Szczerze to nie przepadam za obiema reprezentacjami, ale patrząc na styl reprezentowany przez Włochów i Niemców, postawie na gospodarzy. Włosi mieli dużo łatwiejszą drogę do półfinału, a z Australią wygrali, bo mieli więcej szczęścia. Dużo lepszy mecz zagrali już ze słabiutką Ukrainą. Niemcy natomiast pokonali Szwedów i po rzutach karnych odesłali do domu także Argentyńczyków. W ekipie Włoch zabraknie Nesty, co jest sporym osłabieniem. Natomiast u gospodarzy pauzować będzie Frings.
Ostatecznie stawiam na ekipe Klinsmanna, w której jedynym słabszym ogniwem zdaje się być obrońca Friedrich.



