No i mamy zamiast superciekawego pojedynku Basso z Ullrichem totalną klapę i prawdopodobne zwycięstwo ucieczkowiczowi Perreiro, który gdyby nie skok kilka etapów wcześniej nie miałby na nie szans.
Kolejny "bohater" hiszpan Sastre z CSC-wicelider Touru to niekotoinny jak "wierny giermek i adiutant" Ivana Basso w tegorocznym Giro d'Italia.
W tej chwili mamy "Tour de fart" no ale czego można się spodziewać jak z zeszłorocznej "czołowej szóstki" brak jest 5zawodników.
Organizatorzy wyścigu mają za swoje wymuszając na grupach wykluczenie m.in Ulricha i Basso mimo braku jakichkolwiek poważnych dowodów a jedynie sugerując się spekulacjom prasy hiszpańskiej.
Denerwowała mnie już wczesniejsza nagonka na Armstronga i jego "rzekomym dopingu" no ale teraz to już lekka przesada aby wykluczać bezpodstawnie głównych faworytów wyścigu nie mając na nich żadnych dowodów.
Mi najwięcej szkoda jest Ivana Basso, który w tak fantastycznym stylu wygrał tegoroczne Giro i był na jak najlepszej drodze do powtórzenia wyczynu Marco Pantaniego i ustrzelenia dubletu(Giro i Tour w jednym roku).Mam nadzieje że Ivan wróci jeszcze mocniejszy za rok i wygra w końcu ten wyścig oraz że udowodni organizatorom touru swoją wyższość nad nimi.
Tegorocznemu wyścigowi zaś pokazuje czerwoną kartke i nie mam zamiaru oglądać tej "parodii" i tracić na to czasu.
Swoją drogą jeśli Pereiro lub Sastre wygra ten wyścig to będzie totalna kompromitacja i hańba.



