Książki - recenzje - Strona 17

Muzyka. Literatura. Prasa. Film. TV. Krótko mówiąc - Kultura. Wszystko co się dzieje w Polsce i na Świecie jest warte skomentowania. Polityka i wydarzenia. Dyskusje tylko na wysokim poziomie.
Awatar użytkownika
rymownik
Czerwony Diabeł
Posty: 786
Rejestracja: 14 lis 2005, 21:26
Reputacja: 0

Post Wyświetl pojedynczy post autor: rymownik » 17 mar 2006, 14:21

Jeśli chodzi o 'Kod Leonarda Da Vince' to książka nie jest taka zła. Mówiąc szczerze, to szybko ją pochłąnąłem i spodobała mi się. Było to jakieś pół roku temu. Owszem, ambitna ksiązka to nie jest, ale wciąga i łatwo się czyta. Idealna na odstresowanie.
berik pisze: Mi sie to wydaje nielogiczne, ale nikt tego nie sprawdzi Wink
Wskaż mi tutaj jakikolwiek brak logiki ;)
berik pisze:Nestety dla mnie az tak niespodziewane nie byly. Ja wiedzialem 50 stron wczesniej, to co pozniej zostalo napisan Confused
Gadaj zdrów. Zauważyłem, że próbujesz zdyskredytować tą książkę. Ok, masz do tego prawo ;) Ale takich głupot nie wypisuj.

Awatar użytkownika
Berik
Lider Drużyny
Lider Drużyny
Posty: 1634
Rejestracja: 26 wrz 2005, 23:39
Reputacja: 0
Lokalizacja: Rivendell

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Berik » 17 mar 2006, 15:57

genius pisze:Wskaż mi tutaj jakikolwiek brak logiki
No nie wiem czy mydlo w kostkach jest oplacalne i higieniczne w takim miejscu jak Luwr :wink: przeciez kazdy moze wejsc wziasc mydlo i wyrzucic.Z mydlem w plynie tak nie bedzie :D ale to jest tylko moje takie gadanie :wink:
genius pisze:Ale takich głupot nie wypisuj
Pisalem powaznie.POWAZNIE

Awatar użytkownika
rymownik
Czerwony Diabeł
Posty: 786
Rejestracja: 14 lis 2005, 21:26
Reputacja: 0

Post Wyświetl pojedynczy post autor: rymownik » 17 mar 2006, 16:08

berik pisze: No nie wiem czy mydlo w kostkach jest oplacalne i higieniczne w takim miejscu jak Luwr Wink przeciez kazdy moze wejsc wziasc mydlo i wyrzucic.Z mydlem w plynie tak nie bedzie Very Happy ale to jest tylko moje takie gadanie Wink
No właśnie - nie wiesz. Zwróć uwagę na to, że Francja jest krajem bardziej cywilizowanym od Polski i nikt by stamtąd mydła nie wyniósł. Zresztą jeżeli najbardziej zainteresowałeś się mydłem, to nie ma co polemizowac.
berik pisze: Pisalem powaznie.POWAZNIE
To nie zmienia faktu, że napisałeś głupotę. Jasnowidzu :roll: ...

Awatar użytkownika
Berik
Lider Drużyny
Lider Drużyny
Posty: 1634
Rejestracja: 26 wrz 2005, 23:39
Reputacja: 0
Lokalizacja: Rivendell

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Berik » 17 mar 2006, 16:12

genius pisze:To nie zmienia faktu, że napisałeś głupotę. Jasnowidzu Rolling Eyes .
Kazdy ma inne zdanie.Dla mnie Dan Brown i jego ksiazeczka nie prezentuja zadnej wartosci

genius pisze:Zresztą jeżeli najbardziej zainteresowałeś się mydłem, to nie ma co polemizowac.
NIe. Nie najbardziej.Ale czy nie mozna sie doszukiwac jakichs skrytych czynnikow?

Awatar użytkownika
rymownik
Czerwony Diabeł
Posty: 786
Rejestracja: 14 lis 2005, 21:26
Reputacja: 0

Post Wyświetl pojedynczy post autor: rymownik » 17 mar 2006, 16:21

berik pisze:Kazdy ma inne zdanie.Dla mnie Dan Brown i jego ksiazeczka nie prezentuja zadnej wartosci
Nie dysskutujemy o Danie Brownie i nie dyskutowaliśmy. Do tej pory skupialismy się na Twoich zdolnościach przewidywania. Nie ma sensu dalej tego ciągnąć.
berik pisze: Ale czy nie mozna sie doszukiwac jakichs skrytych czynnikow?
Czynnik? Inaczej rozumiem to słowo, ale ok ;)


Dan Brown stworzył książki dla szerokiego grona czytelników. Nie dla miłośników sensacji i kryminałów, tylko dla wszystkich. Łatwo je się czyta, wciągają - gwarantuje to zainteresowanie większej ilości czytelników. Dla prawdziwych koneserów kryminałów, Dan Brown to pewnie pisarz, który zmieszał z błoem Wasz ulubiony rodzaj literacki. Nie można mu jednak odbierać pomysłu i inwencji. Jego książki potrafią zaciekawić i zaskoczyć a że są lepsze pozycje w tej branży, to nie podlego dyskusji ;)

Awatar użytkownika
Chlopaczek
Ten obcy
Posty: 13047
Rejestracja: 16 lip 2004, 13:00
Reputacja: 3333
Lokalizacja: Blizej ciebie niz myslisz

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Chlopaczek » 17 mar 2006, 16:37

Moze tak wrocimy do recenzowania zamiast rozwazac problem mydla w ksiazkach Browna?


"Poszerzenie pola walki" Michel Houellebecq

Debiutancka ksiazka Houellebecqa ktora jak to w Polsce bywa zostala wydana na samym koncu (wczesniej wydano "Platforme" i "Czastki elementarne") ledwo 12 lat po jej publikacji.

Houellebecq w swoich ksiazka porusza temat upadku wartosci samotnosci z ktora musi zmagac sie czlowiek czy seksu jako towaru.
Sa to ksiazki na wskros pesymistyczne bez szczesliwego zakonczenia.Jesli szukacie lektury ktora ma wam przywrocic wiare w czlowieka i otaczajace nas spoleczenstwo to siegnijcie po "Alchemika" bo w "Poszerzeniu pola walki" trudno dostrzec swiatelko nadziei.

Szczerze mowiac nie wiem co tak mnie wciagnelo i nie pozwalalo oderwac sie od lektury (ksiazka ma zaledwie 168 stron).Nie ma tam ani naglych zwrotow akcji ani jakiejs tajemnicy ktorej rozwiazanie pragniemy poznac na koncu nie ma tez romantycznej opowiesci o milosci.A mimo to chce sie czytac.Moze dlatego ze w tej ksiazce widzimy odbicie naszej rzeczywistosci.Troche przejaskrawione i zazwyczaj skupiajace sie tylko na negatywnych aspektach naszej egzystencji ale jednak jest to w duzej mierze swiat wspolczesnego czlowieka.Swiat w ktorym tytulowym polem walki sa dwie plaszczyzny ekonomiczna i seksualna.Niektorzy odnosza zwyciestwa na nich obu majac dobra prace i udane zycie seksualne ale wiekszosc sie to nie udaje albo wrecz przegrywaja i tu i tu.

Glownym bohaterem jest 30 latek ktory pracuje w firmie o wyrobionej renomie.Zarabia dobrze ale jego zycie jest puste jalowe.Od 2 lat nie mial kobiety a seks to dla niego wieczorna masturbacja.Nie ma tez przyjaciol a praca mimo ze dobrze platna tez nie daje mu poczucia zbytniej satysfakcji.
Pewniego dnia jego firma sprzedaje oprogramowanie ministerstwu rolnictwa a glowny bohater zostaje wyslany do roznych miejscowosci aby wdrozyc pracownikom firm ktore beda na tym programie pracowac zasady jego dzialania.Dostaje za towarzysza Tisseranda kolesia ktory wzbudza w nim raczej litosc a nie szacunek bo pomimo 28 lat ciagle jest prawiczkiem (jak mowi duma mu nie pozwala pojsc na dziwki) co jest spowodowane jego odpychajacym wygladem.

Ksiazka naprawde godna uwagi.Jakos ostatnio tak sie szczesliwie zlozylo ze co czytam to moge tutaj polecic.Podobnie jest z "Poszerzeniem pola walki".Fajnie jest poczytac ksiazke w ktorym swiat nie jest upiekszany.Moze prawda o wspolczesnym czlowieku jest brutalnie przerazajaca ale dobrze ze niektorzy od niej nie uciekaja.
Jak napisal jeden z francuskich dziennikow "Houellebecq kroi pustke".Mozesz sie do niego przylaczyc czytelniku.
Warto.

Awatar użytkownika
rymownik
Czerwony Diabeł
Posty: 786
Rejestracja: 14 lis 2005, 21:26
Reputacja: 0

Post Wyświetl pojedynczy post autor: rymownik » 18 mar 2006, 18:59

Marcel Clebant - Wyspa zapomnianych

Książka bardzo mi sie spodobała. Śmiem mniemać, że oparta jest na faktach.Na urwistym skalnym zboczu wyspy zagubionej na Pacyfikum Japończycy umieścili 5 jeńców amerykańskich. Japończycy co jakiś czas spuszczają w reklamówce jedzenie, w miarę upływu czasu, dostawy żywności są coraz rzadsze. Jak przeżyć w takich warunkach, jak zachować zdrowe zmysły w całkowitej izolacji i w narzuconym towarzystwie? Ich przywódca: Dear Leader narzuca im twardą dyscypline, której nikt pod żadnym pozorem nie może złamać. Po jakimś czasie do piątki dochodzi szósta osoba. Ty mrazem cywil - niewidomy cywil. Mówi on, że wojna dawno już się skończyła. Nikt nie chce mu wierzyć, nie mogą tego zrobić. Straciliby resztki nadziei na szczęśliwy koniec. Dear Leader umiera na malarię, cywil skacze w morze, Al po jakimś czasie również. Zostaje Hopie i Melody-Jo... Czy przeżyli? Nikt nigdy się o tym nie dowie. Butelkę z notatkami Hopiego znalazł japoński rybak 22 września 1982 roku, odnalezienie wyspy okazało się niemożliwe.
Książka wciąga i dość szybko się ją czyta. Takiego końca sięnie psodziewałem. Myślałem, że będzie kolejny happy-end, a tu taka 'miła' niespodzianka :P

ocena 9/10

Awatar użytkownika
el_loko
Trampkarz
Trampkarz
Posty: 33
Rejestracja: 01 sty 2006, 10:07
Reputacja: 0
Lokalizacja: Poznań

Post Wyświetl pojedynczy post autor: el_loko » 19 mar 2006, 12:17

Philip K. Dick - Trzy stygmaty Palmera Eldrichta

Ksiązka bardzo znanego amerykanskiego fantastyka, niby jest to książka fantasy, jednak mimo tego, że nie przepadam za tym tematem książka bardzo mi się spodobała. Opowiada ona o losach Barneya Mayersona, Leo Bulero i czwórki kolonistów na Marsie. Ksiązka ta przedstawia świat w 21 wieku, gdzie efekt cieplarniany wypalil prawie calkowicie Ziemską powierzchnie. Dlatego ONZ wysyła kolonistów na Marsa, by powli zasiedlali tamta planete. Mayersona jest pracownikeim firmy produkującej "zestawy" dla kolonistow, dzieki ktorym koloniscie moga sie "przeniesc na ziemie" lecz do tego potrzebny jest narkotyk Can-D rowniez produkowany przez ta firme. Więcej nie napisze, gdyż bym opowiedziala cala ksiazke, po którą naprawde warto sięgnąć, jenda z lepszych ksiazek ajkie czytałem, porusza tematy o wiele glebsze niz by sie wydawało, po moim krotkim opsie. Kto siegnie po nia nie pozaluje.

9/10

Awatar użytkownika
Berik
Lider Drużyny
Lider Drużyny
Posty: 1634
Rejestracja: 26 wrz 2005, 23:39
Reputacja: 0
Lokalizacja: Rivendell

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Berik » 23 kwie 2006, 13:32

Richard Watt "Gorzka Chwala"

Polska miedzywojenna. W ksiazce Amerykanina dowiadujemy sie wszystkiego co wydarzylo sie w Polsce okresu miezywojennego. Duzo polityki, opisow bitew, gospodarki. Cala prawda o Polsce i jeszcze wiecej. Te ksiazke mozna traktowac jako bardzo dobry podrecznik historii. Dobrze sie czyta i co najwazniejsze ksiazka nie nuzy. Polecam kazdej osobie, ktora interesuje sie historia, a zwlaszcza historia Polski.
Ocena 8+/10

Awatar użytkownika
petru
Administrator
Administrator
Posty: 11826
Rejestracja: 05 lis 2004, 22:37
Reputacja: 680
Kibicuję: Konstytucja
Lokalizacja: 4 lipca 1921, hotel Overlook/ ultima Thule

Post Wyświetl pojedynczy post autor: petru » 02 sie 2006, 18:42

Augusten Burroughs "Spragniony"
Możecie o tym nie wiedzieć, ale spotkaliście już Augustena Burroughsa. Widzieliście go na ulicy, w barach, w metrze, w restauracjach: dwudziestokilkuletni facet, w eleganckim garniturze, pracownik reklamy. Typowy. Niczym się nie wyróżniający. Ale kiedy typowa osoba wypija dwa drinki, on nie potrafi poprzestać na dwunastu; kiedy typowa osoba wraca do domu przed północą, Augusten nie wraca w ogóle. Krzykliwe krawaty, automatyczne budzenie telefoniczne i woda kolońska na języku długo nie potrafią ukryć przykrej prawdy. Na prośbę (chociaż tak naprawdę nie jest to tylko prośba) swoich pracodawców Augusten trafia do kliniki odwykowej, gdzie rzeczywistość fluorescencyjnych lamp i papierowych kapci szpitalnych kłóci się z jego wyobrażeniami o leczeniu w towarzystwie Roberta Downeya Juniora. Wbrew własnym chęciom poddaje się wreszcie detoksowi, odkrywając prawdę o sobie, po czym powraca na Manhattan i rozpoczyna nowe życie. Jednak wkrótce poddany zostaje kolejnej trudnej próbie? Jego przyjaciel choruje na AIDS...
Ciekawa książka. Dla mnie autentycznie zabawna była dopóki bohater wspominał czasy kiedy życie było pozornie bezstroskie, czyli zanim zaczął terapię. Samego odwyku jest tu raczej niewiele, tej próby o ktorej piszą w opisie również. Facet skupia się prawie wyłącznie na swoich problemach z piciem. Życie alkoholika w krzywym zwierciadle, tutaj nie ma normalnych postaci, nawet jak nie piją. Zapamiętałem jeden motyw. Bohater z koleżanka z pracy stoi na przejściu, mija ich na szybkości autobus przejeżdzający na czerwonym świetle z napisem na wyświetlaczu "Zadzwońcie po policję" z kierowcą i jednym pasażerem w środku. Koleżanka na ten widok przypomina sobie, że... nie ustalono wyglądu reklam na autobusach w kampanii piwa, o dzwonieniu nawet nie pomyślala :).
Tylko niestety jedyne co mnie obrzydziło, to nie pogrążenie w nałogu, nawet nie sranie w prześcieradło, ale upodobania seksualne bohatera, który jest gejem :(. No ale mimo to polecam, krótka powieść, od której bije autentyzm... Inna sprawa, że autor jest niezłym ekshibicjonistą emocjonalnym.

Awatar użytkownika
Berik
Lider Drużyny
Lider Drużyny
Posty: 1634
Rejestracja: 26 wrz 2005, 23:39
Reputacja: 0
Lokalizacja: Rivendell

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Berik » 02 sie 2006, 21:11

Andrzej Sapkowski "Narrenturm" i "Bozy bojownicy".

OGolem Sapkowski stworzyl trylogie w , ktorej sklad wchodza 2 wyzej wymienione tytuly i jeszcze "lux Perpetua" ale niestety trzeciej czesci nigdzie znalezc nie potrafie. Fabula jest osadzona w czasach sredniowiecznych. Koniec XIV i poczatek XV wieku. Wydarzenia dzieja sie na Slasku, w Polsce i w Czechach. BOhaterem jest 20klikulatek medyk i czarownik Reynevan, ktory z jednych tarapatow przechodzi w drugie. Scigany przez inkwizycje, mordercow. Ksiazka jest oparta glownie na walce odlamow religii chrzescijanskiej- walce religii czeskiej z papieskim rzymem. Sapkowski umiejetnie laczy fantazje z fikcja. Dla milosnikow Sapkowskiego, czy literatury Fantasy pozycja obowiazkowa.

Awatar użytkownika
Chlopaczek
Ten obcy
Posty: 13047
Rejestracja: 16 lip 2004, 13:00
Reputacja: 3333
Lokalizacja: Blizej ciebie niz myslisz

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Chlopaczek » 02 sie 2006, 21:23

Berik trzeciej czesci znalezc nie potrafisz bo jeszcze nie zostala wydana :)

Odnosnie dwoch pierwszych tomow to bardzo mi sie podobaly.Polaczenie historii z fantastyka i luznym charakterystycznym dla AS-a humorem.

Awatar użytkownika
Berik
Lider Drużyny
Lider Drużyny
Posty: 1634
Rejestracja: 26 wrz 2005, 23:39
Reputacja: 0
Lokalizacja: Rivendell

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Berik » 02 sie 2006, 21:32

Chlopaczek pisze:trzeciej czesci znalezc nie potrafisz bo jeszcze nie zostala wydana
wlasnie tak patrze i koncowka pazdziernika ma sie ukazac..kurde no nie chce mi sie czekac :(
Chlopaczek pisze:.Polaczenie historii z fantastyka i luznym charakterystycznym dla AS-a humorem.
Ivan LeCretin? :lol:
"...jechal Szarlej jako pomocnik, Reynevan jako pomocnik pomocnika....i Samson jako Samson"
"-nie ma ksiedza, zostaliscie bez opieki duchowej
- jest wodka" :lol:
Ostatnio zmieniony 02 sie 2006, 21:35 przez Berik, łącznie zmieniany 1 raz.

ajaccien
Rezerwowy
Rezerwowy
Posty: 211
Rejestracja: 19 mar 2006, 22:22
Reputacja: 0

Post Wyświetl pojedynczy post autor: ajaccien » 02 sie 2006, 21:34

Bohumil Hrabal - "Taka piękna żałoba"

Gdy po raz pierwszy czytałem notatkę biograficzną o Bohumilu Hrabalu, dowiedziałem się, iż jego książki cechuje między innymi literacki surrealizm. Zastanawiałem się co może to oznaczać. Teraz już wiem, i nie żałuję.
Wprawdzie żaden ze mnie znawca literatury i za osobę oczytaną uważać się prawa nie mam, jednakże jestem zdania, że literatura pana Hrabala jest niezwykle ciekawa. W istocie jest w niej wiele ciepła, jest spojrzenie na świat z przymrużeniem oka, jest ironia. Ale jest to literatura, w moim odczuciu trudna. Jestem osobą, która czyta relatywnie wolno, staram się, za przeproszeniem, w istocie wgryźć w treść i zrozumieć "to co pan pisarz chciał przez to powiedzieć". Przyznaję, że często mi to nie wychodzi bądź zabiera dosyć dużo czasu, przenalizowanie tego, co jest prawdziwą zawartością danej książki, i tak jest w przypadku twórczości Pana Hrabala. Ale już po lekturze zaledwie trzech jego książek uważam, że było warto.
"Taka piękna żałoba" to zbiór powiązanych ze sobą opowiadań (a może to jednak powieść...), którym (której ?) autor nadał jak najbardziej rys autobiograficzny, co zresztą jest w jego twórczości częste. Opisuje swoje dzieciństwo, spędzone w niewielkim, położonym niedaleko Pragi miasteczku, w którym należy chyba widzieć miasto, w którym Bohumil Hrabal spędził dzieciństwo, a więc Nymburk. Ten jeden z najwybitniejszych czeskich pisarzy opisuje codzienne życie siebie, swojej rodziny i mieszkańców miasta, oddając jego obraz z charakterystycznym dla siebie humorem i tą nutą surrealizmu, tym cieniem fantastyczności, nie odchodząc od tej koncepcji nawet przy opisie niemieckiej okupacji miasta.
Lektura moim zdaniem trudna, ale warta poświęconego czasu.

Awatar użytkownika
Berik
Lider Drużyny
Lider Drużyny
Posty: 1634
Rejestracja: 26 wrz 2005, 23:39
Reputacja: 0
Lokalizacja: Rivendell

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Berik » 06 sie 2006, 14:47

Robert Ludlum "Straznicy Apokalipsy"

Zdecydowanie jedna z najlepszych ksiazek sensacyjnych.Ludlum gwarantuje swietna literature, ale ta ksiazka jest naprawde wielkim dzielem.
Powstaje 4 rzesza. Wielu tzw "sonnenkinder" jest rozsianych po swiecie i pelni wazne funkcje w rzadach wielu krajow. Swiat pograza sie w chaosie, nie wiadomo kto popiera neonazistow, a kto nie. "Straznicy" nawiazuja do najlepszych dziel Ludluma: "Tozsamosci Bourn'a" i "Spisku Akwitanii". Czyta sie swietnie, ale jednak trzeba byc bardzo skupionym bo wystepuje bardzo duzo postaci. Zwroty akcji i troche tajemniczosci. POLECAM!

ODPOWIEDZ

Wróć do „Kultura, polityka, wydarzenia”