Ale to nie chodzi o to, że żyjesz sobie bez zakupów w niedziele więc jest git. Przez zakaz pracę straciło wiele osób, wiele mniejszych sklepów nie mogło konkurować z innymi, dodatkowo faworyzujemy jedną grupę bez powodu.
Tak jakby jedynym waszym argumentem było tylko to, że trzeba sobie zaplanować kupno bułek wcześniej albo zamrozić chleb i problem znika. Ja jebie ręce opadają. A studenci, którzy dorabiali na weekend i teraz nie mogą? A właściciele mniejszych sklepów, którzy sami nie mogą stanąć za ladą, a musi być właściciel?
Wywala Ci kran w niedziele i co? Trzeba było kupić kran na zapas? Czy mam zakręcić wodę i czekać do poniedziałku?



