Seriale

Awatar użytkownika
venomik
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 7195
Rejestracja: 21 maja 2007, 19:00
Reputacja: 2180

Seriale

Post autor: venomik » 31 mar 2026, 14:39

dias pisze: ↑
27 mar 2026, 22:06
Już na spokojnie: Niestety, zgadzam się z Krzysztofem.
Przesłuchałem początek i mam zupełnie odwrotne zdanie. Przede wszystkim mocno zniechęcił mnie jeden fragment. Otóż pan Krzysztof najpierw odczytuje fragment, w którym nad młodym Severusem znęca się James Potter. I padło wtedy stwierdzenie, że przy tym castingu „James Potter okazuje się być obrzydliwym rasistą”.
:suicide:
Niby dlaczego?
Jak gnębią ucznia, to są po prostu szkolnymi oprawcami, ale jak gnębią czarnego ucznia, to są od razu „obrzydliwymi rasistami”? Idiotyzm.

Obstawiam, że w serialu temat rasy w ogóle nie będzie poruszany. Młody Severus będzie gnębiony z tych samych powodów co w książce czy serii filmów — bo był dziwnym odludkiem z trudnego domu, bo był łatwym celem itp. Skoro @dias zgadzasz się z Krzysztofem, to chętnie posłucham, dlaczego James Potter ma być rasistą.

Dalej dwa razy jest omawiana kwestia strojów. Po co — nie wiem. Nie ma to nic wspólnego z wyborem aktora. Każdego aktora można ubrać we wszystko. Chyba że Krzysztof uważa, że gdyby był inny aktor, to i inny strój by nosił — ale dlaczego miałby tak uważać, to nie wiadomo. Aczkolwiek część, w której omawiane są stroje, została nazwana „Casting nie może zmieniać fabuły”. Dlaczego tak — znów nie wiem.
Generalnie ta część to mały mindfuck, zważywszy na to, że w filmie opowiadającym o tym, dlaczego czarny aktor mający grać Severusa to zły casting, autor poświęca sporo czasu, aby pokazać, że gdy w serii Fantastyczne zwierzęta i jak je znaleźć zmieniano jednego białego aktora na innego białego aktora, to powinno się zachować ich strój i charakteryzację — i nazywa tę część „Casting nie może zmieniać fabuły”. O co tu chodzi?

Idziemy dalej. Autor przywołuje tutaj to, co pisał Umberto Eco, a co można nazwać rdzeniem postaci, czyli zestawem cech, które sprawiają, że tę postać rozpoznajemy niezależnie od tego, jak byłaby ona użyta. Ot, postać żyje wtedy już poza samymi dziełami.
No i tu mam wrażenie, że autor strzela sobie w stopę albo celowo manipuluje.
Bo po pierwsze, wszystko, co przeczytałem w sieci, jest zgodne: Umberto Eco po prostu opisywał istniejące zjawisko, mające swoje dobre i złe strony, nie oceniał, czy i kiedy należy tak robić.
A po drugie — takim przykładem rdzenia postaci dla Sherlocka Holmesa jest zestaw: detektyw, genialna dedukcja, fajka, gra na skrzypcach, przyjaciel Watson, lekka wyniosłość wobec innych, walka z nudą, wynajmowane mieszkanie przy Baker Street 221B. I tu pojawia się zabawny zgrzyt: bo jeśli będziemy oglądać film, w którym główny bohater jest detektywem, który razem ze swoim przyjacielem doktorem Watsonem będzie — w ramach walki ze znudzeniem codziennego życia — grał na skrzypcach oraz wykorzystywał swoją genialną dedukcję do rozwiązywania zagadek detektywistycznych, to będziemy wiedzieć, że to Sherlock Holmes. Nawet jeśli będzie mieszkał na Baker Street 221B w Madison i będzie czarnoskóry.

Ba, w internecie jest też przykład rdzenia postaci pewnego bohatera szekspirowskiego — który jest zachowany w książce (wiadomo), filmach oraz w animacji, mimo że bohater jest kaczką ;]
To już nie rasa się zmienia, ale cały gatunek i związane z nim zachowanie (w książkach na przykład Sherlock Holmes nie lata ani nie dziobie).

W momencie gdy w książce i filmach temat rasy/rasizmu w ogóle nie istnieje, to nie da się wciągnąć rasy bohatera do rdzenia postaci. Można próbować to robić nieudolnie — jak właśnie autor, sugerując, że skoro gnębiona jest czarnoskóra postać, to dręczyciel jest z automatu rasistą (idiotyzm). Albo tym, że Snape był gnębiony za bladą cerę.

Ale tu dochodzimy do sytuacji, że jak za 6 lat (bo wspomnienie Severusa poznajemy w piątym tomie książki) dowiemy się, że Snape był gnębiony nie za:
zachowanie (odludek, dziwak), poglądy (zamiłowanie do czarnej magii) oraz wygląd (brzydkie ubrania, przetłuszczone włosy, blada cera, krzywy nos),
ale za:
zachowanie (odludek, dziwak), poglądy (zamiłowanie do czarnej magii) oraz wygląd (brzydkie ubrania, przetłuszczone włosy, krzywe zęby),
to wykrzykniemy: „o nie, tak nie może być, to wywraca postać do góry nogami!”. Ale chyba każdy się zgodzi, jak dziwacznie to brzmi.

Dalej dochodzimy do fragmentu, w którym autor marudzi, że cosplayerzy będą nierozpoznawani na konwentach. I to już nie tylko argument o dość absurdalnym charakterze (tego brakowało aby się producenci wysokobudzetowego serialu przejmowali rozpoznawalnością kogos na konwencie :D ). Ale też ja na konwentach bywam i nie miałem problemu, aby rozpoznać, że biały koleś w płaszczu z mieczem i shotgunem to Blade, inny biały koleś to Jax (choć w Mortal Kombat grałem bardzo niewiele), a nawet gdy obok siebie szli Neo i Morfeusz, to też wiedziałem, kto jest kim. Klucz to odpowiednie przebranie, a nie zgodna rasa.

I tu zataczamy koło — bo znów wracamy do kwestii ubrań zamiast rasy — a nie minęła jeszcze połowa filmu. Dalej już nie oglądam, bo póki co nie znalazłem nic, z czym mógłbym się zgodzić, a jedynie rzeczy nieistotne (stroje) albo takie, z którymi się nie zgadzam (James Potter z automatu staje się rasistą).

Wróć do „Kultura, polityka, wydarzenia”