Angole mieli predyspozycje żeby grać tak jak Włosi wczoraj ale zabrakło jednej osoby. Gdyby Lippi był na miejscu Svena
Dobra wracamy do tematu. Nie podlega dyskusji, że wczoraj oglądaliśmy jedno z najlepszych jeżeli nie najlepsze widowisko Mundialu. Mimo, że chciałem aby Niemcy odpadli jak najszybciej po tym co działo się na boisku i trybunach podczas meczu z Argentyną muszę przyznać, że wczoraj podobnie jak w całym turnieju zagrali dobrze. Aż dobrze i tylko dobrze, bo Włochy zagrały fantastycznie. Aby powstał wielki spektakl potrzebna jest bardzo dobra postawa obu drużyn i wczoraj byliśmy tego świadkami. Zabójcze tempo, piękne parady, drużyny świetnie poukładane taktycznie, doskonałe przygotowanie fizyczne..Było czym się zachwycać. O ile jednak w meczu Niemców z Argentyną kwestią sporną było czy któraś ze stron była lepsza tak wczoraj nie ulegało wątpliwości, że to Azzurri bardziej zasłużyli na finał.
Gadanie o tym, że sędzia wpłynął na wynik jest głupotą. O ile mecz ARG-NIE zakończył się remisem i potrzebna była loteria czyli karne i tam można było gdybać, że taka a nie inna decyzja nie doprowadziłaby do takiego rozwiązania tak wczoraj Włosi wygrali 2:0. Co prawda po dogrywce i na sekundy przed końcem ale jednak dwoma bramkami co dowodzi ich dominacji w tym spotkaniu.
Chylę czoła przed Włochami i ich trenerem. Wczoraj z pewnością pozyskali sobie wielu fanów nie tylko dzięki temu, że wyeliminowali Niemców ale także piekną, ofensywną grą tak odbiegającą od stereotypu jaki przyległ do reprezentacji Italii. Wielki szacunek dla Lippiego. Wczorajszy mecz udowodnił, że nie wystarczą wielcy piłkarze o nieprzeciętnych umiejętnościach. Potrzebny jest także trener z charyzmą i jajami. Dowodzą tego choćby przykłady Brazylii i Anglii. Nikt by się nie zdziwił gdyby Marcelo wpuścił 2 obrońców i bronił wyniku do karnych. Ba, to by nawet pasowało do Włochów. A on zaskoczył wszystkich włącznie z Klinsim i postawił na atak. I wszystkie zmiany mu się udały bo i Gilardino i Del Piero i Iaquinta znacznie wpłynęli na ostateczny triumf Włochów.
Na szczególne pochwały zasługuje cała drużyna Włoch ale szczególnie należy wyróżnić z obrony Buffona, Cannavaro, Zambrottę (dla mnie 3 do 11 turnieju) i Grosso, który wczoraj zagrał chyba swój mecz życia, a ten strzał - czysta poezja. Z pomocników oczywiście fantastyczny Pirlo - dyrygent i obok Canny najlepszy piłkarz na boisku i Gattuso, który kompletnie wyłączył Ballacka. kto by pomyślał, że przy ciut słabiej grającym Tottim, Włosi będą potrafili zagrać najlepszy mecz turnieju. Także bardzo dobra gra Gilardino, słupek i genialna asysta przy golu Del Piero. Bardzo wyrównana i mocna drużyna. Po wczorajszym meczu dla mnie urośli do faworyta finału.
Pochwały należą się również Niemcom. Widać było duże zaangażowanie i energię jaką zaszczepił im Klinsmann. Widać było mimo wszystko, że ta drużyna w przeciwieństwie do Włochów czy Francuzów słabnie z meczu na mecz. Możliwe, że wysiłek związany z dogrywką z Argentyną był tu istotny. Przegrali nie przez obronę jak napisał ktoś wcześniej a przez słabą postawę w drugiej lini. Zawiódł szczególnie Ballack. Cudowna bramka Grosso obciąża jego konto - radzę zwrócić uwagę na powtórkę. Poza tym były pomocnik Bayernu nie potrafił pokierować i poderwać drużyny. Niemcy w przeciwieństwie do Włochów nie mieli takiego Pirlo, który wziął na siebie odpowiedzialność w przypadku nieco słabszej gry lidera - Tottiego.Mimo mojej niechęci do Niemców - brawa dla Klinsiego, udowodnił, że moze być z niego dobry trener i nie można negować wielkiej pracy jaką wykonał.
Dzisiaj poznamy drugiego finalistę. Trzymam kciuki za Francuzów ale Portugalia ma wielki atut w postaci Scolariego na ławce. Ten człowiek udowodnił, że jest jednym z najlepszych trenereów na świecie. Wygrał MŚ 2002, srebro Euro 2004, może czas na brąz?
W finale wszystko będzie możliwe, niezależnie od wyniku dzisiejszego meczu. Włochów bardzo wiele zdrowia kosztował wczorajszy mecz i jeśli dzisiejsze spotkanie rozstrzygnie się w regulaminowych 90 minutach to zwycięzca może mieć atut w postaci większej świeżości.



