Przeczytałem całość i się nie zgadzam z częścią o alertach.
Odnośnie RCB i mObywatela nie zgadzam się już na etapie budowy koncepcji, którą według autora jest ostrzeżenie. Jak dla mnie funkcję ostrzeżenia idealnie pełni syrena i nie trzeba jej wspomagać aplikacjami - co w nocy Cię obudzi, syrena czy SMS? Te alerty mają mieć funkcję informacyjną. Gdybyś porozmawiał sobie z ludźmi na Lubelszczyźnie albo jeżeli zobaczysz w telewizji to głównym powodem stresu był jakikolwiek brak komunikatu. Jak już poszła syrena, że jest ok, to trzeba było czekać godziny(!) na jakiekolwiek potwierdzenie co się w ogóle stało i że nic więcej już nie grozi.
Odnośnie syren kwestia jest taka, że w terenach przygranicznych pierwsze jebnięcie będzie znienacka, ale jeżeli jest to atak a nie zbłąkana rakieta, to syrena pozwoli się schronić zanim dolecą kolejne. Inna sprawa, że jest to drugi czy trzeci przypadek na przestrzeni ponad czterech lat, gdzie takie coś się przytrafia. Gdybyśmy byli w stanie wojny kinetycznej, to oczywiście było by warto rozpoczynać alarm już jak rakiety będą nad Ukrainą zachodnią.



