Możesz dodać jeszcze Włochów (Conte, Inzaghi, Gasperini, Allegri), Tuchela czy innego Nagelsmanna. A do tego masz coachów jak Klopp, Enrique czy Flick, którzy chyba zawsze grali czwórką, bo mieli np. topowych skrzydłowych do dyspozycji, ale jakoś myślę, że na luzie ogarnęliby granie trójką.Mr.Chris pisze: ↑27 sie 2025, 11:01No i wymieniłeś trzech z może dziesięciu najbardziej słynnych managerów na świecie w chwili obecnej jednostki typowo wybitne, ewenementy w swojej dziedzinie. Takich jest garstka, a i też część z reszty by sobie nie poradziła. Plus drobna garść tych mniejszych, którzy faktycznie też dali by radę to zrobić w drużynie walczącej o szczyt ligi top5.
Tak że ja się zgadzam z tezą, że kiedyś granie z wahadłowymi to była innowacja, ale teraz to nie jest żadna 250 IQ rewolucja, ani nikogo to nie zaskakuje, a i gracze mają przeważnie jakieś doświadczenie w tym względzie.
Co nie jest obroną Amorima, bo jednym z głównych atutów grania trójką jest, że możesz przeskoczyć ograniczenie braku topowych skrzydłowych - np. Inter był w ogonie pod względem dryblingów w Europie i wcale nie miał wybitnych wahadłowych, a piłka tam hulała. Więc jakbym miał 250 milionów na czysto na transfery to kurczowe trzymanie się grania trójką jest faktycznie śmieszne.



