to akurat głupota, bo dla piłkarzy to jest sukces. Ich interesuje wynik i to, że mogą raz jeszcze się pokazać, Szczęsny gra turniej życia, więc dla niego każdy kolejny mecz to w ogóle jest zajebista sprawa, w takiej formie to musi być satysfakcja utrzymywać drużynę przy życiu. Lewemu wypominano, że zawala turnieje i nie awansujemy, gość strzelił gola na wagę awansu - mimo całego wkurwu im się nie dziwię.
Ale ja mam straszny dysonans, bo awans to awans, ale oglądanie naszej kadry nie przynosi żadnej przyjemności - bo to mieszanina strachu i obrzydzenia. Strachu pod naszą bramką i obrzydzenia, bo te mecze ogląda się okropnie. No trudno się cieszyć, bo w niedzielę znów będzie to samo - wchodzenie rywala w pole karne i modlenie się, żeby jakoś nie wpadło. Oglądanie gości, którzy nie umieją podać piłki, nie jest przyjemne. A jednak to Polska i trzeba oglądać, życzyć wygranej, ale to po to, żeby znów czuć wstyd i zażenowanie po kolejnym meczu. Pojebana sprawa.



