Rok, może dwa lata temu przeczytałem całą sagę. Boże dlaczego się na to zdecydowałem. I jeszcze brnąłem w każdą kolejną część z nadzieją, że będzie lepiej. Pierwsza część z opowiadaniami to jeszcze nawet nawet, ale im dalej to bardziej miałem poczucie straconego czasu i pieniędzy. Baaardzo rzadko to robię, ale Wiedźmina całą serię w tym roku sprzedałem, bo aż oczy bolały od patrzenia na grzbiety. Czemu o tym piszę? Kompletnie nie rozumiem fenomenu tej serii, wielkim fanem fantasy nie jestem, ale po tylu dobrych komentarzach spodziewałem się nie tyle nowego Tolkiena dla mnie, ale po prostu czegoś solidnego. Srogi zawód.






