Mecz diametralnie różnił się w dwóch połowach.
W pierwszej części Wisła nie istniała prawie, tak jakby bez wiary w zwycięstwo... nic nie grali, a Cracovia dobrze sobie poczynała. Gol dla Pasów dosyć przypadkowy, po błędzie Stolarczyka. Nie za dużo sytuacji było, Cracovia przeważała.
W drugiej połowie to Wisła zaczęła atakować, wreszcie coś grać, co poskutkowało bramką Kłosa. Początek tej połowy był bardzo dobry, wiele sytuacji podbramkowych, niektóre akcje były ładne dla oka, ale z czasem było coraz gorzej. Nie dość że Baran dostał czerwo, to z przewagą Wisła nie mogła bramki strzelić
Bramki Błaszcza chyba nie było...
A zachowanie piłkarzy Cracovii było troche ... dziwne, Bojarskiego nawet śmieszne, co chwile do sędziego i mieli o wszystko pretensje
Ostre spotkanie, około 60 fauli w sumie było, czerwo, kilka żółtych...
Wisła powinna wygrać, ale jak sie tak gra, to nie ma szans.







