Jakiś czas temu miałam sytuację, że przyjęłam od jakiegoś faceta saszetkę znalezioną na przystanku, po którą miał przyjść właściciel, a przyszła ... policja i mnie spisywała i przepytywała: jak ten facet co przyniósł saszetkę wyglądał, w co był ubrany itp...
Jak widać z pomocy czasem mogą wyjść problemy. Na szczęście na komisariat mnie nie wzywali



