W odejściu Wengera najważniejsza była sama zmiana. Nawet nie zdajecie sobie sprawy, i pewnie nigdy sobie nie zdacie, jak człowiek może nudzić się oglądając co tydzień tą samą piłkę przez 10 lat. Kiedy Arsenal Wengera szedł z akcją to jak znałem na 100% 3. możliwie rozwiązania akcji oraz potrafiłem na 70% wytypować to jedno które zostanie wybrane. Każdy gol strzelony przez Arsenal Wengera to był gol który widziałem już kilka-kilkadziesiąt razy, każda sytuacja w meczu i odpowiedzi piłkarzy Arsenalu to sytuacje które już nie raz się zdarzały. Pech chciał że nawet zakończenia poszczególnych turniejów - 1/8 LM czy miejsce 2-6 (nie mistrzowskie, ale nie poza czołówką) to coś co działo się co roku tak samo. Wreszcie - błędy które popełniał zespół a które kosztowały nas wynik to były te same zawsze te same błędy, tak ze człowiek stracił już nadzieję że zostaną wyeliminowane.
No i Emery dał nam najważniejsze, czyli obrócił zespół do góry nogami. Inni piłkarze, zupełnie inne podejście taktyczne do meczu, inny mental. Oglądając mecze Arsenalu wreszcie się nie nudzę. Emocjonalność sama z siebie musi być na innym poziomie, bo za Wengera mecze często były monotonne (70% posiadania piłki, z którego nie zawsze coś wynikało + dziurawa obrona przy kontrach), zaś styl Emerego determinuje większe napięcie (oddawanie pola rywalowi, nastawienie na kontry), ale przede wszystkim widzę różnice w tym co najbardziej nudziło - naprawienie notorycznych mankamentów, ale też niestety pojawienie się nowych, których za Wengera nie było. Widać w tej drużynie rozwój, zmianę, przez co nadchodzące mecze znowu pasjonują jak kiedyś. Czy taki styl gry mi się podoba? Niekoniecznie, oddawanie rywalowi pola sprawa że często w meczu wyglądamy na tych gorszych i można odnieść wrażenie że punkty głównie zdobywamy szczęśliwie (za Wengera je głównie nieszczęśliwie traciliśmy), wielu porównuje to do gry średniaka, ale póki działa to nie narzekam. Każdy woli kiedy jego zespół dominuje, ale przez ostatnie 10 lat bez przerwy oglądałem zespół który zawsze dominuje i nic z tego nie wynika, więc oglądanie nowego stylu budzi nowe nadzieje.
Czy idzie w dobrym kierunku? Odpowiem na to pytanie po sezonie. Pierwszy sezon mimo nie osiągnięcia celów był dobry, bo w porównaniu z ostatnim sezonem Wengera przyniósł po prostu lepsze wyniki. W lidze Emery zdobył o 7pkt więcej niż Wenger w poprzedzającym mimo fatalnej końcówki - był taki moment sezonu że mieliśmy 15pkt więcej niż w tym samym momencie poprzedniego sezonu, zaś samą LM przegraliśmy o 1 pkt za Spurs i 2 pkt za Chelsea, gdzie Chelsea wywalczyła te 3. miejsce na finiszu głównie dzięki sędziom. Z kolei w LE zaszliśmy o szczebel wyżej, choć oczywiście Emery nie miał po drodze takiego rywala jak Ateltico. Kolejnym progresem są wyniki z TOP6, Emery zanotował po prostu lepsze niż Wenger w ostatnich sezonach, nie przegrał z Tottenhamem już w 3 ligowych meczach, wygrał z Chelsea, wygrał z United, urwał Liverpoolowi. Tak więc pierwszy sezon był progresem, drugi natomiast ocenię po 38., a nie 5. kolejce.
Ciągle popełniamy masę indywidualnych błędów w obronie, ciągle nie potrafimy grać na wyjazdach, będąc nie do ogrania u siebie. Wydaje mi się że to są rzeczy z którymi Emery po prostu musi się zmagać, bo ich sedno leży w innym miejscu niż jego taktyki. Pamiętajmy że Emery jest zatrudniony jako pionek, nie odpowiada za transfery (Raul mu daje takich graczy jakich ściągnie), z kolei nie wierzę że sposób w jaki motywuje zespół u siebie jest inny niż na wyjeździe. Tutaj rozwiązania problemu leżą moim zdaniem poza gestią trenera. Np dziś niby wyglądaliśmy tragicznie, ale wynik 2:0 zrobiliśmy, a straciliśmy go przez 2 fatalne indywidualne błędy obrońców + totalny wałek przy pierwszym golu (Delefele był w polu karnym kiedy Leno wznawiał od bramki, a to on zabrał piłkę Sokratisowi - VARowcy nie poinformowali o tym sędziego głównego). Ile w tym winy Emerego, a ile nie?







