jednak jak dla mnie nawet jeśli zrobił coś wielkiego już, obraz jego kariery psuje to, że tak się później potoczyła. i to nie tylko z winy kontuzji, bo oczywiście miały w tym wszystkim swoją rolę, a w tym udziału przecież nie miał. ale chyba poza nimi, poza wszystkimi negatywnymi czynnikami, które być może miały na rozwój jego kariery zły wpływ- sam jakby za bardzo uwierzył w swoje umiejętności. może myślał, że może być najlepszy nawet olewając treningi i skupiając się na wyjątkowo rozrywkowym stylu życia, ale to długo nie potrwało, bo trwać nie mogło. za to winy już chyba na nic nie można zwalić. a że Ronaldo rzadko błyszczał siłą charakteru (choć nie kwestionuję, że po ciężkiej kontuzji kolana wrócił do gry na najwyższym poziomie i to jest jeden z niewielu dowodów, że potrafi ją z siebie wykrzesać)- książki skończyć czytać nie potrafił
ale mimo wszystko chyba uważam, że jeśli już dyskutujemy o sępach pola karnego i napastnikach, którzy potrafią wypracować sobie i kolegom akcje- podawanie przykładu Ronaldo na pierwszy typ oraz Shevy i Henry'ego na drugi nie jest do końca fair. bo Brazylijczyk nie tylko w dostawianiu nogi był kiedyś najlepszy a to co teraz się dzieje to przecież nie wynik braku umiejętności a chęci. on też był jednym z tych, którzy zdarzają się raz na dłuższy czas i w pewnym stopniu to wykorzystał, ale nie do końca, dlatego być może nie zapamięta się go jako jednego z tych bardziej utalentowanych.



