Zawod.Po drugiej czerwonej kartce dla pilkarza USA sadzilem ze Wlosi ich zajada a nic takiego sie nie stalo.Mieli oczywiscie przewage w posiadaniu pilki ale jakos fizycznie nie gorowali nad Amerykanami.
Wprowadzenie Iaquinty w tym meczu bylo bledem.O wiele lepsza zmiane dalby Inzaghi.Iaquinta byl tylko lapany na spalone (czasami nieslusznie boczny je sygnalizowal jak chocby przy golu Gattuso) a jak juz uniknal spalonego to nie potrafil przyjac pilki.Do tego nie potrafi sie przewrocic we wlasciwym momencie w polu karnym.Inzaghi tylko by poczul ze amerykanski obronca ciagne go za koszulke i juz by lezal plackiem w polu karnym.
Del Piero mial dwa ladne strzaly a tak poza tym to nic wielkiego.Wykonuje rozne na modle Tottiego.Nie wiem czy tylko mi sie wydaje ale Del Piero nie ma ochoty biegac.Zwrocilem juz na to uwage podczas pierwszego spotkania.Poruszal sie po boisku dosc majestatycznie.
Samo wprowadzenie Alexa za Zaccardo wielce mnie ucieszylo.
Druga polowa o wiele slabsza niz pierwsza.Wlosi w zasadzie walili glowa w mur a Amerykanie groznie kontrowali.Nie pamietam ktory z zawodnikow USA wyeliminowal Perrotte ale bylo to brzydkie zagranie (chwile potem Wlosi mieli szczescie ze sedzia odgwizdal spalonego notabene slusznie).
W ostatniej kolejce bedzie niesamowita walka o wyjscie z grupy.Italii wystarczy remis ale mam nadzieje ze nie beda minimalistami i pokonaja oslabionych Czechow.
Forza Italia.


