Nie tylko z punktu widzenia relacji z Polską. Faszystowska i skrajnie prawicowa/nacjonalistyczna tożsamość UPA oraz ich zbrodnie we wschodniej Polsce to fakt przyjęty do wiadomości historycznej nie tylko w Polsce, ale i w całym świecie zachodnim. Gloryfikując (po raz kolejny) zbrodniarzy wojennych, nie robią nic innego jak strzelają sobie w kolano.
Częściowo się z tym zgadzam, ale zadałem sobie pytanie - co ja bym zrobił w takim przypadku? Zablokowałbym albo robiłbym trudności z wysyłaniem pomocy Ukrainie? Osłabianie ich militarnie i utrudnianie im walki z Rosją jest w tej chwili sprzeczne z naszą racją stanu. Pogroziłbym paluszkiem? Zapomną po 3 minutach jak zapomnieli z Melnykiem. Potępiłbym, wysłał notę dyplomatyczną i poruszył temat w ONZ? To samo. Nagłośniłbym temat w mediach międzynarodowych? Bez mocnego bodźca, to też będzie zapomniane w 3 minuty. Uznać go za persona non grata i zabronić przelotów nad Polską? To by mogło zostać źle przyjęte międzynarodowo.
Coś zrobić trzeba było i to chyba jedyne w miarę sensowne rozwiązanie.







