Domek nr 10 (temat luźny)

Awatar użytkownika
Kluchman
Legenda Futbolu
Legenda Futbolu
Posty: 18634
Rejestracja: 30 kwie 2006, 19:06
Reputacja: 2447
Lokalizacja: Poznań
Kontakt:

Domek nr 10 (temat luźny)

Post autor: Kluchman » 11 wrz 2026, 0:01

Quercus pisze:
10 wrz 2026, 23:00
poprzednie pokolenia jakoś te dzieci miały, niektórzy nawet po 3-4 i jakoś żyli.
Właśnie, "jakoś". Dziś wiele osób nie chce żyć "jakoś". ;)
johny batonik pisze:
10 wrz 2026, 23:27
Kluchman to jest przecież typowy przedstawiciel lewej strony, feminista. W momencie gdy obecnie są najlepsze warunki do zakładania rodziny, czyli żyjemy w najlepszym miejscu na świecie, w Europie, masz bezpieczeństwo, rozwój medycyny, możesz wykonywać zawód jaki tylko chcesz - on stwierdzi, że kobiety nie chcą rodzić dzieci bo ich prawa są ograniczane, nie mają poczucia bezpieczeństwa, nie mają swojego mieszkania w wieku 25 lat i w ogóle to tworzenie nowego życia nie jest priorytetem w tych czasach.

Za 10 lat jak poziom życia wzroście jeszcze bardziej, wymyśli inny powód, wtedy może już nie mieszkania, a brak eutanazji. Kto wie.
Wróć do pisania o pompach ciepła i piecach gazowych, bo na tym chociaż trochę się znasz i coś to wnosi. Jak zaczynasz pisać o mnie to nic się nie zmienia - bzdura goni bzdurę. Nie wiem, po co nadal próbujesz.

A o przyczynach niskiej dzietności też szerzej pisałem z miesiąc temu, choć w innym kontekście: viewtopic.php?p=2084744#p2084744
Kluchman pisze:
06 sie 2026, 17:36
Ogólnie to finanse są tylko jednym z powodów niskiej dzietności i to daleko od bycia na pierwszym miejscu. W samych finansach nie chodzi o to, by zapewnić transfery socjalne na dzieci, które będą bieżącym dochodem. Żeby finanse miały szanse wpłynąć na wzrost dzietności, zwłaszcza w klasie średniej, nie mogą stanowić źródła stresu. A pieniądze przestają być źródłem stresu w momencie, gdy wiesz, że nawet po utracie dochodów możesz spokojnie przeżyć przez rok bez obniżania standardu życia. I tu państwo realnie nie ma nic do rzeczy - wielu ludzi nie zbuduje sobie żadnego istotnego buforu bez względu na zarobki. Jak będą więcej zarabiać, to będą też więcej wydawać.

Dużo istotniejsze kwestie to:
- jakieś 30% gospodarstw domowych to single, w wieku 18-29 lat ponad 40%, a nie będzie więcej dzieci bez stałych związków;
- zmieniły się możliwości kobiet na rynku pracy i to dobrze, ale skutkiem są m.in. zmiany oczekiwań względem stałych partnerów, które nie zawsze są realistyczne (ogólnie osoby obu płci narzekają na "rynek matrymonialny");
- rodziny są mało stabilne: ślubów jest coraz mniej, przy czym w 2025 roku było ich 133 tysiące, a równolegle było 61 tysięcy rozwodów (przy takich statystykach też można się zastanowić, czy warto ryzykować: zostanie samotną matką / zostanie płatnikiem alimentów przy bardzo ograniczonych kontaktach z dzieckiem / podział majątku);
- mieszkania są mega drogie, zwłaszcza w dużych miastach, co bardzo ogranicza stabilizację życiową nawet przy przyzwoitych dochodach;
- oczekiwania względem stylu życia i priorytety (można nie chcieć dzieci bez względu na wszystko, a dostęp do edukacji i antykoncepcji daje taka możliwość);
- problemy z płodnością i zajściem w ciążę, które mogą dotyczyć nawet około 20% par (to bardzo dużo);
- ograniczone możliwości komfortowego utrzymania rodziny z jednej pensji (relatywnie niewiele osób zarabia tak dużo);
- zmiana modelu wychowywania dzieci (brak dużych sieci rodzinnych/społecznych wokół, które uczestniczyłyby w wychowywaniu dzieci jako "wioska", historycznie mamy nieproporcjonalnie duże obciążenie rodziców obowiązkami wychowawczymi);
- ograniczona dostępność do aborcji (wbrew pozorom to istotne przy podejmowaniu decyzji, bo wpływa np. na ryzyko urodzenia dziecka trwale niepełnosprawnego).

Już sama liczba singli w połączeniu ze skalą niepłodności sprawiają, że nawet ponad 40% osób (licząc w sposób bardzo uproszczony) realnie nie może mieć w najbliższym czasie (kolejnych) dzieci bez względu na skalę zachęt. A gdzie tu uwzględnić całą resztę? I pewnie jeszcze o czymś zapomniałem.

Więc ogólnie spadek dzietności jest naturalną konsekwencją tego, jak wyglądają obecne społeczeństwo i obecna gospodarka. Transfery socjalne mogą ułatwić/przyspieszyć decyzję o dziecku, gdy ktoś i tak już tego dziecka chce i ma do tego warunki, ale taki wpływ jest mało znaczący. Jeśli ktoś programy typu 800+ nazywa "prodemograficznymi" to albo jest kompletnie niezorientowany w realiach, albo cynicznie kłamie.
Ostatnio zmieniony 11 wrz 2026, 0:03 przez Kluchman, łącznie zmieniany 1 raz.

Wróć do „Hyde Park”