Ja zbliżam się do końca The Office. Kiedyś oglądałem pojedyncze odcinki, ale teraz jadę całość sezon po sezonie. Nie wiedziałem, że kiedyś to przyznam, ale to jest lepsze od Przyjaciół. Carell jest genialny, nie tylko śmieszy, ale w sumie cała ta postać rozpaczliwie szukająca przyjaźni i miłości jest też często bardzo smutna. Nie każdemu przypadnie do gustu forma tego serialu jako takiego jakby dokumentu, ale dla mnie to czyste złoto.








