Widzę że w tym temacie i nie tylko pada nieuczciwe szufladkowanie Maradony jako kogoś gorszego ze względu na to że był ćpunem. Z racji że większość z was narkotyki widziała co najwyżej w serialach na Netflixie i filmach instruktażowych na lekcjach WOSu, chciałbym się z wami podzielić jedną bardzo prostą życiową obserwacją którą jako osoba wiele lat obcująca z ćpunami zauważyłem:
Znałem wielu ludzi którzy byli ćpunami i byli dobrymi ludźmi.
Znałem wielu ludzi którzy byli ćpunami i byli przy tym inteligentnymi, odnoszącymi sukcesy ludźmi.
Znałem też wielu ludzi którzy byli nie ćpunami i byli złymi ludźmi.
Znałem też wielu ludzi którzy byli nie ćpunami i byli dzbanami bez żadnych życiowych sukcesów.
Także ja sam wielokrotnie spotykam się tu na forum z przytykami nazywającymi mnie ćpunem bądź bagatelizujących moje zdanie słowami że mam "przejaraną głowę" lub że "trzeba była dużo staffu wypalić żeby coś takiego napisać". Co ciekawe, tego typu teksty najczęściej lecą ze strony osób, które same nadużywają alkoholu i z wielkim prawdopodobieństwem mają o wiele bardziej przeżartą głowę, niż ja który alko w ogóle nie pije i raz na kilka tygodni zapale sobie jointa.
To że ktoś jest ćpunem, jaraczem czy alkoholikiem, wcale nie oznacza że jest od ciebie głupszy, serdeczniejszy czy mniej honorowy. Zanim zaczniecie oceniać kogoś jakim jest człowiekiem przez jego stosunek do używek, spójrzcie w lustro i odpowiedzcie sobie czy czasem rozmówca bądź ktoś kto to czyta sam nie mógłby was ocenić w ten sam sposób. Jak pisałem powyżej - ja sam jestem osobą niepijącą i czasem aż nie mogę uwierzyć w żenadę, jaką na forum prezentują co niektórzy swoimi alkoholickimi wpisami. Czy jednak szufladkuję ich z tego powodu i w innych dyskusjach bagatelizuję ich opinię słowami w stylu "pewnie sporo wypiłeś żeby napisać coś takiego"? Nie, ponieważ po pierwsze potrafię rozdzielić kwestię skłonności do danych używek z resztą życia, zaś po drugie potrafię spojrzeć na samego siebie samokrytycznie i potraktować rozmówcę w sposób empatyczny.
Niech ten zdecydowanie dłuższy post niż zamierzałem będzie hołdem dla Diego. Możecie pisać że wpędził się przedwcześnie dragami do grobu - i będziecie mieli rację. Możecie pisać że skłonnością do dragów ukrócił sobie karierę - i będziecie mieli rację. Ale tłumaczenie i krytykowanie każdego jego negatywnego zachowania tym że był ćpunem jest niesłuszne i nieuczciwe - zarówno względem niego, jak i względem was samych. Skłonność da dragów, jarania czy alkoholu z pewnością niesie ze sobą wiele negatywnych rzeczy i można nim tłumaczyć wiele negatywnych zachowań, ale nie jest powodem żeby marginalizować taką osobą w każdym aspekcie życia. A wielu z was to robi, sami będąc jednocześnie niezdefiniowanymi alkoholikami.



