Dlatego też mówię, że są oni ewenementem bo np taki Miccoli, który też lubi grać cofniętego napastnika, wchodzi ze środka, podaje, drybluje, ale tylu bramek nie strzela. Tutaj nasuwa mi się porównanie Romario i Bebeto z Mistrzostw Świata w USA. Bebeto biegał po skrzydłach, na środku, podawał, był aktywny, ale to Romario strzelił więcej bramek. W tym momencie na świecie nie widzę tak skutecznych napastników jak Sheva czy Henry, którzy lubią grać lekko z tyłu. Nawet Tevez, który bryluje w Brazylii na mundialu nie pokazał niczego. Moim zdaniem mamy zły punkt odniesienia do porównywania napastników "statycznych" do tych "biegających". Jak powiedziałem: Sheva i Henry są ewenementem. Nie ma takich drugich i takich piłkarzy się z natury nie sprzedaje. Bardzo blisko do nich jest Torresowi, ale Dzieciak jeszcze jest młody i ma sporo czasu aby pokazać światu swoje umiejętności.RóżA pisze:Henry, czy Shevczenko, potrafią niekiedy wygrać mecz w pojedynkę, bądź po pięknym rajdzie, idealnie wymierzonym strzale czy nawet błyskotliwym podaniem. Tego niestety nie potrafi Van Nisterlooy, Ronaldo czy nawet Crespo



