Mieszkam w mieszkaniu, sprzątam codziennie, gotuję codziennie. Jak na weekend jadę do domu rodzinnego, to odpalam kosiarkę (nie automatyczną) i koszęnawet pół dnia, bo mnie to relaksuje. Nie widzę związku między jedym a drugim, raczej oderwanie i posługiwanie się jakimiś kliszami z PRL.






