Nie no, trochę klikbajtowy tytuł
Optymalnym wariantem jest 150-tysięczna armia zawodowa: 30-40 tysięcy obrony terytorialnej, 20-30 tysięcy dobrowolnej zasadniczej służby wojskowej i zbudowanie kilkusettysięcznej rezerwy - wskazał Siemoniak.
Imo Amerykanie im nie pozwolą na taki rozpierdol w wojsku jaki zrobili dekadę temu. Ale też niczego po za jakimś niezbędnym minimum się po nich nie spodziewam. No i kolejny raz przestawienie wajchy na europejski przemysł zbrojeniowy co niekoniecznie wyjdzie na plus.



