Zdaje sobie z tego sprawe, ale co mnie irytuje sytuacja to moje.
Zwrot w relacjach z UA jest widoczny od jakis 2 lat - Polska w zasadzie nie ma szans na udzial w wiekszych inwestycjach przy odbudowie tego krajuc, sami nie mamy juz nic do zaoferowania a o pieknych gestach i zrywach spoleczenstwa zaraz nie bedzie nikt pamietac, a nawet jesli to nie maja one zadnej wartosci w relacjach na tym poziomie. Dobrze, ze upominamy sie o swoje, ale skutek tego bedzie pewnie zaden. Z drugiej strony te relacje wroca do poziomu jaki byl przed wojna (?) i juz widac, ze za ewentualny brak dopuszczenia UA do stolika UE odpowiedzialnym bedzie Polska - taka przynajmniej bedzie tamtejsza narracja. Mocno naiwnym trzeba byc zeby panstwo w takim stanie zostalo czlonkiem UE, zwlaszcza w obliczu problemow, z ktorymi mierzy sie zachod. Smiem twierdzic, ze jest to teraz najmniej wszystkim potrzebne, bo pociagnie za soba szereg konsekwencji. Nie wspominam juz o tym, ze sa wazniejsze tematy niz upamietnienie mordercow, ale Ukraina jako panstwo nie jest i dlugo nie bedzie gotowa zeby dojsc do zachodnich standardow, choc zlosliwi powiedza, ze poziom skorumpowania tego kraju swiadczy o tym, ze wlasnie w Brukseli odnajda sie znakomicie



