
Legenda Futbolu
Posty: 23371
Rejestracja: 07 sty 2012, 19:07
Reputacja: 6296
Kibicuję: 4rsenal

Major League Soccer

Post Wyświetl pojedynczy post autor: sickstick » 19 lut 2020, 19:38

Who's your all-time favorite #10?
Obrazek

W USA pamiętają o Polakach ;)

Awatar użytkownika
Cement
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 4376
Rejestracja: 25 lut 2012, 15:26
Reputacja: 2621
Kibicuję: Cementarnica 55 Skopje

Major League Soccer

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Cement » 29 lut 2020, 21:33

Zaczynamy nowy sezon MLS, a zatem warto podsumować najważniejsze transfery poza Polakami.

Po niedanym sezonie 2019 ciekawe wzmocnienia poczyniło Chicago Fire - z Saint-Etienne przyszedł Słoweniec Robert Berić, z Górnika Zabrze dobrze znany polskim kibicom Boris Sekulić, a z Velez Sarsfield pomocnik Gaston Gimenez. Odszedł natomiast Nemajna Nikolić, a karierę zakończył Bastian Schweinsteiger. Mimo wszystko nie wydaje mi się, aby nowa kadra zagwarantowała grę w play-offach.

Poważnie wzmocniło się Cincinnati FC, które mimo ciekawego składu i dobrego początku sezonu 2019 później rozsypało się. Drużynę z Ohio wzmocnili Haris Medunjanin, obrońca Tom Pettersson (pamiętam go z udanych występów w barwach Oestersunds w Lidze Europy) oraz młody napastnik Brandon Vazquez. Jednym z największych wzmocnień może się okazać dobrze znany z gry w Europie Jurgen Locadia.

Columbus Crew sprowadzili Nigeryjczyka Fanendo Adiego, który wyróżniał się w Portland Timbers i Cincinnati, a środek pola wzmocni Darlington Nagbe, w ostatnich sezonach jeden z istotnych piłkarzy Atlanty United. Jak doskonale wiadomo, do Manchesteru City poszedł bramkarz Zack Steffen. O miejsce w bramce Crew powalczy sprowadzony z San Jose Earthquakes Andrew Tarbell.

U broniących MLS Cup Seattle Sounders rewolucji nie było, klub nie szastał gotówką, choć cennym wzmocnieniem może być sprowadzony z Minnesoty United Miguel Ibarra, którego zapamiętałem pozytywnie z sezonu 2018.

Jeden z najdroższych transferów w tym oknie dokonało Los Angeles FC, sprowadzając 19-letniego skrzydłowego reprezentacji Urugwaju Briana Rodrigueza z Penarolu Montevideo. Z kolei lokalni rywale, LA Galaxy, po odejściu Zlatana wzmocnili się doskonale znanym Chicarito Hernandezem.

Ciekawy skład zebrał Inter Miami - pozyskali m.in. bramkarza Luisa Roblesa z New York Red Bulls, który przez wiele lat był jednym z filarów nowojorskiego zespołu.

Awatar użytkownika
Cement
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 4376
Rejestracja: 25 lut 2012, 15:26
Reputacja: 2621
Kibicuję: Cementarnica 55 Skopje

Major League Soccer

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Cement » 01 mar 2020, 12:54

Montreal Impact - New England Revolution 2:1 (Quioto 37' Urruti 80' - Bunbury 13')
Faworytem tego meczu 1. kolejki nowego sezonu wydawali się goście, ale kanadyjski zespół (który prowadzi Thierry Henry) pokazał ambicję i pokonał podopiecznych byłego selekcjonera reprezentacji USA Bruce'a Areny, wśród których jest sprowadzony przed sezonem Adam Buksa. Początek należał do Revolution, goście mieli przewagę w posiadaniu piłki i stwarzali sobie sytuacje bramkowe. W 13 min. po krótko rozegranym rzucie rożnym Teal Bunbury wykorzystał złe ustawienie obrońców Impact i nie miał problemów ze zdobyciem gola. W 18 min. swoją szansę miał Adam Buksa, ale jego główkę wybronił Clement Diop. Z czasem Montreal zaczął dochodzić do głosu i coraz groźniej atakować. Szczególnie aktywny był Maximiliano Urruti, który robił sporo wiatru, ale ze skutecznością było gorzej - w 26 min. nie wykorzystał bardzo dobrej sytuacji. New England wyprowadzało groźne kontry, w których klka razy do akcji ofensywnych podłączył się świetnymi rajdami lewy obrońca Brandon Bye. W 37 min. gospodarze wyrównali - po rzucie rożnym gola zdobył z bliska głową były piłkarz Wisły Kraków Romell Quioto. Mało widoczny był natomiast Bojan Krkić - dawna nadzieja Barcelony niewiele w tym meczu pokazała. 2. połowę lepiej zaczęli goście - z dystansu groźnie uderzali Gustavo Bou (efektowna parada Diopa) oraz Buksa (minimalnie obok słupka). Podobnie jak w 1. połowie, tak i w 2. z czasem coraz lepiej spisywali się gospodarze. W 63 min. po dograniu z prawej strony Urruti z bliska nie zdołał pokonać Matta Turnera. Revolution odpowiedzieli trafieniem Wilfrieda Zahibo, ale gol został anulowany po obejrzeniu przez arbitra powtórek. W 80 min. mecz rozstrzygnął nieskuteczny dotychczas, ale bardzo aktywny Urruti - zauważył, że Matt Turner jest źle ustawiony, i kapitalnie przelobował go sprzed pola karnego. Najlepszą okazję do wyrównania goście mieli w 86 min., kiedy to wprowadzony chwilę wcześniej rezerwowy Tajon Buchanan główkował z bliska w słupek. Bardzo fajne zawody na otwarcie, sporo sytuacji bramkowych i piękne trafienie na 2:1. Buksa miał dwie sytuacje (obroniona główka i groźne uderzenie z dystansu), poza tym był mniej widoczny.

Największą niespodzianką rozegranych wczoraj meczów była porażka DC United na własnym boisku 1:2 z Colorado Rapids - zwycięstwo gościom zapewnił w doliczonym czasie gry Jonathan Lewis. Debiutujące w MLS Nashville SC postawiło się grającej z przebudowaną drugą linią Atlancie, ostatecznie przegrywając 1:2. Zwycięskiego gola Atlanta zdobyła w kontrowersyjnych okolicznościach, bo liniowy zasygnalizował spalonego i gospodarze na chwilę przestali grać, ale głównie nie zagwizdał, akcja poszła dalej i Emerson Hyndman zdobył gola kapitalnym wolejem.

Awatar użytkownika
cloner
Legenda Futbolu
Legenda Futbolu
Posty: 65227
Rejestracja: 08 mar 2005, 11:33
Reputacja: 8750
Kontakt:

Major League Soccer

Post Wyświetl pojedynczy post autor: cloner » 12 mar 2020, 16:58

MLS zawieszona na miesiąc.

ODPOWIEDZ

Wróć do „Piłka nożna na świecie”