Nie wiem co rząd Tuska miałby mieć do wycieku danych z prywatnej firmy, ale ogólnie firma MyDr zaczęła realizować obsługę placówek NFZ w 2017 czyli za rządów PiSu (a obecnie odbywa się masowe uciekanie od tego oprogramowania - bo było zwyczajnie ch*jowe, do oprogramowania drEryk).
Natomiast sprawa jest podwójnie podejrzana, w placówce od teściowej dosłownie 2 tyg temu przeszli z MyDr na drEryk i pojawił się problem z migracją danych - żadne dane nie zostały przemigrowane, przez co po odpaleniu drEryk była czyściutka baza (bez żadnej historii chorób ect) - co np doprowadziło do tego że 2 dni temu pan Doktor przyszedł rano do pracy, zobaczył że w systemie nie ma żadnych danych pacjentów, więc poszedł do domu bo na jakiej podstawie miałby ich diagnozować czy wystawiać leki.
Czyli pojawia się problem - NZOZy przechodzą z MyDr na DrEryk, ale ci od MyDr nie udostępnili danych do migracji.
A tu nagle dokładnie te dane których nie udostępnili, zostają wykradzione






