Dla clonera mieć życie to chyba po prostu spędzać czas poza domem, co jest głupie imo. Mieć życie to raczej rozwijać się i swoje pasje, a nie egzystować lub ślizgać się przez nie. Prędzej uznam, że jakieś życie ma gość, który interesuje się np. astronomią, siedzi w domu i czyta o tym, a w nocy samotnie wychodzi obserwować gwiazdy i się w tym doskonali niż o Sebku, który ma mało w głowie, a cały czas spędza z kolegami z osiedla. Jak ktoś lubi grać i tak spędzać wolny czas - niech tak robi, to ani gorszy, ani lepszy sposób od np. piwa z przyjaciółmi. Ludzie są po prostu różni - jedni są bardziej otwarci i lepiej będą się czuć w towarzystwie, inni bardziej zamknięci i wolą zostać sami ze sobą, ale to nie znaczy, że nie mają życia lub znajomych. To jest takie myślenie na poziomie właśnie nastoletniego sebka.
Już pomijam oczywisty fakt, że granie w gry w żaden sposób nie wyklucza spędzania czasu ze znajomymi, bo przecież jednego i drugiego nie robi się w każdej wolnej chwili.
Zresztą jest wiele badań wskazujących, że gry potrafią rozwijać kilka umiejętności, tak że trochę rozwagi, zanim tak łatwo się oceni.



