Bez inwestycji nie będzie żadnej jakości, wyników, oglądalnośći ani dochodów. Futbol to produkt marketingowy. FIFA w rezerwie budżetowej pod koniec ostatniego czteroletniego cyklu miała 2,9 mld $, skąd na kobiecy futbol przeznaczyła na następne cztery lata 1 mld $ czyli ponad 30% wypracowanych przez siebie pieniędzy. NIkt w świecie futbolu nie topi takich sum w filantropijne projekty - "...a macie pograjce sobie i dajcie nam spokój". Ta inwestycja przyniesie zysk bo pieniądze idą na budowanie profesjonalnej dyscypliny sportu opartej na globalnej bazie kibiców mających oferowany komercyjno-rozrywkowy produkt rozgrywek, transmisji, koszulek, kubkow i innych dupereli, które napędzają koninkturę. W Australi ostatnio kibice (wszycy - nie tylko kobiecej piłki) oburzyli się na brak dostępu do replik nowej serii wyjazdowych koszulek kobiecej reprezentacji (problemy z zapopatrzeniem z powodu covid19) zaraz poleciały za to głowy a szef zwiazku musiał za to przepraszać. Tam produkt pt. kobieca piłka jest reklamowany w mediach od ponad dekady i dlatego zaczyna przynosić zyski. Amerykanki robią to od lat 70' kiedy na nowo zaczął się futbol kobiet (w latach 20' ubiegłego wieku dzisiątki tysięcy ludzi oglądało kobiecą piłkę w Europie), stąd ich kadra jest prowadzona jak produkt wymierzony w sukcess i dlatego tak zarabia.myhalek_acm pisze: ↑23 wrz 2020, 10:01Inna sprawa jest taka, za co ma byc to finansowanie? Jakie generują dochody, ile osób obejrzało wczoraj mecz Polek z Czechami. W skrócie dawać pieniądze za nic ? Dla 99,9 % społeczeństwa kobieca pilka mogłaby nie istnieć i nikt by nie zauważył.
Reprezentacja Kobiet w Polsce jest anonimowa dla przeciętnego Kowalskiego/ej bo nikt tego nie promuje. PZPN ma to w statucie, ale co z tego skoro szerszą politykę odnośnie nowej dyscypliny sportu trzeba zmieniać u podstaw. Na stanowiskach decyzyjnych począwszy od wojewódzkich ZPN po komisje PZPN przedstawiciele kobiecego futbolu stanowią 1-2% delegatów. Na co oni mają mieć wpływ? Pomimo reform, które ruszyły w zeszłym roku to co u nas się dzieje w kobiecej piłce to wciąż amataorka.
Czesi wybudowali narodowe centrum szkoleniowe dla swojej kadry kobiet, zatrudnili fachowców, którzy w ostatniej dekadzie jeździli po kraju dokonując selekcji, wybierając i rozwiając talenty w połączeniu z profesjonalnym zapleczem klubowym oferowanym przez Spartę i Slavię Praga. Nie muszę chyba mówić ile dzisiątek milonów ich to kosztowało w ostatnich latach. Na płaszcyźnie medialnej stworzyli #holkytaky - jeden hasztag, który z miejsca indentyfikuje reprezentację dla wszystkich kibiców. Prawie 500 tysięcy osób śledzi konto youtube ich bramkarki - to 5% populacji Czech.
Ponad 300 tysięcy dzieci gra w Pucharze Tymbarku z tego 30% to dziewczynki - gdzie znikło te 100 tysięcy narybku? Do 13-14 roku życia jeszcze mają szanse gry w drużynach mieszanych loklalnych klubów.... a potem nic. Zero. Kilka kobiecych szkółek na skalę kraju, brak kadr, brak programu, brak perspektyw... 99% z nich rezygnowało nie widząc sensu w kontynuowaniu tego sportu.
To jest temat na całkiem inną dyskusję, który wcześniej czy później będzie poruszany na szczeblu FIFA. Obecnie warunki są jakie są i obowiązują wszystkich po równo, a kobiece mecze grane na dużych bramkach i boiskach są - w miejscach gdzie wzięto się za to na poważnie - tak samo emocjonującymi widowiskami jak każda inna dyscyplina sportu. W ostatniej dekadzie ze względu na postępująca profesjonalizację kobiecego futbolu znacznie wzrosła siła piłkarek oraz szybkośc rozgrywania spotkań i co najważniejsze wciąż rośnie. Doświadczenia męskiego futbolu sięgają 100 lat, a nauka na usługach sportu dzięki $$$ towarzyszy tam przez ostatnie 50. Ilośc zmian oraz ulepszeń jest ogromna. Kobiecy futbol dopiero raczkuje na tym polu.myhalek_acm pisze: ↑23 wrz 2020, 10:01Jeżeli kobieca pilka ma mieć jakiś sens to trzeba primo : zmniejszyć boisko, zmniejszyć bramki bo na męskiej to wygląda pokracznie. Wyobrażacie sobie damska siatkówkę na męskiej siatce ? To samo jest w WNBA linie sa inaczej rozłożone. I wtedy da się to ogladac. Inaczej to po prostu parodia i wynika to ze zwykłych biologicznych ograniczeń.



