Słaba pierwsza połowa została zrekompensowana znacznie lepszą drugą częścią gry w wykonaniu Realu Madryt.
Carreras już siebie chyba wyrzucił z pierwszego składu, bo to on był winny utraconej bramki z Espanyolem i teraz z Realem Sociedad też on zawinił gdzie niepotrzebnie zszedł do środka obrony zostawiając całkowicie wolną lewą stronę boiska. Dziwne trochę, że Cucurella nie jest pierwszym wyborem Mourinho zwłaszcza, że widać, że Carreras gubi się zwłaszcza w grze defensywnej gdzie ten aspekt akurat zazwyczaj był jego mocną stroną tak na początku sezonu zawodzi.
W pierwszej połowie wyróżniał się Bellingham, Valverde i aktywny był Mbappe. Vinicius bardzo bezproduktywny i w grze Realu brakowało elementu zaskoczenia.
W drugiej połowie mam wrażenie, że Guler został przesunięty bliżej środka, bo grał bliżej Bellinghama i dogrywał te prostopadłe piłki czy to do Viniciusa czy Mbappe a tak grał w okresie przygotowawczym. Widać Mourinho ciężko pogodzić Bellinghama i Gulera, bo obaj jako ofensywni środkowi pomocnicy robią świetną robotę a Guler z konieczności musi schodzić na prawą stronę, ale gdy już dorwie się środka, to zagrywa te prostopadłe ciasteczka. Może receptą jest jednak pozbycie się dwóch cofniętych pomocników i jednego z nich przesunąć do przodu, wtedy np. za Bernardo mógłby grać Guler a taki Diomande znalazł by miejsce na prawej stronie. No, ale Mourinho gra taką formacją a nie inną.
Wydaje mi się też, że zawodnicy Realu Sociedad trochę w drugiej połowie opadli z sił. W pierwszej części spotkania mocno pressowali za każdym razem gdy Real rozgrywał piłkę, to musiało się odbić. Jednak nie zmienia to faktu, że coś po tej przerwie się zmieniło, Real zaczął grać nieco szybciej piłką, więcej grania na jeden kontakt, więcej prostopadłych zagrań i od razu te akcje miały inne tempo. Vinicius też w drugiej połowie grał inaczej, mniej indywidualnych akcji, więcej szukania partnerów i to wszystko zaowocowało, bo Kylian Mbappe strzelił hat tricka, asysty Vlaverde, Bellinghama i Viniciusa w tym przypadku, też bramka Viniego który dołożył jedynie nogę po wypracowanej akcji Bellinghama i ostatecznie przyszło okazałe zwycięstwo z trudnym rywalem.
Na plus w tym meczu Valverde, Bellingham, Mbappe, w drugiej połowie Vinicius i jakoś to grało. Mam wrażenie, że ta drużyna będzie z meczu na mecz się rozgrywać.
Real ma dość wymagający start sezonu, bo wyjazd na Espanyol Barcelonę co zawsze nie jest łatwe i teraz u siebie zawsze groźne Real Sociedad i na szczęście w tych dwóch meczach ugrane 6 ptk.
Oby do przodu.



