to mi przypomina wejście van Gaala, też człowiek liczył na dużo od początku, a pierwsze mecze to był jak liść w ryj. Dopiero z czasem to zaczęło jakoś działać i końcówkę to już mieliśmy przyjemną w pierwszym sezonie.
Od tego Haga oczekuję więcej mimo wszystko, ale czas jest kluczowy.






