Az zal bylo patrzec... Dallas zagralo wspaniale...a Heat?Miami wygladalo jak zespol z poczatku sezonu: zlepek gwiazd, za duzo indywidualnych akcji..i jeszcze do tego kontuzja Haslema...Niekorzystanie z Shaq'a , slabiutki Dwayne...A Avery Johnson pobil o glowe starszego 20 lat od siebie Rileya...
Poczatek nie wskazywal na taka przewage gospodarzy. Duzo walki, dosyc brzydkiej gry, ale wynik wyrownany. Dopiero koncowka 2 kwarty i cala 3 pokazala sile Dallas, ktorzy obnazyli wszystkie grzechy Heat. O'neal kompletnie niewykorzystany, a jego osobiste nadaja sie do filmow komediowych...tylko 2 trafione osobiste na 16 czy 17 w dwoch meczach
Slabiutki Wade, u ktorego chyba ciagle widac skutki choroby, kontuzja Haslema, beznadziejny Payton....Jesli Miami chce marzyc o dobrym rezultacie u siebie musi poprawic praktycznie kazdy aspekt gry, bo Mavs to maszynka bez skazy w tych finalach. Mavericks graja jak prawdziwi rutyniarze, a to przeciez w Heat graja tacy weterani jak: O'neal, ZO, Payton, Walker i do tego dochodzi Pat Riley. Jesli nic sie nie zmieni to kleska Miami jest pewna w 100%






