Na początku zaskoczyli mnie Amerykanie. Totalna dominacja na boisku. Zaskoczyli mnie też Włosi. Bezsilność w środku pola (jeden Pirlo to za mało na zdeterminowanych Yankesów) i fatalna gra w obronie. Linia defensywna ['] Nawet Fabio Cannavaro grał beznadziejnie. Mimo wszystko tak sobie myślałem, że Amerykanie mogą grać, ale to Włosi będą strzelać bramki. No i Gila strzelił. Tyle, że w sytuacja w ciągu 60 sekund zmieniła się o 180 stopni. Samobój Zaccardo
Będzie ciekawie oj będzie.


