Na stadionie Wisły się ostatnio skompromitowałam, bo pomyliłam znaczki i weszłam do męskiego, a tam jakiś taki zbiorczy pisuar był xD
Ja sobie muszę znaleźć jakąś aktywność, którą polubię. Najlepszym argumentem jest dla mnie to, na jakim etapie zaczynają się u nas problemy z sercem: ja mam 37 lat, a leki chcieli mi dawać już rok temu. Siostra mojego ojca miała zawał po czterdziestce. U mojego brata problemy stwierdzili przed czterdziestką. A u ojca – dopiero w okolicach sześćdziesiątki. Ale ojciec, pomimo wieloletniego palenia, non-stop był aktywny fizycznie: piłka nożna, aikido, rower, siatkówka. Teraz – dwa lata po bajpasach – zaczął biegać długie dystanse i lekarze są w szoku, jak dobrą ma wydolność. Próbują go zajechać w jakichś testach i ma tam wyniki lepsze od ludzi 40 lat młodszych.


