Najbardziej podbało mi się zachowanie Rooney'a...chłopak przez cały czas, mimo częstych zaczepek ze strony graczy Benfici, utrzymywał fason..żadnych sprzeczek, kłótni..nic z tych rzeczy..chociaż było widać, że zaraz chyba rozsadzi go ta złość...może podziałały na niego słowa bodajże sir Charltona, który porównał go nawet przed meczem do ś.p. Besta..porównanie nad wyraz ryzykowne..ale czego się nie robi dla tego szumu w bulwarówkach..
Dla mnie najlepszymi sposród graczy ManU byli właśnie Wayne, który momentami grał za trzech graczy, przechwytując piłke i samodzielnie wyprowadzając akcje...i drugim piłkarzem godnym podkreślenia jest oczywiście wielki Edwin Van der Sar...i nieraz podkreślałem, że jest on moim idolem piłkarskim niezmiennie od przeszło 9 lat...mimo swojego wieku zachowuje motoryke i świeżość umysłu taką, że niejeden młodzian mógłby mu tylko pozazdrościć...no i jest Holendrem z krwi i kości
Pozdrawiam





