Ja tylko przypomnę, że Marcinek jest po studiach socjologicznych ( zaocznych? ), więc nie dziwcie się jaki poziom reprezentuje, i nie oczekujcie zbyt wiele. Nie dyplom ( nawet zaoczny? ) zdobi człowieka, dobrych manier i kultury osobistej uczy się gdzie indziej. Jeden jest kulturalny sam z siebie, drugi gdy mu za to zapłacą. Ot różnica.
A czy ty stanąłeś kiedyś przed takim wyborem? Albo ktoś z twoich bliskich? Skąd wniosek, że np. dziecko z zespołem downa skazane jest na "gównożycie"?
Moja koleżanka pracuje w WTZ (warsztat terapii zajęciowej). Ma 37 lat. Nie może mieć dzieci. Razem z mężem adoptowali 8-miesięczną dziewczynkę zespołem downa. Stworzyli jej "gównożycie" o jakim ty możesz tylko pomarzyć.
Moja kuzynka ma trójkę dzieci. Córka, syn, syn. Środkowe dziecko urodziło się z zespołem downa. Ani przez myśl im przeszło usuwać ciąże. Dzieciak ma super życie. Czasami odbierałem go z tej placówki. Kilkanaście dzieciaków z zespołem. Nie zauważyłem na twarzach ich rodziców "gównożycia". To samo na twarzach jego terapeutek i terapeutów. Mili, życzliwi, odpowiednio wykształceni (bez urazy), nie z przypadku (bez urazy) ludzie lubiący swoją pracę.
Dążę do tego, że nie dla wszystkich to jest dylemat, chyba że oceniasz swoją miarą.



