Od czego zacząć. Może od tego że jest chyba pierwszym tenisistą w historii, który umie wszystko (nie wiem jak grał Rod Laver, dlatego chyba) każde zagranie z Forhandu i backhandu, nie ma dla niego różnicy, volley, slice, to[ spin, passing shot..., o serwisie nie wspomną. Nie jest tak szybki jak Aroda ale piłki są w tak różnorodny sposób bite i tak podkęcone, że sprawiają dużo więcej problemów niż w/wymienionego. Po drugie fantastyczny timing, chyba tylko u Samprasa była podobna koordynacja pracy całego ciała. Po trzecie inteligencja na korcie, wie jak zagrać by zaskoczyć przeciwnika, wie jak zamaskować uderzenie. Nazywają go "maszynką do wygrywania meczy", może i byłaby to prawda gdyby nie jeden minus, który dla mnie jest plusem, i pokazuje że wbrew pozorom to jest tylko człowiek. Otóż jego słynna psychika. To że walczy nie tylko z przeciwnikami ale przede wszystkim że sobą na korcie. Że udało mu się przełamać się i wygrywać z Davidem czy Hewittem, ale nie udało JESZCZE z Rafą. Że wbrew pozorom się nie poddaje, chodź czasem upada (tegoroczne RGAgaM co Ty widzisz w tym Federerze
Bardzo go cenię za to jakim jest człowiekiem. Za to jak szanuje przeciwnika. Nie zapomnę to chyba był finał w Monte Carlo, oczywiście przegrywał z Nadalem, ale miał breaka i mógł wrócić do meczu, Rafa zagrał, sędzia wywołał aut a Roger powiedział że piłka była dobra (biegł do niej) i zamiast przełamania była równowaga. Przecież mógł nic nie mówić. A jednak fair play. Za to że nie żadko na konferencjach mówi to co naprawdę myśli, a nie by przypodobać się komuś. Wszystkich zdziwiło jak po RG powiedział że Nadal nie zagrał nic specjalnego (nawet jeśli to była prawda), nie grał tak jak czasami z nim Nalbandian, Hewitt, czy Roddick, którzy są poza zasięgiem, że to on rozczarował, a nie Rafa pokazał geniusz. Kto by się na to zdobył. Każdy by się na jego miejscu usprawiedliwiał, chodźby kompleksem Rafaela. To jak zachowuje się na korcie, nie wykłóca się o piłki, nie rzuca rakietą nie klnie, a przecież on tak samo przeżywa jak przeciwnik. A może nawet bardziej, bo jak przeciwnik przegra, to każdy pokiwa ze zrozumieniem, bo to przecież Federer, od niego wymaga się TYLKO zwycięstw i nienagannej gry, bo zaraz fala krytyki. Musi udowadniać że jest nadczłowiekiem, a nie tylko człowiekiem. Presja jest ciągle.
Dobra koniec tych peamów.








