FC Barcelona (zbiorczy) (cz.2) - Strona 63

Wszystko o piłce nożnej w Hiszpanii: La Liga (Primera Division), Zawodnicy, Kluby (FC Barcelona, Real Madryt, Atletico Madryt) | Reprezentacja Hiszpanii | Transfery, Wyniki, oraz inne wydarzenia związane z hiszpańską piłką.
ODPOWIEDZODP
×

Co wygra w przyszłym sezonie Barcelona?

1. Mistrzostwo
7
23%
2. Mistrzostwo i CdR
2
7%
3. Ligę Mistrzów
0
Brak głosów
4. CdR
2
7%
5. Mistrzostwo i Ligę Mistrzów
4
13%
6. Puchar Gampera, czyli nic :)
15
50%
Awatar użytkownika
vakabayashi
Lider Drużyny
Lider Drużyny
Posty: 1419
Rejestracja: 22 gru 2005, 14:09
Reputacja: 0

Post Wyświetl pojedynczy post autor: vakabayashi » 13 lut 2006, 0:26

Toudinho pisze:ale takie coś klasa klasa i jeszcze raz klasa.
Ale jak pięknie z jakim wyczuciem jak elegancko podało tą piłke do Villi. "Stadiony świata" :lol:

Awatar użytkownika
Mentor
Zajebiaszczo
Posty: 16481
Rejestracja: 28 lut 2005, 13:15
Reputacja: 18

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Mentor » 13 lut 2006, 1:19

Smithu pisze:Brawo znakomity mecz, widac wysoka forma calej druzyny stanowiacej nierozelwalny kolektyw, bardzo szeroka i niesamowicie zgrana lawke rezerwowych, popisali sie tez zawodnicy ktorzy zastepuje podstawowych graczy zespolu, genialne spoktanie rozegral bramkarz, szkoda tylko ze sedzia byl slepy, a E2 nie ustrzelil nic w 10 stuprocentowych okazjach.


Slowem: Żenada
Pozdro Smithu. Obejrzyj mecz i napisz coś!
Chodziło mi o to, że zagraliśmy dużo lepiej niż Real w ostatnich spotkaniach, ale to nie jest powód do dumy nawey w sumie więc cicho :roll:
Łukasz[ACM] pisze:A Smithu ma racje bo Barca zagrała słabo i oglądałem skrót w którym Eto sporo marnował...
Co to za skrót był :shock: Eto'o nie miał okazji nawet więc nic nie marnował, ale co tam. Warto napisać jakąś bajkę zawsze.
Łukasz[ACM] pisze:Widać wyraźnie że Barca bez Roniego z wielkimi drużynami wygrywać nie potrafi, jeszcze brak Eto i nie istnieją...
Nie istnieją. Nie istnieją. Nie istnieję. Dzisiaj nie byli gorsi, ale co tam. Nie istnieją. Nie istnieją. Bo tak piszą Ci którzy nie widzieli meczu. Nie istnieją. Nie istnieją.
Szerszen pisze:i musze powiedziec, ze z Valencja grali o niebo lepiej, choc od przez prawie 60min grali bez podstawowej linii pomocy.
W czym okazywała się ta lepsza gra Valenci? W tym, że mieli kilka okazji? Barcelona też. W I połowie była szansa Gio, głowka Marquez (Canizares wybił z linii bramkowej) strzał van Bommela i główka Ezquerro + to o czym zapomniałem bo jeszcze pijany i sfrustrowany jestem. W II połowie była setka Henki i Ezquerro przede wszystkim a także dwa rzuty wolne z dobrej odległości. Mniej pewnych akcji nie liczę bo i po co. Valencia zagrała dobrze. Tak jak i Barca. Valdes ustalił wynik.

Napisze coś więcej jutro. Albo wcale.

Dzięks Valdes (cobym nie zapomniał).

Awatar użytkownika
stan_mic
Pierwszy Skład
Pierwszy Skład
Posty: 322
Rejestracja: 17 lip 2005, 20:03
Reputacja: 0

Post Wyświetl pojedynczy post autor: stan_mic » 13 lut 2006, 3:04

Niggaz pisze:Eto'o nie miał okazji nawet więc nic nie marnował
Tylko o kim to dobrze świadczy?O Eto'o, że niepotrafi znaleźć się w dogodnej sytuacji, bądź jej sam stworzyć? czy o jego kompanach z drużyny, że mu w żaden sposób niepotrafili pomóc??

A co do meczu to niema tak naprawdę podstaw do hura optymizmu dla kibiców Real'u...mecz niepokazał wielkiej słabości Barcy, bo poprostu niemógł. Porażka z taką drużyną jak Valencia nikomu ujmy nieprzynosi, może za to martwić już kibiców Barcy brak pewności gry w meczach, w których niewystępują jej największe gwiazdy...można wręcz odnieść wrażenie, że gdyby nie R10, E2, czy Messi drużyna ta niemiała by większych szans na tytuł,...ale czy inaczej jest z innymi drużynami??? W końcu to liderzy mają błyszczeć i wygrywać mecze, a reszta zespołu musi im w tym jak najlepiej pomóc.

Mnie oczywiście cieszy zmniejszenie straty grupy pościgowej do Barcy, ale jeśli drużyna ta będzie grać "mądrze" to (niestety) niepowinna odebrać sobie szans na mistrzostwo

Awatar użytkownika
MARTINIO_VCF
Podawacz Piłek
Podawacz Piłek
Posty: 5
Rejestracja: 06 lut 2006, 18:05
Reputacja: 0

Post Wyświetl pojedynczy post autor: MARTINIO_VCF » 13 lut 2006, 5:24

CF VALENCIA powolutku pnie sie w góre...od 9 listopada są niepokonani w lidze,a wieczorkiem pokazali jak na stojąco,luzie i bez wiekszego wysiłku,oszczedzajac siły na kolejne spotkania mozna pokonac Barcelone!
Nie masz wymaganych uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego posta.

Awatar użytkownika
el_loko
Trampkarz
Trampkarz
Posty: 33
Rejestracja: 01 sty 2006, 10:07
Reputacja: 0
Lokalizacja: Poznań

Post Wyświetl pojedynczy post autor: el_loko » 13 lut 2006, 7:28

Nie rozumiem radosci kibicow Realu.
No chyba teraz bedzie im zdecydowanie trudniej zajac 2 miejsce, latwiej bylo dogonic Realowi Ches niz teraz Barcelone.

A co do meczu, jesli ktoś nadal uwarza, że obecnie w Hiszpanii jest jakiś lepszy napstnik niz Villa niech sie uda do okulisty, badz psychoanalityka. Jedynie Torres obecnie gra na podobnym poziomie.

Ach pamietamNie rozumiem radosci kibicow Realu.
No chyba teraz bedzie im zdecydowanie trudniej zajac 2 miejsce, latwiej bylo dogonic Realowi Ches niz teraz Barcelone.

A co do meczu, jesli ktoś nadal uwarza, że obecnie w Hiszpanii jest jakiś lepszy napstnik niz Villa niech sie uda do okulisty, badz psychoanalityka. Jedynie Torres obecnie gra na podobnym poziomie.
W czym okazywała się ta lepsza gra Valenci?
No generalnie, w tym, że my strzeliliśmy bramke a wy nie. A to w piłce nożnej podstawowa różnica.

Amunt Ches

Awatar użytkownika
limansky
Kluczowy Zawodnik
Kluczowy Zawodnik
Posty: 1003
Rejestracja: 03 sie 2005, 22:13
Reputacja: 0
Lokalizacja: Miasteczko Bogów

Post Wyświetl pojedynczy post autor: limansky » 13 lut 2006, 8:24

MARTINIO_VCF pisze:a wieczorkiem pokazali jak na stojąco,luzie i bez wiekszego wysiłku,oszczedzajac siły na kolejne spotkania mozna pokonac Barcelone!

Po pierwsze [*]. Po drugie jak można wogóle pisa takie głupoty?! Gdyby Blaugrana miała chociaż Messiego, albo Deco, myślę że wynik byłby diametralnie inny. Valencia na stojąco :lol:. Dobra beka od rana.

Awatar użytkownika
Pisakk
Wraca do meritum
Posty: 3047
Rejestracja: 03 mar 2004, 22:54
Reputacja: 0
Lokalizacja: Moherowe miasto - Częstochowa

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Pisakk » 13 lut 2006, 9:19

Smithu pisze:szkoda tylko ze sedzia byl slepy

Czy mógłbyś wyjaśnić Smithu o co chodzi? Rozumiem, że skoro Twój post jest ironiczny to ta część też jest ironiczna. W takim razie nie wiem co chcesz od pracy sędziego? Jeśli ktoś miałby się skarżyć to kibice Valencii. W końcówce meczu wg mnie powinien być rzut karny dla Valencii, gdy po rajdzie Aimara na linii pola karnego wszedł w niego bodajże Beletti, a sędzia nic nie odgwizdał. Ale wybaczam mu bo ostatecznie wygrali.
Niggaz pisze:W czym okazywała się ta lepsza gra Valenci?
Zgodzę się, że Barca przez większą część prowadziła grę, ale czy Valencia była zespołem słabszym? Moim zdaniem nie. To wynikało z jej taktyki. Mieliśmy oddać Barcie inicjatywę i sami szukać szansy w kontrach. I to w 100% wypaliło. Z tych groźnych sytuacji które wymieniłeś ja bym zwrócił uwagę tylko na strzał głową Marqueza i sytuację Larssona - jako na sytuacje rzeczywiście groźne. Bo po przeczytaniu Twojego postu Niggaz jeszcze ktoś by odniósł wrażenie, że Barca co chwile bombardowała bramkę Canizaresa :wink: . A tak przecież nie było dzięki świetnej grze obronnej Valencii, która mimo braków prezentowała (i prezentuje) się jak za dobrych czasów Beniteza.
MARTINIO_VCF pisze:od 9 listopada są niepokonani w lidze,a wieczorkiem pokazali jak na stojąco,luzie i bez wiekszego wysiłku,oszczedzajac siły na kolejne spotkania mozna pokonac Barcelone!

Mogliśmy wystawić tylko Canizaresa co by bez większego wysiłku, oparty o słupek dograł mecz do końca i Ville, aby na "stojąco i luzie" strzelił zwycięską bramkę...Tak, to by wystarczyło...Po co wystawiać aż 11 zawodników :roll:

Stary oglądałeś mecz? Jakie na stojąco, jakie na luzie?
Rotnok pisze:Gdyby Blaugrana miała chociaż Messiego, albo Deco, myślę że wynik byłby diametralnie inny.

Gdyby Valencia miała chociaż Ayalę, albo Vicente, myślę że wynik byłby diametralnie inny. Pogdybać fajna rzecz... :roll: :hardkor:

Awatar użytkownika
Janio
Boondock Saint
Posty: 1037
Rejestracja: 26 lut 2005, 16:22
Reputacja: 0
Lokalizacja: Polska

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Janio » 13 lut 2006, 9:23

Smithu pisze:Brawo znakomity mecz, widac wysoka forma calej druzyny stanowiacej nierozelwalny kolektyw, bardzo szeroka i niesamowicie zgrana lawke rezerwowych, popisali sie tez zawodnicy ktorzy zastepuje podstawowych graczy zespolu, genialne spoktanie rozegral bramkarz, szkoda tylko ze sedzia byl slepy, a E2 nie ustrzelil nic w 10 stuprocentowych okazjach
Łukasz[ACM] pisze:Widać wyraźnie że Barca bez Roniego z wielkimi drużynami wygrywać nie potrafi, jeszcze brak Eto i nie istnieją...
Toudinho pisze:Dziś było widać ile znaczy dla druzyny Ronaldinho bez niego i Eto'o nie strzela, mam nadzieje że nasza federacja przedłuży Ronaldinho kare a nasi sedziowie jeszcze nie raz pokaża czerwo Ronaldinho
:shock: :shock: :shock:

Ja rozumiem, że dzieci na podwórku zauważają tylko nieobecność Ronaldinho, ale jeżeli ktoś ogląda przynajmniej co drugi mecz Blaugrany powinien wiedzieć, że brak Xaviego i Deco (o Messim i Giulym już nie wspominając) burzy cały porządek gry w środku pola, który stanowi o sile Dumy Katalonii. Brak jednego czy dwóch z tych graczy nie miałby IMHO tak dużego wpływu na wyniki, ale czy naprawdę tak trudno zrozumieć, że zabrakło ich wszystkich jednocześnie :roll:

Kolejna sprawa - rezerwowi Barcy jak na tak duże wymuszone zmiany zagrali naprawdę poprawnie - utrzymali tradycyjną przewagę posiadania piłki na poziomie ok. 65-35, a brakło tylko indywidualnych umiejętności i błysku geniuszu Dinho, Leo, Deco, czy Xaviego żeby przekuć tę przewagę na sytuacje bramkowe.

To Barcelona prowadziła grę, a Valencia w zasadzie grała to samo co większość zespołów La Liga przeciwko nam - kontry, kontry, kontry... Odbiór i dłuuuga piła na Villę :roll: Gratuluję samopoczucia wszystkim, którzy (nie oglądając nawet zapewne meczu) opowiadają o dominacji Valencii w tym meczu...

I na koniec - gdyby nie asysta Valdesa Barca bez pięciu graczy podstawowego składu najprawdopodobniej wywiozła by z boiska wicelidera cenny remis. VV po prostu zmarnował wysiłek kolegów i powinien dostać od Ryja i Puyola taki opierdol, żeby następnym razem wypieprzał piłkę choćby na aut zamiast bawić się w krótkie podanka przy napastnikach rywali :evil: Żeby to jeszcze był pojedynczy przypadek, ale on tak zagrywa średnio raz na kilka meczy tylko czasem ma fart i nie kończy się to utratą gola.

Podsumowując - Barca zagrała o niebo lepiej niż z Atletico - w dodatku na wyjeździe, z wiceliderem rozgrywek i w jeszcze bardziej okrojonym składzie. Przewaga stopniała co prawda do 6 punktów, ale teraz wracają Dinho, Deco, Messi, Giuly, a niedługo również Motta (o którego braku zapomniałem :wink: ) i po prostu trzeba znowu zacząć wygrywać mecze :?

PS. Co do bezmyślnych zarzutów o słabszą grę zmienników - ciekawe jaki klub ma taką ławkę rezerwowych żeby móc zastąpić pięciu graczy światowego formatu jednocześnie nieobecnych. To jest niewykonalne - można co najwyżej zminimalizować obniżenie jakości gry... Inaczej na ławce musieliby siedzieć zawodnicy równie wyśmienici co ci grający w pierwszej jedenastce - a jak wiadomo gwiazdy nie bardzo lubią grzać ławę :?


EDIT
Pisakk pisze:Gdyby Valencia miała chociaż Ayalę, albo Vicente, myślę że wynik byłby diametralnie inny. Pogdybać fajna rzecz...
Pisakk myślę, że brak Ayali i Vicente nie znaczy tyle dla stylu gry Valencii (kontra, kontra, kontra :wink: ) co brak Deco, Dinho, Xaviego i Messiego dla Barcy :?

Awatar użytkownika
j1mmy
30+
30+
Posty: 5755
Rejestracja: 29 paź 2005, 16:54
Reputacja: 777

Post Wyświetl pojedynczy post autor: j1mmy » 13 lut 2006, 10:40

Opowiadanie to dyktuje adkowi ;) tak w ramach naszej niedawnej dyskusji :

12.2.3459

Gdzieś w odległej galaktyce tysiące lat świetlnych od ziemii.

Admirał Rijkaard wpatrywał się z konsternacją w ekran taktyczny nerwowo postukując palcami w blat.
Stan jego floty wcale nie wyglądał dobrze. Miesiące ciężkich walk wewnętrznych mających na celu zdobycie
poparcia jego wysokości Króla imperium Iberyjskiego kosztowały go życie wielu wspaniałych ludzi.
-Dlatego muszę dziś wygrać. Ta jedna bitwa dziś przypieczetuje moje zwycięstwo w wojnie domowej będe wreszcie
mógł przegupować flote i udeżyć na tych niegodziwców z Albionu co są finansowani przez gidlię energetyczną.
Tylko zbombarduję układ Mestalla i do domu.

Jego rozwazania zostały przerwane przez oficera taktycznego:

-Admirale nasze sondy wskazują na to , że przeciwnik nas oczekuje. Jak wskazują raporty zajeli dogodne miejsca
obronne w układzie i wygląda na to, że nie sprzedadzą skóry tanio.
- Tak no cóż mogliśmy się tego spodziewać, nikt chyba nie liczył ze druga najsilniejsza frakcja w okolicy
pozwoli zdobyć ich dom bez walki.
-Rozkazy Admirale??
- za 10 minut odprawa taktyczna u mnie, niech zgłoszą się kapitanowie:

Victor Valdes
Oleguer Presas
Rafael Marquez
Carles Puyol
Giovanni van Bronckhorst
Edmilson
Mark van Bommel
Andres Iniesta
Ludovic Giuly
Samuel Eto'o

reszta niech czeka w odwodzie, ogłosić alarm bojowy 2 stopnia, czas kontaktu z przeciwnikiem 8h


Jakiś czas później w sali konferencyjnej zebrał się sztab odpowiedzialny za atak.
Wszyscy byli maksymalnie skoncentrowani, wiedzieli że ta bitwa może przesądzić
o wszystkim i będa mogli wrócić do domu jako zwycięzcy. Jednakże byli zmęczeni ostatnie walki z formacjami z
Stolicy i oraz systemu Zaragoza kosztowały ich oddział superdrednaughtów dowodzony przez komandora Ronaldinho oraz
super nowoczesny oddział niszczycieli wspomagających dowodzonych przez młodego kapitana Leo, który cudem uniknął śmierci.
Brak oddziału krązowników liniowych pod dowództwem Deco był też ogromnym ciosem
chyba nawet wiekszym niż ten jakiego doznali na początku walk kiedy stracili ruchome twierdze KontrAdmirała Xawiego.

Rijkaard zasiadł za stołem spojrzał po swoich dowódcach chowając w sercu troski wypisane na ich twarzach.
Zaczał spokojnie:

-Panowie wszyscy wiemy jak wygląda nasza sytuacja, spora część naszej floty jest uszkodzona, inne formacje odzyskują
dopiero siły i wigor po walkach w galaktyce PNA-6 ale ta bitwa może przesądzić o wszystkim ,
więc postarajmy się ten ostatni raz i skopmy im tyłek. Z racji tego, że brakuje nam większości sił wspomagających Kontradmirała E2
bedziemy musieli improwizować. Kapitanowie Valdes, Presas, Marquez i Puyol bedą stanowili zaplecze dla statku flagowego, Admirale e2
pan i pana ludzie spróbujecie związać w wakę trzon sił obronnych przeciwnika, w ten sposób mysleli ze to pan ma bombowce mające zniszczyć infrastrukturę
Tymczasem my spróbujemy zaatakować z drugiej lini krążownikami, które nie będa narażone na zmasowany atak wroga.
Szczegółowy plan taktyczny został przesłany na wasze statki. Dziękuje wam za uwagę i powodzenia!

---------------------------- -------------------------------


10 godzin później Armada statków wyszła z nadprzestrzeni ogłupiając wszystkie systemy ostrzegawcze w systemie Mestalla.
Jednak obrońcy byli przygotowani. Dla nich to była bitwa o wszystko, bo bronili własnych domów i rodzin.
Nic nie wskazywało na to , że bedzie to bitwa z relatywnie małymi stratami.
Losy bitwy przechylały się to raz na jedną raz na druga stronę, jednakże jak się okazało determinacja obronców była elementem kluczowym.
w ciągu pierwszych godzin kiedy to lontiskowce wciąż atakowały oddziały kapitana Valdesa, który to bardzo sprytnie sciągał coraz wieksze siły przeciwnika na siebie.
Pozwoliło to oddziałom Marqeza przeprowadzić próbę szaleńczego ataku na planetę, który przyniósl by rozstrzygnięcie gdyby nie fakt że bomby zrzucone na planetę zostały zatrzymane przez forty orbitalne,
nieudało się. Tak naprawde tego co stało się w 41 godzinie bitwy nie przewidział nikt. Kapitan valdes zauważył nadazającą się
okazję zbombardowania planety wroga i postanowił zaryzykować, w wyniku tego odsłonił statek flagowy Rijkaarda, który został bardzo mocno uszkodzony przez wracający oddział lotniskowców Villa d.
Jak się okazało uszkodzenia statku flagowego uniemozliwiły przełamanie impasu, mimo pozniejszych prob atakow oddziałow komandora Larsona.
katalonskie oddziały wrocily pokonane do domu, a bitwa z albionczykami była niebezpiecznie blisko.


Zapraszam do komentowania byle z sensem :D. Przepraszam za krotki opis bitwy ale meczu nie widzialem[/i]

Szerszen
Skład C
Skład C
Posty: 62
Rejestracja: 31 mar 2005, 20:13
Reputacja: 0
Lokalizacja: Barcelona :)

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Szerszen » 13 lut 2006, 10:43

i musze powiedziec, ze z Valencja grali o niebo lepiej
W czym okazywała się ta lepsza gra Valenci?
Zle odczytales moje slowa. Napisalem, ze gra Barcy w meczu z Valencja byla znacznie lepsza od wystepu z Atletico Madryt a nie, ze Valencja grala lepiej.

Awatar użytkownika
krzychu212
Kluczowy Zawodnik
Kluczowy Zawodnik
Posty: 1036
Rejestracja: 19 lut 2005, 18:50
Reputacja: 0
Lokalizacja: ze Słupska
Kontakt:

Post Wyświetl pojedynczy post autor: krzychu212 » 13 lut 2006, 14:59

Jedyne słowa, które rzucają mi się na język są raczej niewskazane w miejscach publicznych. Mecz bardzo dobry. obie drużyny zasłużyły na remis i to byłby sprawiedliwy wynik. Im bardziej jestem przekonany że Valdes jest dobrym bramkarzem to on musi mi udowodnić, że chyba jednak dużo mu brakuje. Świetny mecz zagrał Puyol zdejmując efektownie piłki z nogi graczom Valencii. Gio też dobre spotkanie, szczególnie podobała mi się jego gra kiedy wszedł Sylvinho i Holender zszedłdo środka. Marquez poprawnie, w jednej sytuacji kiedy razem z Villą skoczyli do główki a piłkarz Valencii zwijał się z 'bólu' to myślałem że mu wywali plombe, tak sie zamierzył :D . Oleguer też nie najgorzej sobie radził z Guerrero (chyba tak ale nie mam pewności). Druga linia. Tak jak to powiedział Lechu Orłowski niepokazał za dużo dobrych zagrań. Parę razy zmieszałprzeciwnika i podawał, tylko że nie do przodu a w bok. Za moało prostopadłych piłek. MvB zagrał napewno lepiej niż w ostatnich spotkaniach ale tez niczym nie zachwycił. Tak samo Edmilson. Atak. Santi bez rewelacji ale stabilne, choć na tej newralgicznej pozycji akurat rewelacje by się przydały aby rozbić obronę drugiej drużyny tabeli. Giuly puki nie zszedł dużo wrzucał, lecz jego piłki nie dochodziły do celu. Larsson miał wyborną sytuację po genialnym podaniu od Belettiego. Gdyby strzelił to ciut wyrzej mielibyśmy zapewne weselsze miny. E2 nie zagrał na miarę oczekiwań. Brał na siebie ciężar rozgrywania akcji, ale on włąśnie powinien być bardziej z przodunękać co chwile tych Albiolów i Navarrów ale piłki żednej na nasze nieszczęście nie dostał. Po takich meczach nie moge się doczekać następnych żeby zmazać plamę. Betis musi dostać i to ostro. licze na sportową złość Ronaldindho, świerzość Messiego i Deco, wreszcie na wykorzystującego podania Eto'o.

Awatar użytkownika
Smithu
Lider Drużyny
Lider Drużyny
Posty: 1309
Rejestracja: 05 lip 2005, 9:32
Reputacja: 0

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Smithu » 13 lut 2006, 15:07

Niggaz pisze:Pozdro Smithu. Obejrzyj mecz i napisz coś!

Pf, nabijacz mnie poucza! :wink:
Niggaz pisze:Bo tak piszą Ci którzy nie widzieli meczu.
Blogoslawieni Ci ktorzy nie widzieli a wierza, czy jakos tak, a tak powaznie mecz juz ogladalem :roll:
el_loko pisze:Nie rozumiem radosci kibicow Realu.
Ja sie tam nie ciesze.
A co do meczu, jesli ktoś nadal uwarza, że obecnie w Hiszpanii jest jakiś lepszy napstnik niz Villa niech sie uda do okulisty, badz psychoanalityka. Jedynie Torres obecnie gra na podobnym poziomie.
To niby E2 nie jest zajebisty :/
Pisakk pisze:Czy mógłbyś wyjaśnić Smithu o co chodzi? Rozumiem, że skoro Twój post jest ironiczny to ta część też jest ironiczna. W takim razie nie wiem co chcesz od pracy sędziego? Jeśli ktoś miałby się skarżyć to kibice Valencii. W końcówce meczu wg mnie powinien być rzut karny dla Valencii, gdy po rajdzie Aimara na linii pola karnego wszedł w niego bodajże Beletti, a sędzia nic nie odgwizdał. Ale wybaczam mu bo ostatecznie wygrali.
Wiem widzialem, wyjasniam: Ironią w tym poscie posluzyl sie nad wyraz mocno, moze gdzies sie zagalopowalem. Po prostu chcialem sie odniec w jakism sensie do tego ze "Sedziowie sprzyjaja Realowi", "Federacja to Real" itp.
janiofcb pisze:Ja rozumiem, że dzieci na podwórku zauważają tylko nieobecność Ronaldinho, ale jeżeli ktoś ogląda przynajmniej co drugi mecz Blaugrany powinien wiedzieć, że brak Xaviego i Deco (o Messim i Giulym już nie wspominając) burzy cały porządek gry w środku pola, który stanowi o sile Dumy Katalonii. Brak jednego czy dwóch z tych graczy nie miałby IMHO tak dużego wpływu na wyniki, ale czy naprawdę tak trudno zrozumieć, że zabrakło ich wszystkich jednocześnie
Oj dzieci dzieci, boli nie? Jak tyle kontuzji, a inni Ci mowia ze to wina jednego playera :/
janiofcb pisze:To Barcelona prowadziła grę,
Z Saragossa tez prowadziliscie gre :/, z Chelsea w zeszlym roku tez prowadziliscie gre ...
janiofcb pisze:I na koniec - gdyby nie asysta Valdesa Barca bez pięciu graczy podstawowego składu najprawdopodobniej wywiozła by z boiska wicelidera cenny remis
Gdyby ...
Pisakk pisze:Gdyby Valencia miała chociaż Ayalę, albo Vicente, myślę że wynik byłby diametralnie inny. Pogdybać fajna rzecz...
... no wlasnie :D :lol:
janiofcb pisze:że brak Ayali i Vicente nie znaczy tyle dla stylu gry Valencii (kontra, kontra, kontra )
To styl Valencii, z tymi zawodnikami w skladzie znacznie lepszy ... Sa tak samo wazni dla Che jak Ronni i reszta przez ciebie wymienionych dla Barcy.

Awatar użytkownika
yazid^
Blanco Perfecto
Posty: 562
Rejestracja: 06 lut 2006, 16:08
Reputacja: 0
Lokalizacja: Pasłęk
Kontakt:

Post Wyświetl pojedynczy post autor: yazid^ » 13 lut 2006, 15:14

Barcelona zagrała nieźle, choć było pozbawiona całej podstawowej linii pomocy. I to właśnie brak zawodnika, który potrafiłby dobrze podać prostopadłą piłkę czy kierować akcje na skrzydła, zdecydowanie zabrakło. Jak widać, Eto'o (z pewnością zmęczony po PNA) jeśli nie dostanie dobrego podania, sam nie jest w stanie zbyt wiele zdziałać. Valencia zagrała doskonale taktycznie, to już nie pierwszy mecz, który pokazuje, że jeśli zagra się dość defensywnie z Barceloną, rozgrywając przy tym mądrze piłkę, można skarcić Katalończyków za ich (momentami zbyt) ofensywną grę :] Tak Barcelona poległa rok temu z Chelsea, Realem na Bernabeu i teraz z Saragossą i Valencią :] Co do błędu Valdesa - zdarzają się najlepszym, ale jemu dość często i to w najmniej odpowiednim momencie :]

Awatar użytkownika
kulekfcb
Lider Drużyny
Lider Drużyny
Posty: 1704
Rejestracja: 29 wrz 2004, 19:36
Reputacja: 0

Post Wyświetl pojedynczy post autor: kulekfcb » 13 lut 2006, 15:32

Smithu pisze:Z Saragossa tez prowadziliscie gre

My prowadziliśmy, i przegraliśmy przez błędy sędziego a Real?? bueheheheheh


Barcelona przegrała przez jeden bład, błąd pana VV. NIe zagrała słabo, nie zagrała tez wyśmienicie, szkoda, że zabrakło nam wspominanych już wyżej: Deco, Messiego i Ronniego a mecz ułożyłby sie zapewnie inaczej.

Smithu pisze:Po prostu chcialem sie odniec w jakism sensie do tego ze "Sedziowie sprzyjaja Realowi", "Federacja to Real" itp.
a tak nie jest??

Awatar użytkownika
Bienias
Vamos Blaugrana
Posty: 10284
Rejestracja: 16 maja 2005, 22:28
Reputacja: 677
Lokalizacja: Magna Wola Varsoviensis

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Bienias » 13 lut 2006, 17:19

Limit porazek w la liga zostal juz wyczerpany. teraz czas na zwyciestwa zaczynajac od Betisu...
a MvB powinien zaczac grac bo w innym przypadku w lecie opusci Barcelone.
po cichu licze na to ze Misza jednak do nas przejdzie a wlasnie Loczek w zamian przejdzie do malo technicznej ligi jaka niewatpliwie jest Bundesliga.
Co do VV to niech wrescie przestanie malpowac a wezmie sie za porzadny trening.
Mam nadzieje ze Valencia juz niedlugo zlapie jakis kryzysik, w przeciwnym razie liga bedzie dosc emocjonujaca do konca

ODPOWIEDZ

Wróć do „Hiszpania”