Hoffenheim - St. Pauli 0:1
Trochę obawiałem się tego meczu z ubiegłego tygodnia, bo St. Pauli złapało ostatnio lepszą formę i jest zdeterminowane w walce o utrzymanie. No i niestety, rzeczywiście skończyło się wpadką. W 1. połowie gra wyglądała jeszcze jako tako, Hoffenheim miało swoje szanse - najlepszą w 29 min. po fatalnym błędzie rosyjskiego bramkarza gości Nikoli Vasilija, który zagrał piłkę wprost do Grischy Prömela, który jednak nie zdołał wykorzystać prezentu, gdyż Vasilij naprawił swój błąd, skrócił kąt i obronił strzał z bliska. Okazję dla gości miał Fujita, jednak pozostawiony bez opieki w polu karnym Japończyk w dogodnej sytuacji nie trafił w piłkę. Gol dla St. Pauli padł w ostatniej akcji 1. połowy (była to już czwarta minuta doliczonego czasu gry) - znakomicie dośrodkował Saliakas, a Pereira Lage uderzeniem głową z kilku metrów pokonał Baumanna. O ile w pierwszych 45 minutach ataki pozycyjne Hoffenheim wyglądały jeszcze dość płynnie, o tyle w 2. połowie było już dużo gorzej. Kolejne atak były rozgrywane zbyt wolno i rozbijały się o defensywne zasieki St. Pauli, które broniło bardzo dobrze. Najbliżej wyrównania było w 80 min., kiedy to po wrzutce w pole karne z rzutu wolnego i główce Ozana Kabaka bramkarz St. Pauli zdołał trącić piłkę, dzięki czemu odbiła się ona od poprzeczki. W końcówce w drużynie Hoffenheim zadebiutował wypożyczony z Borussii Dortmund Cole Campbell, ale nie miał ani dość czasu, ani wsparcia kolegów by pokazać coś więcej. Solidnie spisujące się w obronie St. Pauli niespodziewanie wywiozło z Sinsheim trzy punkty.
Na szczęście dziś Hoffe wróciło na zwycięską ścieżkę, pokonując na wyjeździe 4:2 Heidenheim. Co więcej, punkty zgubiły Stuttgart i Leverkusen, co jest bardzo istotne w walce o europejskie puchary. Kolejny mecz u siebie z przedostatnim w tabeli Wolfsburgiem, który ma jednak potencjał lepszy niż jego miejsce w tabeli i będzie to zapewne ciężkie spotkanie.



